Ali wciąż nie buduje, ale obiecuje, że zacznie



Król wrocławskich przetargów - irański biznesmen Ali Dadressan - wciąż nie może ruszyć z szumnie zapowiadanymi inwestycjami. Jego działania powoli zaczynają budzić zniecierpliwienie władz miasta.

Dadressan zarządza firmą Verity Development będącą częścią międzynarodowego funduszu inwestycyjnego, którego jednym z głównych udziałowców jest rodzina królewska z Arabii Saudyjskiej. Verity Development jest właścicielem 26 działek i kamienic w najbardziej atrakcyjnych częściach miasta. W ostatnich latach kupił m.in. dwie kamienice w Rynku i budynki przy ul. Rzeźniczej, Oławskiej i Odrzańskiej.

Jest także właścicielem działki przy ul. Rzeźniczej 16, vis-a-vis Teatru Współczesnego. Kupił ją w 2005 roku od miasta i zgodnie z zapowiedziami do jesieni ubiegłego roku miał tu stanąć supernowoczesny przeszklony apartamentowiec. Do dzisiaj jednak Verity Development nie otrzymało nawet pozwolenia na budowę.


Na wszystkich kupowanych przez Dadressana działkach i w kamienicach biznesmen obiecywał stworzenie nowoczesnych apartamentów, lokali biurowych i usługowych. Ale na razie niczego nie buduje.

Katarzyna Unold, dyrektorka projektów w Verity Development, tłumaczy: - Mamy inwestycje priorytetowe. Spośród nich pozwolenia na budowę otrzymały już te przy ul. Drobnera, Blacharskiej, Rzeźniczej 28/31 i Hauke-Bosaka. Niebawem dostaniemy kolejne dwa - na Maxa Borna i Lubińskiej. Inwestycja na Hlonda również powinna otrzymać pozwolenie jeszcze wiosną tego roku.

Działania Verity, a raczej ich brak, zaczynają niepokoić władze miasta. Grzegorz Roman, były dyrektor departamentu architektury i budownictwa w urzędzie miasta, od wczoraj wicemarszałek województwa, pół roku temu uważał, że nie czas oceniać Alego Dadressana. Dziś jest bardziej rozmowny: - Rzeczywiście, trochę się mu to wszystko ślimaczy, bo przygotowanie dobrej inwestycji zajmuje około roku. On wciąż ma u mnie kredyt zaufania, jednak trzeba przyznać, że jeśli sytuacja nie zmieni się do jesieni, to nie doczekamy się ich zbyt szybko.

Unold tłumaczy, że firma w kilku miejscach zmuszona była zmienić plany. Przy Drobnera musiała np. zamówić dodatkowe badania geologiczne: - Jeśli ktoś twierdzi, że idzie to zbyt wolno, to nie ma racji. To trwa tyle, ile trwać powinno.

Choć nikt oficjalnie nie chce o tym mówić, to od ponad roku urzędnicy wrocławskiego ratusza w najróżniejszy sposób starają się uniemożliwić Dadressanowi kupno następnych nieruchomości. Od roku zdecydowana większość przetargów na atrakcyjne działki odbywa się w trybie pisemnym, a nie ustnym, jak to miało miejsce wcześniej, gdy Dadressan skupował działki.

- W przetargu ustnym liczy się tylko cena. Ten, kto da więcej, bierze nieruchomość. Prosta filozofia - tłumaczy Marek Kończak, rzeczoznawca majątkowy. - Przetarg pisemny jest już dużo bardziej skomplikowany. Obok ceny liczy się również koncepcja architektoniczno-urbanistyczna, przeznaczenie nieruchomości, czasami nawet sam projekt. W przetargu pisemnym nie musi wygrać oferta najdroższa.

Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta: - Nam zależy na tym, by w wyniku sprzedaży nieruchomości uzyskiwać najlepszą cenę, ale również, by w wyniku przetargów powstawały w mieści nowe wysokiej klasy obiekty. Pozytywnie odbieramy, że w kilku przypadkach rozpoczął się proces przedinwestycyjny, wciąż oczekujemy jednak rozpoczęcia budów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
Źródło: gazeta.pl
« Strzelin. TECE w nowej siedzibie Pieniądze dla wrocławskiej AM »
Jeśli chcesz dodać komentarz zaloguj się
facebook