Miasto

Popularne miasta

Wrocław

  • 2428 inwestycje
  • 13184 wiadomości
  • 4169 ogłoszeń
  • 351 firm

Kraków

  • 2550 inwestycje
  • 5501 wiadomości
  • 891 ogłoszeń
  • 182 firm

Warszawa

  • 1653 inwestycje
  • 5828 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 284 firm

Poznań

  • 295 inwestycje
  • 1146 wiadomości
  • 119 ogłoszeń
  • 49 firm

Katowice

  • 278 inwestycje
  • 1768 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 53 firm

Lublin

  • 202 inwestycje
  • 1374 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 19 firm

Gdańsk

  • 118 inwestycje
  • 1093 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 14 firm

Łódź

  • 75 inwestycje
  • 892 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 27 firm

Białystok

  • 74 inwestycje
  • 367 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 58 firm

Szczecin

  • 73 inwestycje
  • 652 wiadomości
  • 17 ogłoszeń
  • 24 firm

Bydgoszcz

  • 33 inwestycje
  • 290 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 11 firm

Toruń

  • 27 inwestycje
  • 365 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 3 firm
forum / Polityka / Wątek wyborczy!
15 7388

Wątek wyborczy!

  • Jan Augustynowski ADMIN
    Jan Augustynowski 14376
    27.09.2007, godz. 23:46
    Co się stanie z Polską, jeśli wybory ponownie wygra PiS?? Czy ktoś jeszcze jest tak bardzo przerażony tym co się dzieje, jak ja?? Nie macie wrażenia, że historia zatacza krąg - ostatnio skończyło się rozbiorami ;) Jak to jest, że taki zaradny, inteligentny, silny duchowo, kulturowo, nawet fizycznie ;) naród jest rządzony przez... Gdzie byłoby nasze miejsce w Europie, gdyby rządy sprawowali NORMALNI LUDZIE, specjaliści, nie "politycy"... Znamy takich, otaczają nas, a jednak idziemy i głosujemy na krzykaczy, populistów, kurduplów, etc, etc .... Płakać się chce czasami, dosłownie. Nawet teraz jak to piszę :( ostatnie sondaże: pis 35% po 31% lid 18% lpr 7% psl i samoobrona 5% Powtórka z rozrywki?? :/ ps Nie chce być stronniczy, ale polecam wywiad z Tuskiem w Forbsie wrześniowym.
  • Orzech
    Orzech 194542
    28.09.2007, godz. 10:44
    Brakuje chętnych do pracy w komisjach wyborczych Pustki przy urnach Będą prawdziwe kłopoty z liczeniem głosów w wyborach do Sejmu i Senatu. W samym Wrocławiu brakuje aż sześciuset osób do pracy w obwodowych komisjach Partiom nie udało się znaleźć na czas wystarczającej liczby chętnych. Komplet nazwisk zgłosiła tylko Platforma Obywatelska. Prawie trzysta osób wytypowały też Lewica i Demokraci oraz Prawo i Sprawiedliwość. Natomiast PSL, UPR i Samoobrona zapełniły tylko połowę miejsc. Bez losowania We Wrocławiu jest 298 komisji. W każdej powinno pracować od siedmiu do jedenastu osób. Jedną wyznacza prezydent miasta, resztę typują komitety wyborcze. – Zazwyczaj chętnych było tak dużo, że musieliśmy organizować losowanie. W tym roku pierwszy raz od wielu lat losowania nie będzie – przyznają w Miejskim Biurze Wyborczym. Na ponad 3200 miejsc w komisjach w całym Wrocławiu, prawie sześciuset nie udało się zapełnić. – Wiele komisji będzie więc pracowało w minimalnych składach – przyznaje Beata Pierzchała z Miejskiego Biura Wyborczego. – Boimy się, że po planowanych na początek października pierwszych spotkaniach część osób zrezygnuje. Tak było przy okazji każdych wyborów. Mogą być zwykli Miejskie Biuro Wyborcze wysłało do wszystkich komitetów prośbę o zgłoszenie dodatkowych nazwisk. Za kilka dni ma powstać lista rezerwowa. A jeżeli się to nie uda? – Wtedy prezydent będzie mógł powołać członków komisji spośród wyborców, czyli zwykłych mieszkańców. Nie będzie musiał ograniczać się już tylko do nazwisk zgłoszonych przez komitety wyborcze – tłumaczy Miłosz Wilkanowicz, prawnik Państwowej Komisji Wyborczej. Za cały dzień i noc pracy podczas wyborów oraz kilka spotkań przed głosowaniem członkowie komisji dostają 135 złotych, a przewodniczący o 30 złotych więcej. Braki w Legnicy Pierwszy raz w powojennej historii Legnicy zabrakło chętnych do pracy w komisjach wyborczych. Do tej pory kandydatów był nadmiar i robiono losowanie, by ustalić skład. W tym roku do 21 września komitety wyborcze zgłosiły jedynie 312 osób, czyli o dziesięć mniej niż potrzeba do kompletu. W tej sytuacji prezydent Legnicy uzupełnił wakaty – ośmioro to pracownicy szkół i przedszkoli, w których mieszczą się obwodowe komisje, a dwóch jest urzędnikami magistratu. Michał Gigołła, (TOW) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska http://legnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/774217.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    28.09.2007, godz. 10:49
    Trójka do awansu 2007 / 09 / 28 Ich nazwiska wrocławianie mogli znaleźć na listach do rady miejskiej. Teraz walczą o mandat poselski. I twierdzą, że to nie ucieczka ani zdrada Z 37 aktualnych miejskich rajców do Sejmu wybiera się troje: Renata Granowska (PO), Michał Jaros (PO) i Tomasz Czajkowski (LiD). Wymieniają oni podobne powody zaangażowania w kampanię: tak Platformie, jak i koalicji Lewica i Demokraci potrzebne są wszystkie możliwe głosy. – Szefowie partii zakrzyknęli wszystkie ręce na pokład, więc jestem – przyznaje ze śmiechem Michał Jaros. Parcie na Wiejską Szefowie innych klubów radnych otwarcie nie krytykują kolegów. – Politykiem zostaje się, żeby się sprawdzać w wyborach – mówi Jarosław Krauze, szef klubu radnych Rafała Dutkiewicza. Każdy z polityków z łatwością wylicza swoje powody, żeby wybierać się na Wiejską. Jaros jest specjalistą od podatków, właśnie pisze doktorat na ten temat. W Sukiennicach nie ma na podatki żadnych wpływów, a liczy, że na Wiejskiej będzie miał. Renata Granowska to jedyny prawnik w obecnej radzie miejskiej. – W Sejmie potrzeba prawników, a interesów Wrocławia też można tam bronić – tłumaczy Granowska. Opozycja nie straci Cała trójka tłumaczy też, że na ich przeprowadzce na Wiejską wrocławianie nie stracą. Gdyby wybrany został Michał Jaros, w jego miejsce wszedłby Łukasz Wyszkowski, jeden z najbliższych współpracowników dolnośląskiego marszałka, Andrzeja Łosia. Renatę Granowską zastąpiłby Marcin Tatarszczuk. W obu przypadkach debiutantów w radzie miejskiej zastąpiliby inni debiutanci. Jedynie w przypadku wyboru Tomasza Czajkowskiego, który sam prosił swoją partię o ostatnie miejsce na liście, do rady powróciłby radny dwóch kadencji, Mirosław Iwanicki. – Opozycja w radzie miejskiej na zamianie straciłaby niewiele, a Lewicy i Demokratom potrzebne jest jak najwięcej głosów, żeby zmienić coś w Polsce – twierdzi Czajkowski, który spośród całej trójki ma największe szanse na fotel przy Wiejskiej. Bartłomiej Knapik http://echomiasta.pl/index.php?option=c ... &Itemid=46
  • Orzech
    Orzech 194542
    01.10.2007, godz. 20:23
