Pierwsza polska elektrownia jądrowa wciąż jest na etapie przygotowań, ale już teraz przyciąga setki firm i miliardy złotych. Projekt w lokalizacji Lubiatowo–Kopalino staje się impulsem rozwojowym dla całych branż – od budownictwa, przez przemysł ciężki, po zaawansowane technologie. „Kluczowe są trzy filary: czas, budżet i maksymalny udział polskich firm” – podkreśla prezes Polskich Elektrowni Jądrowych, Marek Woszczyk.
Ponad 400 umów i miliard złotych. Polski biznes już korzysta
Choć budowa elektrowni jądrowej jeszcze się nie rozpoczęła, skala zaangażowania polskich firm jest imponująca. Polskie Elektrownie Jądrowe podpisały już ponad 400 umów z krajowymi podmiotami o łącznej wartości ponad 1 mld zł.
Prezes PEJ Marek Woszczyk powiedział w rozmowie z agencją Newseria: „Polskie Elektrownie Jądrowe podpisały już ponad 400 umów z krajowymi podmiotami. Ich łączna wartość przekroczyła 1 mld zł.”
To jednak dopiero początek – największe wydatki dopiero przed inwestorem.
Polskie firmy mają kompetencje. Atom otwiera im globalne drzwi
Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazuje, że:
• 75% badanych firm pracowało już przy projektach energetycznych,
• co trzecia miała styczność z technologiami jądrowymi.
Dla przedsiębiorstw udział w budowie elektrowni to szansa na rozwój kompetencji, wejście na nowe rynki i zdobycie prestiżu. Projekt w Choczewie składa się z dwóch części – wyspy jądrowej i konwencjonalnej. Ta druga jest dobrze znana polskim firmom, ale część jądrowa to ogromna szansa na rozwój nowych kompetencji.
Marek Woszczyk podkreśla: „Jeśli chodzi o wyspę konwencjonalną, polski rynek ma ogromne kompetencje zdobyte w trakcie budów elektrowni konwencjonalnych. W wypadku wyspy jądrowej to jest nowa gałąź przemysłu, nowe kompetencje, które chcemy budować.”
„Wielka szóstka” już w projekcie. Polskie firmy przechodzą do gry
Kluczową rolę w budowie kompetencji odgrywa tzw. wielka szóstka:
• Mostostal Kraków
• Mostostal Kielce
• Mostostal Siedlce
• Energomontaż-Północ Gdynia
• FAMAK S.A.
• Zakład Konstrukcji Spawanych Ferrum
Firmy te przeszły pierwszy etap dostosowania do rygorystycznego standardu NQA‑1 i podpisały umowę o współpracy z PEJ.
Woszczyk relacjonuje: „Niedawno w Gdańsku, gdzie organizowaliśmy konferencję poświęconą budowaniu polskich kompetencji i zaangażowaniu naszego przemysłu do budowy elektrowni, tzw. wielka szóstka podpisała pomiędzy sobą i z nami umowę o współpracy przy budowaniu kompetencji i ich zaangażowaniu do wykonania elektrowni.”
Miliardy na stole. Pomorskie firmy już korzystają
W ciągu najbliższej dekady na samą elektrownię zostanie wydane ponad 160 mld zł, a wraz z infrastrukturą – blisko 200 mld zł.
Już dziś ponad 70 kontraktów trafiło do firm z Pomorza, o łącznej wartości ponad 300 mln zł. Jednym z przykładów jest współpraca z firmą Doraco przy badaniach geotechnicznych.
Woszczyk powiedział agencji Newseria:
„Wśród podpisanych kontraktów ponad 70 zawarliśmy z firmami z Pomorza, czyli tam, gdzie lokalizujemy naszą elektrownię. Ich łączna kwota to ponad 300 mln zł. To są na razie relatywnie nieduże kwoty w skali całej naszej inwestycji, która zbliży się do 200 mld zł.”
Równolegle rozwija się współpraca międzynarodowa – Westinghouse dostarczy reaktory AP1000, a Arabelle Solutions odpowiada za wyspę turbinową.
Czy 50% udziału polskich firm jest realne? PEJ: tak, to możliwe
Rząd zakłada, że udział polskich firm wyniesie około 40%. Inwestor celuje wyżej.
Prezes PEJ, w rozmowie a agencją Newseria, mówi wprost:
„Jestem spokojny o udział polskich firm w budowie polskiej elektrowni jądrowej. Rząd posługuje się indykatywną liczbą 40 proc. Myślę jednak, że mamy szansę przekroczyć ten poziom i być może zwiększyć go nawet do 50 proc. Jako aktywny inwestor robimy wszystko, aby maksymalizować udział polskiego przemysłu w tej inwestycji.”
Jeśli te prognozy się potwierdzą, polski atom stanie się nie tylko źródłem energii, ale też fundamentem nowego, silnego segmentu krajowej gospodarki.
Żródło: Newseria, PEJ