    Partyjni liderzy przyjadą do Wrocławia Wojciech Szymański 2007-10-01, ostatnia aktualizacja 2007-10-01 19:36 13 października, w sobotę rozpoczynającą ostatni weekend kampanii wyborczej, do Wrocławia przyjadą liderzy PiS-u i PO - Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Dzień wcześniej w stolicy Dolnego Śląska na konwencji LiD-u będzie Aleksander Kwaśniewski. Lokalni politycy wszystkich trzech ugrupowań już badają, co szykują konkurenci. Sztabowcy PO, PiS-u i LiD-u potwierdzają, że wizyty partyjnych liderów są już pewne. Ale niechętnie dzielą się szczegółami. Szczególna otoczka towarzyszy wrocławskim konwencjom PiS-u i PO. Po raz pierwszy w tej kampanii zdarzy się, że tego samego dnia, w tym samym mieście będą jednocześnie Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Sztabowcy obu partii przekonują, że to przypadek. Ale - jak się dowiedzieliśmy - sondują politycznych rywali, podpytując o szczegóły wizyt ich partyjnych szefów. Adam Lipiński, minister w kancelarii premiera, lider jeleniogórsko-legnickiej listy PiS-u: - Oczywistym jest, że jeśli szefowie dwóch największych partii politycznych są w tym samym czasie w jednym miejscu, to jest to okazja, by takie wydarzenie wykorzystać. Zwłaszcza, że mówimy o Wrocławiu, w którym PO i PiS żyją w miarę zgodnie. Sztabowcy mogą tę sytuację wykorzystać. Miejsce i czas obu konwencji mogą być ważne. Lipiński zaznacza jednak, że nie ma żadnych decyzji dotyczących tematu wrocławskiej konwencji PiS-u. - To, co będzie się działo, zależy od bieżącej sytuacji. Zwykle reagujemy na to, co się dzieje. Komentujemy wypowiedzi konkurentów lub wywołujemy dyskusję - tłumaczy. Tusk, oprócz spotkania z działaczami partii we Wrocławiu podczas konwencji, ma spotkać się także z mieszkańcami innych dolnośląskich miast. - W Platformie to norma. Nasze działania w kampanii nie ograniczają się tylko do spotkania lidera z działaczami partii. Zawsze jesteśmy w terenie - mówi Jarosław Charłampowicz, sekretarz dolnośląskiej PO. Najwięcej kart odkrył LiD. Wiadomo już, że w piątek w południe Kwaśniewski weźmie udział w konwencji wyborczej. Ma także spotkać się z mieszkańcami Wrocławia, ale tego samego dnia pojedzie także do jednego z większych dolnośląskich miast - być może Legnicy lub Głogowa. Na tym nie koniec, bo odpowiedzialni za kampanię LiD-u zapowiadają, że wraz z byłym prezydentem we Wrocławiu pojawią się eurodeputowani: Bronisław Geremek z Partii Demokratycznej oraz Dariusz Rosati z SdPl. Gościem specjalnym ma być były premier Danii, szef Partii Europejskich Socjalistów Poul Rasmussen. - Szczegóły są dopinane. Oczywistym jest, że będziemy chcieli wykorzystać przyjazd Kwaśniewskiego tak bardzo, jak tylko się uda. Najważniejsze będą spotkania z mieszkańcami - mówi Janusz Krasoń, szef dolnośląskiego SLD. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4538126.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    04.10.2007, godz. 19:05
    Wybory: wielka trójka bierze Wrocław Wojciech Szymański 2007-10-04, ostatnia aktualizacja 2007-10-04 18:47 PO, PiS i LiD dzielą między siebie poselskie mandaty, do Sejmu nie wchodzą kandydaci Samoobrony, LPR-u i PSL-u - takie wyniki przynosi pierwszy wrocławski sondaż preferencji wyborczych przeprowadzony dla "Gazety Wyborczej" przez agencję badawczą PBS DGA. Jeśli jego wyniki potwierdziłyby się 21 października, zwycięzcą wyborów w okręgu wrocławskim byłaby Platforma Obywatelska, na którą głosowałoby 45,5 proc. wyborców. Drugie miejsce zajęłoby Prawo i Sprawiedliwość z 34,3-proc. poparciem, a na trzeci LiD głos oddałoby 14,4 proc. respondentów. Te trzy partie podzieliłyby między siebie wszystkie mandaty poselskie w okręgu wyborczym. Z badania wynika, że poparcie Samoobrony i LPR-u jest tak niskie, że kandydaci tych ugrupowań nie zdobyliby we Wrocławiu mandatów, nawet gdyby w kraju partie te przekroczyły pięcioprocentowy próg wyborczy. Dwa lata temu Liga i Samoobrona zdobyły we Wrocławiu po jednym mandacie. Skąd taki spadek poparcia? Sondaż pokazuje, że partia Jarosława Kaczyńskiego "zjadała przystawki", czyli swoich niedawnych koalicjantów. Okazuje się, że 100 proc. tych, którzy w 2005 r. zagłosowali na Ligę, dziś deklaruje poparcie dla PiS-u. Samoobrona traci na rzecz partii Kaczyńskiego jedną trzecią elektoratu sprzed dwóch lat. Siedem mandatów poselskich dla Platformy Obywatelskiej oznacza, że partia zwiększa stan posiadania - dwa lata temu wywalczyła ich pięć. Z sondażu wynika też, że wszystkie trzy mandaty senatorskie przypadłyby właśnie Platformie. PiS z pięcioma mandatami utrzymałoby wynik sprzed dwóch lat. Rywalizację o głosy wyborców między PO a PiS-em widać także w przepływie elektoratu obu ugrupowań. 13 proc. wyborców PiS-u z roku 2005 dziś chce głosować na PO. Z kolei 7 proc. tych, którzy dwa lata temu wsparli PO, dziś deklaruje poparcie dla PiS-u. Trzecie miejsce na wyborczym podium ma według sondażu PBS-u koalicja Lewicy i Demokratów, która może liczyć na dwa mandaty, o jeden więcej niż w poprzednich wyborach. Połączenie sił we Wrocławiu więc się opłaciło. Środowisko związane z byłą Unią Wolności, teraz Partią Demokratyczną, choć już nie tak jak dawniej, wciąż liczy się w mieście. Głosy wyborców PD sprzed dwóch lat podzieliły między siebie LiD (poparcie deklaruje 59 proc. tych, którzy dwa lata temu wsparli Demokratów) i PO (40 proc. wyborców PD sprzed dwóch lat). Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4548650.html
  • Jan Augustynowski ADMIN
    Jan Augustynowski 14376
    04.10.2007, godz. 19:15
    Żeby tak 51% miało PO i to w całej Polsce, nie tylko we Wrocławiu ;) To jednak oddaje gdzie mieszkają cywilizowani ludzie, a gdzie hołota ;) Może nie powinienem się ujawniać z moimi poglądami politycznymi, ale ktoś musi! http://www.youtube.com/watch?v=F66ohZF59cc
  • Orzech
    Orzech 194542
    09.10.2007, godz. 20:45
    Kaczyński rejteruje przed Tuskiem Jacek Harłukowicz 2007-10-08, ostatnia aktualizacja 2007-10-08 18:58 Zapowiadana na sobotę wrocławska konwencja wyborcza Prawa i Sprawiedliwości z udziałem premiera Kaczyńskiego została odwołana. - We Wrocławiu nie bylibyśmy w stanie rywalizować z odbywającą się tego samego dnia konwencją Platformy Obywatelskiej z udziałem Donalda Tuska - przyznają lokalni działacze partii Kaczyńskich Premier kontynuuje objazd kraju od początku kampanii wyborczej. Jego wizyta we Wrocławiu planowana była od co najmniej dwóch tygodni. Wyborczy show zaplanowano w hali wystawowej Instytutu Automatyki Systemów Energetycznych. Na powierzchni 1,2 tys. m kw. swój entuzjazm dla polityki PiS-u mogłoby zamanifestować ponad tysiąc osób. Ale kilka dni temu rezerwację sali anulowano. - Jeszcze w czwartek po południu dogadywaliśmy szczegóły organizacji imprezy, ale w nocy otrzymaliśmy mail, że sprawa jest nieaktualna - potwierdza Anna Lewandowska, kierowniczka działu techniczno-gospodarczego IASE. Ustaliliśmy, że salę IASE chciała wynająć firma SOS Music z Torunia, obsługująca kampanię partii braci Kaczyńskich. Jej przedstawicielka Iwona Górczyńska nie chce rozmawiać o powodach odwołania imprezy. - W tym dniu niczego we Wrocławiu nie organizujemy - rzuciła do słuchawki i odesłała nas do komitetu wyborczego PiS-u. Odpowiedzialny w nim za kampanię medialną poseł Tomasz Dudziński zarzeka się, że wizyta premiera była jedynie planowana, a nie przesądzona. - Na pewno jeszcze przed wyborami Jarosław Kaczyński odwiedzi Wrocław - zapewnia. - Czy odwołanie sobotniej wizyty ma związek z faktem, że tego samego dnia we Wrocławiu będzie Donald Tusk? - pytamy. Dudziński: - Ależ skąd, my nie znamy kalendarza szefa PO. Jeden z wrocławskich działaczy PiS-u, zastrzegając anonimowość, opowiedział nam jednak o prawdziwych powodach odwołania wizyty premiera: - Gdy okazało się, że w sobotę jest we Wrocławiu również Donald Tusk, władze centralne zdecydowały się przerzucić premiera do Katowic. Uznano, że we Wrocławiu, gdzie zdecydowanie lepsze notowania ma Platforma, nasz show nie przebije jej konwencji. A w Katowicach to będzie wydarzenie. Tłumaczy też, dlaczego salę na konwencję wynajęła firma, a nie komitet wyborczy: - Między sztabami wyborczymi trwa wojna podjazdowa. Robi się tak, żeby konkurenci nie dowiedzieli się, kiedy i gdzie planujemy swoją imprezę. Nieobecność premiera z pewnością nie oziębi politycznej temperatury zbliżającego się weekendu. Oprócz Donalda Tuska, który przyjedzie na konwencję PO do Sali Rycerskiej Ratusza, już w piątek w sali IASE, z której zrezygnował PiS, zgromadzą się działacze LiD-u. Gośćmi konwencji poświęconej problematyce europejskiej będą m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, prof. Bronisław Geremek, Dariusz Rosati i były premier Danii Paul Rasmussen. - My nie przestraszymy się nikogo i nie odwołamy naszej konwencji - zapewnia Janusz Krasoń, szef dolnośląskiego SLD. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,4559459.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    09.10.2007, godz. 21:07
    Zdrojewski: nie nadaję się na szefa PO 2007-10-09, ostatnia aktualizacja 2007-10-09 20:43 "Polityczny wywiad" "Gazety Wyborczej" i Polskiego Radia Wrocław aż do dnia wyborów przepytuje dolnośląskich kandydatów na posłów. Wczoraj naszym gościem był Bogdan Zdrojewski, nr 1 na wrocławskiej liście PO. Całości wywiadu posłuchać można na stronie http://www.gazeta.pl/wroclaw . Oto jego fragment: Rozmowa z Bogdanem Zdrojewskim Co się dzieje z Platformą Obywatelską? Kampanię wyborczą totalnie przesypiacie, spoty są nienajlepsze, daliście się ograć z debatą Kaczyński - Kwaśniewski, w efekcie czego Donald Tusk musiał się o swoją debatę prosić. - PiS jest bardzo sprawny w kampanii, natomiast wyjątkowo niesprawny w rządzeniu. PO natomiast będzie sprawna w rządzeniu, ale może być nieco gorsza w kampanii. Kampania to w dużej mierze obietnice. My nie powiemy i nie obiecamy niczego, czego nie będziemy w stanie dotrzymać. Według ostatniego sondażu PO znów delikatnie wysunęła się przed PiS. To chyba psuje Wam humor, bo Grzegorz Schetyna twierdził, że taka jest strategia - w sondażach przegrywać, a wygrać wybory? - Nic nam nie jest w stanie popsuć humoru. Jesteśmy realistami, zdajemy sobie sprawę, co możemy w tej kampanii uzyskać, kogo do siebie przekonać. Jaki jest realny górny pułap możliwości Platformy? - Wiem, że tak ambitny i trudny program, jaki ma Platforma, nie może liczyć na poparcie 51 proc. społeczeństwa. Ale przekroczenie 35-proc. poparcia i wygranie w ten sposób wyborów jest możliwe. Z pewnością humor zepsuje Państwu niewygranie wyborów. Zbigniew Chlebowski sugerował, że w takim wypadku zarząd partii powinien podać się do dymisji. Słusznie? - Nikt nie powinien sugerować, co może stać się po wyborach. Taką przyjęliśmy taktykę, bo to wyborcy wystawią nam ocenę. Ale sytuację obserwują również specjaliści. Kres przywództwa Tuska wieszczy prof. Jadwiga Staniszkis, która w roli nowego szefa PO widziałaby prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Nadawałby się? - Jest dobrym prezydentem, ma przed sobą trzy lata kadencji i nie czyniłbym mu krzywdy, komplementując w taki sposób, który utrudni mu pracę we Wrocławiu. W środę gościem "Politycznego wywiadu" będzie minister w Kancelarii Premiera, Adam Lipiński z PiS-u. Początek kilka minut po godz. 9. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4563160.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    10.10.2007, godz. 23:20
    Lipiński: Koalicja najchętniej z PSL-em szym 2007-10-10, ostatnia aktualizacja 2007-10-10 19:56 W środę gościem "Politycznego wywiadu" "Gazety Wyborczej Wrocław" i Polskiego Radia Wrocław był Adam Lipiński, wiceprezes PiS-u, kandydat tej partii do Sejmu w okręgu legnicko-jeleniogórskim. Sylwia Jurgiel (PRW), Wojciech Szymański ("GW"): Załóżmy, że PiS wygrywa wybory, ale nie ma większości do samodzielnego rządzenia. Komu pierwszemu prezes Kaczyński złoży ofertę zawiązania koalicji? Adam Lipiński: Scenariusze mogą być różne. Jeżeli to my będziemy mogli zaproponować tworzenie koalicji rządowej, to możliwości są dwie: w pierwszej kolejności taką ofertę przedstawimy PSL-owi, potem Platformie Obywatelskiej. W tej kolejności, bo ładunek agresji ze strony PO wobec PiS-u jest tak duży, że po wyborach trudno będzie im powiedzieć: zapraszamy do koalicji. Sądzę jednak, że jeśli PO będzie mogła utworzyć rząd z LiD-em, to naszą propozycję odrzuci i powstanie gabinet lewicowo-liberalny. Czy w razie rozmów o koalicji z PO PiS zaakceptowałby warunek utworzenia w nowym Sejmie komisji śledczych do spraw akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa oraz śmierci Barbary Blidy? - Trudno powiedzieć, ale ja bym takie warunki przyjął. Jestem przekonany, że te komisje nie uderzyłyby w PiS. To dlaczego nie chcieliście ich powołać jeszcze przed decyzją o samorozwiązaniu Sejmu? - Byliśmy przeciwnikami powoływania tych komisji w kampanii wyborczej. To byłaby sytuacja najgorsza z możliwych, bo komisje wykorzystane byłyby instrumentalnie do walki wyborczej. Czy PiS dopuszcza jeszcze możliwość ponownej koalicji z LPR-em i Samoobroną, o ile te partie wejdą do Sejmu? - To jest niemożliwe. Przez ostatnie lata też mówiliście, że to jest niemożliwe. - To prawda, ale przypomnijmy, jak wyglądała sytuacja: To PiS wygrał wybory i zaproponował PO koalicję. Nasza oferta została odrzucona. Myśmy się długo bronili przed koalicją z Lepperem i Giertychem, chociażby w ten sposób, że na początku podpisaliśmy tylko tzw. pakt stabilizacyjny. Niestety sytuacja była taka, że aby realizować program, jedynym rozwiązaniem były porozumienie z Samoobroną i LPR. Mówił Pan o koalicji z PSL-em, tymczasem ludowcom bliżej dziś do PO. - Rzeczywiście tak jest. PO i PSL współpracują w kilku samorządach wojewódzkich, chociażby na Dolnym Śląsku. Ale zakładam, że może być taka sytuacja, że PSL nie wystarczy Platformie do stworzenia koalicji. Donald Tusk będzie musiał szukać trzeciego partnera i pewnie będzie to LiD. A to już PSL-owi może się nie podobać. Wtedy, przy dobrym wyniku PiS-u, sytuacja może przymusić ludowców do koalicji z nami. Zakładając oczywiście, że razem będziemy mieli większość. Całej rozmowy można posłuchać na stronie http://www.gazeta.pl/wroclaw . W czwartek, tuż po godzinie 9 gościem "Politycznego wywiadu" będzie Tadeusz Drab, szef dolnośląskiego PSL-u, wrocławski kandydat tej partii do Sejmu. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4566533.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    11.10.2007, godz. 20:13
    Czy poseł Łoś zostanie marszałkiem Łosiem Wojciech Szymański 2007-10-11, ostatnia aktualizacja 2007-10-11 19:42 Co się stanie w sejmiku województwa po wyborach parlamentarnych? Kilkunastu radnych z sejmiku dolnośląskiego - w tym marszałek Andrzej Łoś z PO - startuje w wyborach parlamentarnych. Kto ich zastąpi, gdy 21 października zostaną posłami? Marszałek Andrzej Łoś (PO) ma duże szanse na mandat. Jeśli zostanie wybrany na posła, możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze zakłada, że Łoś zrezygnuje z posłowania i pozostanie marszałkiem, tym bardziej że w PO powszechne jest przekonanie, iż wcale nie chciał startować, ale został do tego nakłoniony. Tak stanie się zapewne wtedy, gdy PO nie wygra wyborów. Wówczas rezygnacja z fotela marszałka byłaby dla Platformy zbyt ryzykowna. Dziś koalicja PO-PSL działa sprawnie, ale nikt nie może być pewny, jak zachowaliby się ludowcy w nowej, powyborczej sytuacji politycznej. Zwłaszcza że PSL mógłby na szczeblu krajowym stać się atrakcyjnym koalicjantem dla PiS-u. Ewentualne zerwanie przez PSL sojuszu z PO zablokowałoby możliwość zastąpienia Łosia innym kandydatem PO i oznaczałoby utratę przez Platformę władzy w samorządzie województwa. Wariant drugi: Partia Donalda Tuska wygrywa wybory. Możliwe nawet, że zawiąże koalicję z PSL-em, co wzmocniłoby taki sam układ na Dolnym Śląsku. Mówi się, że Łoś może wówczas aspirować do funkcji ministerialnych. Rządowa posada to zdecydowanie bardziej atrakcyjne zajęcie niż grzanie opozycyjnych ław w Sejmie. Na razie jednak nikt w PO nie chce powiedzieć, kto zostanie marszałkiem, gdy Łoś wejdzie do rządu. - Wszystko będzie jasne w pierwszym tygodniu po wyborach - mówią dolnośląscy politycy PO. Na nieoficjalnej giełdzie nazwisk wymienia się obecnego członka zarządu województwa Piotra Borysa. Ostatnio mocno zaangażował się w kampanię wyborczą Grzegorza Schetyny. W PO mówi się, że Borys zdobył zaufanie tego wpływowego polityka, a nie jest tajemnicą, że to Schetyna ma najwięcej do powiedzenia przy politycznych decyzjach personalnych. Kuluary PO wymieniają także burmistrza Brzegu Dolnego Marka Skorupę. Kłopot w tym, że również on wybiera się do Sejmu. Na giełdzie nazwisk pojawił się także prof. Krzysztof Nawotka, wicerektor Uniwersytetu Wrocławskiego. Do Senatu prawdopodobnie dostanie się przewodniczący sejmiku prof. Leon Kieres, popierany przez PO. Również wybór jego następcy nie będzie łatwy. Powód jest prosty: wśród obecnych radnych nie ma nikogo, kto doświadczeniem i kompetencjami dorównałby byłemu szefowi IPN-u. Naturalnym kandydatem byłby obecny zastępca - Stanisław Jurcewicz z PO. Ale to kolejny radny, który chce być parlamentarzystą. Jeśli i on zostanie senatorem, wskazanie nowego szefa sejmiku będzie bardzo trudne. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4570450.html
  • Gregs
    Gregs 4257
    12.10.2007, godz. 11:23
  • Jan Augustynowski ADMIN
    Jan Augustynowski 14376
    12.10.2007, godz. 22:57
    LiD we Wrocławiu bez Kwaśniewskiego Jacek Harłukowicz 2007-10-12, ostatnia aktualizacja 2007-10-12 20:49 Blisko 300 osób zgromadzonych na europejskiej konwencji LiD-u w sali Instytutu Automatyki Systemów Energetycznych nie doczekało się Aleksandra Kwaśniewskiego. Zamiast byłego prezydenta oklaskiwali w piątek byłego premiera Czech Jirego Paroubka i liderów europejskiej socjaldemokracji. Na zaproszenie Lewicy i Demokratów zjechali do Wrocławia m.in. przewodniczący Frakcji Liberalno-Demokratycznej Parlamentu Europejskiego Graham Watson, sekretarz generalny Partii Europejskich Socjalistów Philip Cordery oraz czołówka polskich europarlamentarzystów: prof. Bronisław Geremek, prof. Dariusz Rosati i Andrzej Szejna. Jak na kampanię wyborczą przystało, goście dyskutowali nie tylko o przyszłości zjednoczonej Europy, ale i szansach LiD-u w przyszłotygodniowych wyborach. Prof. Geremek przekonywał: - Dziś znów chcemy Polski, w której obywatel nie boi się państwa, w którym, jeśli ktoś już o świcie nas budzi, to jest to mleczarz lub listonosz. Dziedzictwo, z którego wyrosła III Rzeczpospolita - państwo niepodległe i odrodzone przez solidarnościowy ruch robotniczy - powinno być dziedzictwem wspólnym. Chciałbym traktować to spotkanie jako akt historycznego porozumienia. Porozumienia, które wyrasta z doświadczenia, którym jest zarówno odrzucenie rzeczywistości, w której w ostatnich dwóch latach przyszło nam żyć, ale i jasnym wypowiedzeniem się o tym, jakiej przyszłości chcemy. Nie obyło się bez pytań o powód nieobecności we Wrocławiu Aleksandra Kwaśniewskiego. Wyraźnie zirytowany szef SLD Wojciech Olejniczak rugał dziennikarzy zainteresowanych stanem zdrowia byłego prezydenta. - To już przestało być śmieszne dlatego, że nie chodzi o to, czy mówić o chorobie, ale żeby niszczyć. Dlaczego nie pytają państwo, czy Lech Kaczyński brał narkotyki? Przecież w pałacu prezydenckim był diler - irytował się, nawiązując do zatrzymania byłego prezydenckiego doradcy Artura P. Nieobecność Kwaśniewskiego próbowali tłumaczyć inni uczestnicy konwencji. - Może przygotowuje się do debaty? - mówił europoseł Rosati, ucinając spekulacje o złym stanie zdrowia byłego prezydenta. - Na pewno jeszcze w tej kampanii nieraz zaprezentuje się publicznie i każdy będzie mógł sprawdzić, w jakiej jest formie - dodał. Konwencję próbowali zakłócić dwaj mężczyźni, którzy przez wszystkie wystąpienia uważnie słuchali, a kiedy skończył mówić Olejniczak, jeden z nich wykrzyknął: - Mowa piękna, jak w PZPR. Wojtek, a gdzie Miller i Oleksy? Szef Sojuszu nie wdał się jednak w pyskówkę, a mężczyzn wyprowadzono z sali. Spisała ich policja. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... l?skad=rss
  • Orzech
    Orzech 194542
    14.10.2007, godz. 14:34
    Platforma spodziewa się odwetu PiS Wojciech Szymański 2007-10-13, ostatnia aktualizacja 2007-10-13 20:45 Na ostatnią prostą przed wyborami Platforma Obywatelska wchodzi wzmocniona zwycięską debatą Tuska z Kaczyńskim - mówili działacze PO w sobotę na konwencji wyborczej partii we Wrocławiu. Ale dodawali: Poważnie bierzemy pod uwagę, że za piątkową przegraną PiS będzie szukał odwetu. W Sali Rycerskiej wrocławskiego Ratusza w sobotę przed południem zebrało się około 500 dolnośląskich działaczy PO. Rozmowy kuluarowe dotyczyły tylko jednej sprawy: piątkowej debaty Donalda Tuska z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Na sali panowała atmosfera tryumfu, a lidera PO powitano kilkuminutowymi brawami i okrzykami "dziękujemy za piątek". Rozpoczynający konwencję Grzegorz Schetyna, szef dolnośląskiej Platformy i sekretarz generalny partii, nawiązał do odwołanej kilka dni temu wrocławskiej konwencji PiS. - Dziś miał być tu także Jarosław Kaczyński, ale go nie ma. Nie ma PiS we Wrocławiu. Panie przewodniczący, melduję wykonanie zadania! - zwrócił się do Tuska przy głośnym aplauzie sali. W PiS uderzył także Andrzej Łoś, marszałek województwa dolnośląskiego i kandydat PO do Sejmu. Mówiąc o tym, że Wrocław często stawiany był za wzór miejsca w którym PO i PiS potrafią współpracować Łoś skwitował: - Potrafią, bo we Wrocławiu Prawo i Sprawiedliwość to jest przystawka Platformy Obywatelskiej. Pytany przez dziennikarzy o wypowiedź Łosia Tusk próbował obrócić sprawę w żart. - Macie marszałka Łosia, a łoś to zwierzę niezwykłej dobroci. Ale po chwili dodał: - Dobre rządy w kraju mogą wyglądać tak jak we Wrocławiu. Platforma nadaje ton, a PiS jest przystawką. Najważniejsze pytania dotyczyły jednak piątkowej debaty telewizyjnej z Jarosławem Kaczyńskim. Według Donalda Tuska w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej może być realizowany scenariusz w myśl którego im bardziej PO będzie dystansować PiS, tym większa w PiS będzie chęć odwetu. Tusk: - Bardzo poważnie bierzemy pod uwagę sytuację, w której za piątkową przegraną PiS będzie szukał zemsty. Może to zrobić atakując moją rodzinę, używając służb specjalnych albo publicznych mediów. Jesteśmy na to przygotowani. Podczas swojego wystąpienia na konwencji Tusk kilkakrotnie odwoływał się do idei Solidarności. - Kiedy dziś słyszę polityków mówiących o jednej partii i jednym wodzu chcę im przypomnieć, że prawdziwa solidarność to różnorodność, pluralizm i wolność. Solidarność polega na tym, że wolni ludzie nieskrępowani przez głupią i nieudolną władzę będą budowali swój dobrobyt. I apelował: - W imieniu wszystkich ludzi Solidarności zwracam się do tych, którzy słowem solidarność wycierają sobie dziś usta, żeby przypomnieli sobie prawdziwą lekcję solidarności. Przeżyliśmy ją w Gdańsku w sierpniu 1980 roku, przeżywaliśmy ją we Wrocławiu w czasie powodzi w roku 1997.Chcę jeszcze raz przeżyć takie chwile. Trzeba jeszcze jednego wysiłku. Tak jak wtedy stanęliśmy w stoczni i na wałach Odry, stańmy przy urnach 21 października. Tusk pytany przez "Gazetę" czy jeśli zostanie premierem, jeszcze przed listopadową decyzją w sprawie organizacji wystawy Expo poprze starania Wrocławia, odpowiedział: - Jeśli tylko będzie można jakoś pomóc, to deklaruję, że to zrobię. Wykorzystam wszystkie międzynarodowe kontakty - zarówno z liderami partii współpracujących z PO, jak i szefami państw. Mam dobre kontakty z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy. To są dobre nazwiska, u których można szukać wsparcia dla Expo. Na Dolnym Śląsku Tusk spotkał się także z kandydatami partii do parlamentu w Lubinie. Zadeklarował, że PO nie ma planów prywatyzacji KGHM. - Chcę kategorycznie zdementować oszczerstwa naszych konkurentów politycznych na ten temat. Tu w Lubinie daję gwarancję, że jeśli będziemy rządzić, państwo zachowa kontrolę nad KGHM. Gwarantuję także, że skończymy ze złymi praktykami wyprowadzania miliardów złotych z koncernu do centralnego budżetu. Zyski mają służyć rozwojowi firmy i regionu, a nie być łupem kolejnych ekip rządzących. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4575755.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    14.10.2007, godz. 19:33
    We Wrocławiu wyborczo bez zmian Wojciech Szymański 2007-10-14, ostatnia aktualizacja 2007-10-14 18:47 Wyniki drugiego przedwyborczego sondażu PBS DGA dla "Gazety": Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Lewica i Demokraci w okręgu wrocławskim zgarniają całą stawkę i dzielą między siebie wszystkie mandaty Na tydzień przed wyborami PBS zapytała* mieszkańców okręgu wrocławskiego, na kogo zagłosowaliby w zbliżających się wyborach. Wyniki sondażu nie przynoszą żadnych niespodzianek i istotniejszych zmian w stosunku do badań z końca września. Tak jak w pierwszych wynikach publikowanych przez "Gazetę", wyborcy najchętniej głosują na Platformę Obywatelską. Partia Donalda Tuska może liczyć na poparcie 44 proc. mieszkańców. Na Prawo i Sprawiedliwość głosować chce 33,1 proc. wyborców. Oba ugrupowania zanotowały niewielki spadek poparcia (około 1 pkt. procentowego) w stosunku do sondażu sprzed dwóch tygodni. Na wyborczym podium trzecie miejsce zachowuje Lewica i Demokraci - również z niewielką stratą z 14,4 do 13,1 proc. Niezależnie od tych wahnięć tak jak w połowie września to PO, PiS i LiD podzieliłyby między siebie wszystkie mandaty poselskie w okręgu. Siedem przypadłoby PO, pięć PiS-owi i dwa LiD-owi. Zmian nie przyniósł także sondaż dotyczący wyborów do Senatu. W okręgu wrocławskim wszystkie trzy mandaty senatorskie wciąż przypadają Platformie Obywatelskiej. Ale różnica poparcia dla trzeciego kandydata PO i czwartego PiS-u jest na tyle nieduża, że sprawa jednego mandatu będzie ważyła się do ostatniej chwili. Jak na ten sondaż zareagowali politycy? LiD cieszy się, że sondaż potwierdza szansę na dwa miejsca w Sejmie. PiS zapowiada intensywną kampanię w ostatnim tygodniu wyborczych zmagań. Celem jest doprowadzenie do remisu z PO i zdobycie szóstego mandatu. - To będzie bardzo intensywny tydzień. Każda minuta pracy będzie na wagę złota - zapowiada Kazimierz Michał Ujazdowski, lider wrocławskiej listy PiS-u. * Badanie telefoniczne przeprowadzone przez PBS DGA 10-13 października na 475-osobowej reprezentatywnej próbie pod względem płci, wieku i wykształcenia Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4577389.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    15.10.2007, godz. 10:40
    Platforma najpopularniejsza w dużych miastach biw, dok, i.t., j.sad, zal 14-10-2007, ostatnia aktualizacja 15-10-2007 02:42 Jak sobie radzą Liderzy list. To już czwarty, ostatni przed wyborami, sondaż „Rz”. Kandydaci PO zyskują coraz większą popularność, nie dając szans na wygraną konkurentom W trzy tygodnie poparcie dla Bogdana Zdrojewskiego, Sławomira Nowaka i Waldego Dzikowskiego wzrosło aż o kilkanaście punktów procentowych. Ale kandydaci Platformy ponoszą też porażki – Kazimierz Kutz, choć wciąż popularny, stracił 10 punktów w tydzień.Kandydujący z list PiS Maciej Płażyński, który jeszcze tydzień temu remisował ze Sławomirem Nowakiem (PO), teraz stracił kilka punktów poparcia. Za to w górę idą inni kandydaci PiS: Jerzy Polaczek i Zbigniew Ziobro. Kampania wyborcza powoli wkracza w decydującą fazę. Liderzy list debatują i spotykają się w sądach. Obdarowują się nietypowymi prezentami i nie szczędzą sobie złośliwości. Mapa dla turysty – Usunęliśmy PiS z miasta – drwił Grzegorz Schetyna podczas sobotniej konwencji PO we Wrocławiu. Tego samego dnia w stolicy Dolnego Śląska miała się odbyć również konwencja PiS, jednak – według Schetyny – rywale przestraszyli się konfrontacji w bastionie Platformy.W tym czasie PiS-owska jedynka we Wrocławiu Kazimierz Michał Ujazdowski ogłaszał, że po wyborach ruszy w Polskę „Pociąg do historii”, spektakularna wystawa wzmacniająca poczucie narodowej tożsamości. Jednak większość lokalnych działaczy PiS przeniosła kampanię do parafii związanych z Radiem Maryja i parafialnych pisemek, w których drukuje swoje artykuły. Z faktu, że Tusk kandyduje do Sejmu nie w Gdańsku, lecz w stolicy, drwiło z kolei w niedzielę warszawskie PiS. – W Warszawie pojawił się kolejny turysta – oświadczył szef klubu PiS w Radzie Warszawy Marek Makuch. Działacze symbolicznie przywitali Tuska w stolicy i zapowiedzieli, że wyślą mu prezenty: mapę i przewodnik po mieście oraz szaliki Legii i Polonii Warszawa. – Żeby Donek, jak sam chce się nazywać, wiedział, ile jest dzielnic w Warszawie – mówił Makuch. – U naszej konkurencji widać bezsilną wściekłość, ale ostrzegam: nie sięgajcie po brudną broń – komentował Stefan Niesiołowski na niedzielnej konwencji PO w Warszawie. Tuska przyjęto na niej owacjami.Wyjątkowo spokojnie przebiega natomiast kampania w Poznaniu. Liderzy największych partii jakby wzajemnie się oszczędzali. Zyta Gilowska (PiS) i Waldy Dzikowski (PO) spotkali się w kolejnej debacie. Tym razem na antenie TVN 24. Nie skoczyli sobie do oczu. Dzikowski krytykował PiS za wolne tempo budowy autostrad, jego rywalka zasłaniała się wysokim wzrostem PKB. Gilowska przyznała, że odejście z PO było dla niej wyjątkowo ciężkim przeżyciem. – Przez siedem miesięcy nie chodziłam do fryzjera – przekonywała. Wielkopolski lider Platformy rozmawia z Gilowską jak ze starą koleżanką. Ale jego partyjni koledzy są mniej uprzejmi dla pani wicepremier. W ubiegłym tygodniu Marek Sternalski (numer 8 na poznańskiej liście PO) zaapelował do wyborców PiS, by głosowali na Jacka Tomczaka (czwarty na liście PiS). – Trzeba odebrać głosy Zycie Gilowskiej. Lepszy swój wróg niż obcy – argumentował. Smród koalicji W Łodzi Joanna Kluzik-Rostkowska, nr 1 na liście PiS, wyzwała na medialny pojedynek Leszka Millera (Samoobrona) i Mirosława Drzewieckiego (PO). Nim liderzy rozpoczęli debatę w Teatrze Nowym, pojedynek stoczyli sztabowcy. Zaczęli przestawiać banery z podobiznami kandydatów tak, aby stały w widocznych miejscach. I na minutę przed rozpoczęciem programu zasłonili część kamer. Już w trakcie debaty politycy nie szczędzili sobie „uprzejmości”. Kluzik-Rostkowska podarowała Millerowi sztandar PZPR, a były premier wręczył Drzewieckiemu maskę chirurgiczną. – Żeby pan nie czuł smrodu po wejściu PO do koalicji z PiS – wyjaśnił. Od Drzewieckiego Miller dostał między innymi samoopalacz, by mógł upodobnić się do szefa Samoobrony. Z kolei w Szczecinie w ostatnim tygodniu najgłośniej było o Sławomirze Nitrasie. Kandydat PO kilka dni spędził w sądzie. W trybie wyborczym procesował się z Joachimem Brudzińskim i Stanisławem Stępniem (obydwaj z PiS) oraz Dariuszem Więcaszkiem (prezes Północnej Izby Gospodarczej). Tylko pierwszą ze spraw wygrał. Euro 2012 w Chorzowie? Wyjątkowo gorąco było na Śląsku. Kilka godzin przed debatą z Jarosławem Kaczyńskim w Katowicach pojawił się Tusk. Tłumaczył, że od wygranej na Śląsku zależy sukces PO w wyborach. W tym czasie w urzędzie wojewódzkim minister transportu Jerzy Polaczek chwalił się pomysłem na przebudowę katowickiego dworca kolejowego, a Zbigniew Religa bawił na obchodach 100-lecia Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu, skąd kandyduje. Podczas śląskiej konwencji działaczy PiS zabawiał prezydencki minister Michał Kamiński. Sypał żartami jak z rękawa. – Dlaczego posłanka PO Sawicka wzięła łapówkę? – pytał. – By żyło się lepiej! – odpowiadał ze śmiechem. „By żyło się lepiej” – to hasło Platformy. – Nasze hasło na ostatni tydzień kampanii to „Będzie PiS na bis” – wykrzyczał Kamiński. Większy aplauz zebrał jednak Jan Pietrzak, który wystąpił z recitalem „Żeby Polska była Polską”. A także minister sportu Elżbieta Jakubiak, która obiecała Ślązakom, że Euro 2012 odbędzie się w Chorzowie. – 18 października jadę do Szwajcarii spotkać się z Michelem Platini, prosić go o Chorzów – mówiła. Brawom nie było końca.Jerzy Polaczek, minister transportu z Piekar, zaprosił na konwencję Wojciecha Kilara, światowej sławy kompozytora. Zasugerował, że Kilar popiera PiS słowami „róbcie tak dalej”. Źródło : Rzeczpospolita http://www.rp.pl/artykul/62285.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    15.10.2007, godz. 20:54
    PiS zrywa współpracę z PO Wojciech Szymański, towo 2007-10-15, ostatnia aktualizacja 2007-10-15 20:27 We Wrocławiu PiS zrywa współpracę z Platformą. A to dlatego, że marszałek Andrzej Łoś (PO) nazwał partię Kaczyńskich "wrocławską przystawką Platformy". Zaczął Grzegorz Schetyna, szef dolnośląskiej PO i sekretarz generalny partii. W sobotę po zwycięskiej dla Donalda Tuska debacie z Jarosławem Kaczyńskim odbywała się we Wrocławiu konwencja Platformy. PiS miał mieć tego samego dnia swoją, ale ją odwołał. Schetyna, zwracając się do Tuska, zażartował: - Dziś miał tu być także Jarosław Kaczyński, ale go nie ma. Nie ma PiS-u we Wrocławiu. Panie przewodniczący, melduję wykonanie zadania. Oliwy do ognia dolał Andrzej Łoś (PO), marszałek województwa. Powiedział, że we Wrocławiu PiS jest przystawką PO. Wczoraj Dawid Jackiewicz, szef lokalnego PiS-u, ogłosił, że po tych wypowiedziach zrywa współpracę z Platformą. - Określanie nas mianem przystawki, czyli formacji, która nie uczestniczy w życiu miasta, jest kłamstwem. Nie możemy dalej znosić tej agresji. Marszałek Łoś powinien nas przeprosić - oburza się Jackiewicz. Ale Łoś ani myśli przepraszać: - PiS nie musi się bać, my przystawek nie zjadamy. Prawda o Wrocławiu jest taka, że wszystkie wybory wygrywa tutaj Platforma. Kolegom z PiS-u puszczają nerwy, pewnie na widok sondaży. Po wyborach się uspokoją. Adam Lipiński, związany z Wrocławiem wiceprezes PiS-u, ripostuje marszałkowi: - Spokój przyda się PO. Nikt nie może mieć dziś pewności, kto wygra wybory. Jackiewicz w odwecie za obrazę partii wypomniał Łosiowi, że na rozdawanych przez urząd marszałkowski bezpłatnych zaproszeniach na "Katyń" Andrzeja Wajdy marszałek umieścił swoje nazwisko: - Powinien się wstydzić, że wykorzystuje urząd do kampanii. W dodatku promuje swoje nazwisko przy okazji filmu o Katyniu. Łoś: - A kto w końcu miał zapraszać na ten film jak nie ja? Przecież jestem marszałkiem, a urząd marszałkowski sfinansował projekcję dla seniorów. We Wrocławiu współpraca między partiami układała się dotychczas dobrze. Lokalne wzajemne relacje stawiane były za wzór dla kraju: partie w 2002 roku wspólnie rekomendowały na prezydenta Rafała Dutkiewicza, także w ostatnich wyborach samorządowych zgodnie go poparły. W radzie miasta był spokój. Kazimierz Michał Ujazdowski (PiS) w niedzielę we Wrocławiu apelował o unikanie konfliktów w kampanii wyborczej: - Nie dziwię się jednak, że ostrość jednej wypowiedzi sprowokowała ostrość drugiej strony. Mam nadzieję, że słowa Andrzeja Łosia to był tylko wybryk. Ani PO, ani PiS nie są na tyle silne, aby skutecznie realizować dobrą politykę dla miasta i regionu. Bogdan Zdrojewski (PO): - Źle się stało, że poseł Jackiewicz nie posłuchał tego apelu. Nie widzę powodu zrywania współpracy, która przecież dotyczy tak ważnych spraw, jak EXPO czy EURO. Lipiński winą za wrocławską wojnę obarcza PO: - Od dłuższego czasu mamy sygnały, że do konfrontacji dąży część polityków tej partii. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4580959.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    17.10.2007, godz. 11:07
    Huskowski i Ujazdowski za współpracą PO-PiS To efekt przedwyborczych emocji - tak Stanisław Huskowski (PO) i Kazimierz M. Ujazdowski (PiS) zgodnie komentują konflikt między swoimi partiami we Wrocławiu. Do niedawna Wrocław uchodził za miasto, w którym współpraca PO i PiS układa się wręcz idyllicznie. Ale to już przeszłość. Ostatnio marszałek dolnośląski Andrzej Łoś (PO) publicznie kpił, że ta współpraca jest dobra, bo we Wrocławiu PiS jest "przystawką" PO. Oburzył się na to poseł Dawid Jackiewicz (PiS), który ogłosił koniec PO-PiS we Wrocławiu. Konsekwentnym zwolennikiem współpracy PO-PiS jest za to minister kultury Kazimierz M. Ujazdowski (PiS). Jego zdaniem, model wrocławski mógłby posłużyć za wzorzec krajowym liderom obu ugrupowań. W podobnym duchu wypowiada się poseł Stanisław Huskowski (PO), były prezydent Wrocławia. Obaj spotkali się we wtorek na debacie przedwyborczej. Jej hasło było znamienne: "Polityka w krainie łagodności - bez inwektyw i bez oskarżeń". W wypowiedziach dla Radia RAM obaj politycy podkreślili, że współpraca PO i PiS we Wrocławiu nadal jest możliwa. Zaś niedawne buńczuczne wypowiedzi lokalnych polityków obu partii to wyraz przedwyborczych emocji. http://www.radioram.pl/articles/view/14 ... aca-po-pis
  • Orzech
    Orzech 194542
    17.10.2007, godz. 11:08
    Platforma zwycięzcą w studenckich prawyborach Platforma Obywatelska zwycięzcą prawyborów parlamentarnych na wrocławskich uczelniach. Na PO zagłosowało blisko 67 proc. studentów z Uniwersytetu Wrocławskiego, Politechniki i Akademii Ekonomicznej. Drugie miejsce i ponad 12 proc. zdobyło ugrupowanie Lewica i Demokraci. Trzecie miejsce na podium i ponad 9 proc. poparcia otrzymało Prawo i Sprawiedliwość. Wrocławscy studenci zagłosowali też na Partię Kobiet, która jednak nie zarejestrowała swoich kandydatów w okręgu wrocławskim, ponieważ nie zebrała odpowiedniej liczby podpisów. Natomiast ponad 4 proc. żaków nie wie jeszcze, na kogo odda głos w najbliższą niedzielę. W sumie kartki do urn wrzuciło blisko 2 tys. studentów i jak mówili organizatorzy - to bardzo dobry wynik. http://www.radioram.pl/articles/view/14 ... rawyborach
  • Orzech
    Orzech 194542
    17.10.2007, godz. 18:09
    PiS chce Kaczyńskim zdobyć bastion PO Wojciech Szymański 2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 16:54 Wrocławski PiS podrażniony wypowiedziami polityków PO o "wrocławskich przystawkach" przechodzi do kontrataku. W piątek, w ostatnim dniu kampanii wyborczej, rzuci do walki najcięższą broń. Do Wrocławia przyjeżdża premier i szef partii Jarosław Kaczyński. W PO mówią: - I tak nic im już nie pomoże. - Platformerska twierdza Wrocław zostanie zdobyta - zapowiada Adam Lipiński, związany z Wrocławiem wiceprezes PiS. I dodaje: - Ta wizyta ma znaczenie symboliczne. Wrocław i Dolny Śląsku uchodzi za bastion Platformy Obywatelskiej. My nie mamy zamiaru na tym terenie ustępować pola naszej politycznej konkurencji. Szczególna atmosfera wokół wizyty premiera we Wrocławiu nie wiąże się jednak tylko z tym, że ostatnie wybory - parlamentarne i samorządowe - w mieście wygrała Platforma Obywatelska. Jarosław Kaczyński już raz miał być we Wrocławiu, ale wizytę odwołano. W sobotę działacze PO na konwencji wyborczej partii nie kryli triumfu i zadali PiS-owi mocny cios. Grzegorz Schetyna publicznie zwrócił się do Donalda Tuska: "Dziś miał być tu także Jarosław Kaczyński, ale go nie ma. Nie ma PiS we Wrocławiu. Panie przewodniczący, melduję wykonanie zadania!". A jakby tego było mało, PiS dobijał marszałek województwa z Platformy Andrzej Łoś, nazywając partię Jarosława Kaczyńskiego "wrocławską przystawką PO". Wypowiedzi polityków PO wywołały burzę. W poniedziałek szef wrocławskiego PiS Dawid Jackiewicz ogłosił zerwanie współpracy z Platformą w mieście. Jackiewicz: - Jako szef lokalnych struktur partii musiałem zareagować. Premier miał być we Wrocławiu i będzie. Nie musimy niczego Platformie udowadniać, bo PiS jest ważnym uczestnikiem życia miasta. Poseł zapowiada także, że da odpór Łosiowi w swoim wystąpieniu podczas piątkowego spotkania z premierem. Tymczasem politycy PO na wieść o przyjeździe prezesa PiS do Wrocławia starają się zachować spokój. Grzegorz Schetyna, szef partii na Dolnym Śląsku: - Nie boimy się przyjazdu premiera. Wycofali się w sobotę, kiedy w mieście była konwencja PO. W ostatnim dniu kampanii niczego już nie zmienią. Andrzej Łoś, który ochrzcił wrocławski PiS mianem przystawek: - Widocznie tak się przestraszyli wizji porażki, że ściągają do Wrocławia najsilniejsze odwody. Nic ich nie uratuje. We Wrocławiu wybory będą dla nas. Nie sądzę, żeby wizyta Kaczyńskiego zmieniła wynik wyborów. Cieszy mnie jednak, że moje ironiczne słowa zmuszają PiS do wysiłku. Widać to na nich działa. Kazimierz Michał Ujazdowski, wiceprezes PiS, numer jeden na wrocławskiej liście partii: - Premier zamierzał być we Wrocławiu, zanim padły bezsensowne słowa marszałka Łosia. Zapewne ani nie zna tych wypowiedzi, ani Łosia. I akurat za to drugie trudno go winić. Wizyta jest ważna dla naszego środowiska, ale nie jest odpowiedzią na prowokacje niektórych działaczy PO. Dolnośląski PiS spotka się z premierem w piątek o godzinie 11. Jarosław Kaczyński w ostatnim dniu kampanii obok Wrocławia odwiedzi kilka innych miast. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4587069.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    17.10.2007, godz. 18:19
    Wyborcze happeningi na końcówce kampanii wsz 2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 17:08 LiD zaatakował PiS krasnalem Inwigilusiem, PiS odpowiedział LiD-owi znakiem "zakaz skrętu w lewo". A kandydat PO do Senatu po prostu zagrał na ulicy w ping-ponga. W ostatnich dniach kampanii partie agitują w happeningowym stylu. Areną politycznej walki stał się w środę plac Solny. W południe wystąpili tam kandydaci LiD do Sejmu i Senatu Tomasz Czajkowski i Leszek Cybulski. Zaprezentowali figurkę krasnala, którego przedstawili jako Inwigilusia. - To najwstrętniejszy i najobrzydliwszy z wrocławskich krasnali. Ta kreatura jest rozpoznawalna z daleka po wielkich uszach, dyktafonie i kajdankach. Inwigiluś zagnieździł się w jakiejś norce w pobliżu siedziby partii braci Kaczyńskich. My go we Wrocławiu nie chcemy - mówił Czajkowski. Zapowiedział, że LiD rozpoczyna anty pisowską akcję pt. "Stop podsłuchiwaniu". Chwilę później w tym samym miejscu LiD doczekał się happeningowej riposty. - Od dziś na terenie całego miasta i Polski obowiązuje zakaz skrętu w lewo - mówił Kazimierz Michał Ujazdowski, który wraz z grupą młodych działaczy PiS wystąpili uzbrojeni w znaki zakazu. - Wrocław słynie z tego, że lewica nigdy nie doszła tu do władzy i niech tak zostanie. Zakaz skrętu w lewo sprawdził się u nas, niech sprawdzi się w całym kraju - mówił Ujazdowski. PiS przygotował też dwa torty z kremowym znakiem zakazu. Jeden zaniesiono do siedziby PO, aby przypominał, że z lewicą koalicji nie warto zawierać. Platforma również skorzystała w środę z niekonwencjonalnych metod kampanii. Kandydat na senatora Jarosław Duda grał przed siedzibą PO na ul. Oławskiej w pong-ponga i w ten sposób promował zdrowy tryb życia. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4587147.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    17.10.2007, godz. 19:53
    Jaroch: Platforma psuje atmosferę wsz, sj 2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 19:18 W środę gościem "Politycznego wywiadu" "Gazety Wyborczej Wrocław" i Polskiego Radia Wrocław był senator PiS-u Andrzej Jaroch. Oto fragment rozmowy: Sylwia Jurgiel (PRW), Wojciech Szymański ("GW"): Marszałek Andrzej Łoś z PO nazwał wrocławski PiS przystawkami. W odpowiedzi szef PiS-u we Wrocławiu zapowiedział zerwanie współpracy z PO w mieście. Czy to nie jest histeria spowodowana słabymi wynikami w sondażach? Andrzej Jaroch: Taki zarzut jest nieuprawniony. PiS rządzi dwa lata i ma sondaże o dziesięć procent lepsze niż przed poprzednimi wyborami. To jest dla partii rządzącej raczej powód do zadowolenia, a nie histerii. Reakcja Dawida Jackiewicza była adekwatna do brutalnego i zaczepnego wystąpienia lokalnych polityków PO. Osobiście byłem zdziwiony, bo stoję na stanowisku, że współpraca jest potrzebna. Szkoda, że PO nieodpowiedzialnymi wypowiedziami psuje atmosferę współdziałania. Wypowiedzi w stylu Andrzeja Łosia czy składanie meldunku o tym, że we Wrocławiu nie ma PiS-u są niepotrzebne. Do Wrocławia w piątek przyjeżdża premier. Czy to będzie okazja, żeby odpowiedzieć Platformie? Premier miał być we Wrocławiu i będzie. Oczywiście ta wizyta może być traktowana jako element reakcji na pewne wydarzenia, ale bezpośredniego związku z konwencją PO nie ma. Wracając do tych agresywnych wypowiedzi, to uważam, że we Wrocławiu bardziej im zaszkodzą, niż pomogą. Tu wyborcy są przyzwyczajeni do współdziałania PO i PiS-u. Ktoś, kto ten klimat niszczy, może zobaczyć żółtą kartkę. Coś dziwnego dzieje się z wrocławską PO. Czy po wyborach ta współpraca wróci do normy? My się dziś nad tym zastanawiamy i będziemy obserwować sytuację. Ogłaszając zerwanie współpracy, daliśmy Platformie sygnał, że poważnie bierzemy pod uwagę zrewidowanie swojej polityki wobec nich w mieście. Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4587599.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    18.10.2007, godz. 11:12
    Idź i głosuj 2007 / 10 / 18 Masz dość wiecznych kłótni? Kaczorów, Donaldów, chorób filipińskich? Albo polityków w ogóle? Nie olewaj – zamelduj się przy urnie. Tylko w ten sposób możesz wyrzucić tych, którzy cię denerwują najbardziej. Pamiętaj: kto nie idzie, wybiera zwycięzców Im mniej osób głosuje, tym lepsze wyniki mają partie z dużym, tzw. żelaznym elektoratem – tłumaczy prof. Andrzej Antoszewski, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. W Polsce żelazny elektorat to np. głosujący karnie słuchacze Radia Maryja oraz zatwardziali zwolennicy lewicy. Zostając w domu, zwiększasz poparcie dla tych partii, na które głosują właśnie te środowiska. „Echo Miasta” nie namawia was do głosowania na żadną listę, partię ani polityka. Apelujemy, byście zastanowili się nad tym, co się stanie z naszym miastem i krajem, jeśli zostaniecie w domu. To tylko jeden głos. Ale w całej klatce schodowej jest ich już kilkadziesiąt. W bloku kilkaset. A to akurat taka różnica, która może zdecydować o jednym wrocławskim pośle z partii A lub B. Ten jeden, którego może zabraknąć. Wciąż jeszcze nie jest za późno na to, żeby zagłosować. Spóźnialscy mają czas do zamknięcia urzędów w piątkowe popołudnie, żeby zgłosić się w miejscu zameldowania i pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania. Jeśli nie ty sam, może zrobić to za ciebie ktoś bliski. – Zaświadczenie może odebrać za nas także inna osoba. Wystarczy, że zgłosi się z pisemnym upoważnieniem – mówi Halina Chorzempa z wydziału spraw obywatelskich we wrocławskim magistracie. Pismo może brzmieć tak: „Upoważniam moją mamę (tu jej dane) do odebrania zaświadczenia o prawie do głosowania (tutaj nasze pełne dane)” i dostanie druk. Potem wystarczy już tylko go nam wysłać, choćby kurierem i głosujemy, gdzie chcemy. – Trzeba tylko pamiętać, żeby na upoważnieniu był PESEL osoby, na którą będzie wystawiane zaświadczenie – dodaje Halina Chorzempa. Dwie kartki Jak głosujemy? W niedzielę 21 października idziemy do lokalu obwodowej komisji wyborczej, obowiązkowo z dokumentem ze zdjęciem. Na jego podstawie dostajemy od komisji dwie kartki. Białą, formatu A2, wybieramy skład nowego Sejmu. A konkretnie jednego posła. Tylko jednego. Za pomocą mniejszej, żółtej kartki, głosujemy na senatorów. We Wrocławiu wybieramy ich trzech. Oznacza to, że na żółtej karcie przy jednym, dwóch lub trzech nazwiskach, po lewej stronie każdego, możemy postawić krzyżyk: „+” lub „x”. Jeszcze raz: na białej tylko jeden, na żółtej jeden, dwa lub trzy iksy albo plusy. Ważne żeby dwie linie się skrzyżowały w kratce. Jeśli się nie skrzyżują, albo będzie ich za dużo, głos będzie nieważny. Tak samo będzie, jeśli na karcie białej postawimy więcej niż jeden, a na żółtej więcej niż trzy krzyżyki. Nie olewajmy sprawy... Co się stanie, gdy nasz głos będzie nieważny, nie pójdziemy na wybory lub zagłosujemy na partię, która nie przekroczy w Polsce progu 5. procentowego? – Głosy nieważne lub oddane na partie, które nie przekroczyły progu, wzmacniają najsilniejsze formacje – tłumaczy prof. Andrzej Antoszewski. Dokładnie tak samo dzieje się, jeśli nie idziemy na wybory. Dwa lata temu zwycięskie Prawo i Sprawiedliwość poparło około 11 procent wszystkich do tego uprawnionych. Jednak w oficjalnych wynikach miało ono 27 proc. poparcia i zdobyło ponad 30 proc. mandatów w Sejmie. „Echo Miasta” namawia was – porzućcie myślenie: „nie idę, bo mój jeden głos niczego nie zmieni”. Bo to na was, razem z rodziną i sąsiadami spada odpowiedzialność za zaniechanie. Dwie kartki: jedna większa biała, druga mniejsza – żółta. Tak wygląda ostateczna władza, którą sprawuje wyborca. Innej nie mamy. Może demokracja nie jest dobrym system, ale jak mawiał Winston Churchill, najlepszym jaki istnieje. Bartłomiej Knapik http://echomiasta.pl/index.php?option=c ... &Itemid=46
  • Orzech
    Orzech 194542
    19.10.2007, godz. 15:55
    Bogdan Zdrojewski: PO-PiS we Wrocławiu nie rozpadł się Lider klubu parlamentarnego PO (zarazem były prezydent miasta) łagodzi napięcie wywołane niedawnymi wypowiedziami Andrzeja Łosia (PO) i Dawida Jackiewicza (PiS). Konflikt wybuchł, gdy w ostatni weekend marszałek województwa Andrzej Łoś (PO) wydrwił publicznie PiS nazywając tę partię "przystawką PO we Wrocławiu". Oburzyło to posła Dawida Jackiewicza (PiS), który oświadczył, że skoro tak, to nie ma już porozumienia PO-PiS w stolicy Dolnego Śląska. Dodał też, że PiS zacznie teraz "pokazywać rzeczy, które do tej pory w polityce dolnośląskiej nie miały miejsca". Rychło jednak odezwali się zwolennicy utrzymania dobre atmosfery w relacjach PO i PiS we Wrocławiu. Za dalszą współpracą obu partii opowiedzieli się publicznie minister kultury Kazimierz M. Ujazdowski (PiS) oraz poseł Stanisław Huskowski (PO). Na ten sam temat rozmawiali w piątek rano,w debacie politycznej Polskiego Radia Wrocław, wrocławscy posłowie: Bogdan Zdrojewski (PO) i Aleksandra Natalli-Świat (PiS). - We Wrocławiu PO-PiS się nie rozpadł - oznajmił Zdrojewski. I dodał, że bardzo dobrze współpracowało mu się z Natalli-Świat jako szefową sejmowej komisji finansów http://www.radioram.pl/articles/view/21 ... ozpadl-sie
  • Orzech
    Orzech 194542
    19.10.2007, godz. 19:36
    47:30 dla PO - sondaż TNS OBOP dla TVP Knysz 2007-10-19, ostatnia aktualizacja 12 minut temu 47:30 dla PO - to wynik ostatniego sondażu TNS OBOP dla TVP. Badanie zostało przeprowadzone na około 2000 próbie, co oznacza niewielki błąd statystyczny. Cała TVP po korytarzach mówi dziś o tym sondażu. Z naszych informacji wynika bowiem, że w "Wiadomościach" zastanawiano się, czy te wyniki zataić i nie podawać ich dzisiaj w głównym wydaniu "Wiadomości o 19.30". Powód: sondaż prognozuje porażkę PiS. A premier ogłosił dziś, że sondaże są "sfałszowane". Nasi rozmówcy twierdzą, że zdecydowano tych wyników nie ukrywać. Telefoniczny sondaż GfK Polonia dla "Rz": 35 proc. dla PO, 29 proc. dla PiS Tymczasem z sondażu Gfk Polonia dla "Rzeczpospolitej" wynika, że Platforma Obywatelska może liczyć na 35 proc. poparcia, a PiS - na 29 proc.. Do Sejmu dostaliby się także przedstawiciele LiD (10 proc.) i PSL (7 proc.). Z symulacji podziału mandatów w Sejmie wynika, że PO miałaby 199 posłów, PiS - 164, LiD - 56, PSL - 39 i Mniejszość Niemiecka - 2. 5-procentowego progu wyborczego nie przekroczyłyby Samoobrona (2 proc.) i Partia Kobiet (1 proc.). Żaden z badanych nie oddałby głosu na LPR. GfK Polonia przeprowadziła telefoniczny sondaż w piątek wśród 1000 osób. SKG/KRC: Dziesięcioprocentowa przewaga PO Według sondażu przeprowadzonego przez SMG/KRC dla Faktów TVN na PO głosowałoby 36 proc. wyborców, podczas gdy na PiS 26 proc. Do Sejmu weszłyby jeszcze dwie partie - LiD (10 proc.) i PSL (8 proc.). Poza Sejmem znalazłyby się m.in. Samoobrona (3 proc.), LPR (1 proc.) i Partia Kobiet (1 proc.). 13 proc. badanych nie miało zdania lub odmówiło odpowiedzi w sondażu. Przy takim głosowaniu podział mandatów wyglądałby następująco: Po - 218 mandatów, PiS - 155, LiD - 48, PSL - 37, Mniejszość Niemiecka - 2. Sondaż przeprowadzono na próbie 1221 osób, 17 i 18 października. Źródło: Gazeta Wyborcza http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... 94637.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    19.10.2007, godz. 22:40
    Niedziela 21.10.2007: Jak głosujemy wsz 2007-10-19, ostatnia aktualizacja 2007-10-19 19:03 Do Sejmu wybieramy tylko jednego kandydata, do Senatu we Wrocławiu można wybrać jednocześnie trzech, bo tyle w naszym okręgu wyborczym jest mandatów senatorskich - to najważniejsze zasady, o których trzeba pamiętać w niedzielę 21 października. Lokale wyborcze będą otwarte od godz. 6 do 20. Głosujemy z ważnym dowodem tożsamości ze zdjęciem - może to być dowód osobisty, paszport, prawo jazdy. Nazwiska kandydatów na posłów umieszczone są na białej karcie do głosowania formatu A2. Na takiej karcie znajdziemy nazwiska kandydatów siedmiu komitetów wyborczych (tyle zarejestrowało się w trzech dolnośląskich okręgach wyborczych: wrocławskim, wałbrzyskim i jeleniogórsko-legnickim). Głosować można tylko na jedną wybraną listę, stawiając znak "x" w kratce obok nazwiska jednego kandydata. Zasada jest prosta: jedna lista - jeden kandydat. Jeśli postawimy krzyżyk przy dwóch nazwiskach z tej samej listy, nasz głos będzie ważny, ale zostanie zaliczony kandydatowi zajmującemu wyższe miejsce na liście. Nie można jednak postawić "iksa" przy dwóch lub więcej nazwiskach z dwóch różnych list - w takim przypadku głos będzie nieważny. Inaczej jest w przypadku głosowania do Senatu. Dostaniemy jedną kartę w kolorze żółtym formatu A4. Na niej, w kolejności alfabetycznej, umieszczone będą nazwiska kandydatów do Senatu zgłoszonych przez wszystkie komitety wyborcze. Głosujemy, stawiając krzyżyk w kratce z lewej strony obok nazwiska. Krzyżyk można postawić przy tylu nazwiskach, ilu senatorów wybieranych jest w okręgu wyborczym: * w okręgu wrocławskim na liście jest 11 nazwisk, skreślić można maksymalnie trzy * w okręgu wałbrzyskim z siedmiu zgłoszonych kandydatur wybierać można maksymalnie dwie * w okręgu jeleniogórsko-legnickim na liście jest 10 nazwisk, skreślić można maksymalnie trzy. Głos jest ważny, jeśli wybierzemy co najmniej jedną osobę. Nieważny - jeśli nie wybierzemy nikogo lub zbyt wiele nazwisk. W dniu 21 października w godz. 6-20 informacje na temat wymogów formalnych głosowania (np. zameldowania, dopisywania do spisów osób uprawnionych) oraz o granicach i siedzibach obwodów głosowania będę udzielane przez Miejskie Biuro Wyborcze pod numerami tel.: 777 73 52, 777 84 80, 777 84 81, 777 84 82. ** Byłeś świadkiem złamania ciszy wyborczej, widziałeś agitację w miejscach niedozwolonych, nieprawidłowości podczas głosowania? Wyślij SMS/MMS na numer 605 24 24 24 lub powiadom nas przez http://www.alert24.pl Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław