Rynek wtórny w Polsce: Więcej ofert, większy wybór i mocne negocjacje [KOMENTARZ EKSPERCKI]

Orzech

Banery „sprzedam mieszkanie” na coraz większej ilości bloków i kamienic. Mocny wzrost lokali na sprzedaż na rynku wtórnym. – Sprzedawcy wyczuwają popyt. Niektórzy czekali kilka miesięcy, by wystawić lokal na sprzedaż, by nie zrobić tego ze stratą. Gdy przejeżdżam przez Poznań, Szczecin czy Wrocław to na jednym bloku czasem widzę dwie-trzy informacje o mieszkaniach na sprzedaż – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. Statystyki pokazują, że na rynek trafiają kolejne nieruchomości na rynku wtórnym, a jednocześnie sporo ofert znika. – Czasem to kwestia sprzedaży, a czasem chęć poczekania na jeszcze lepsze czasy na sprzedaż. To kwestia bardzo subiektywna – przyznaje ekspert.

Polacy sprzedają i kupują mieszkania

„Lokal na sprzedaż”, „Sprzedam mieszkanie”, „Kup mnie”, „Mieszkanie do zamieszkania od zaraz”, a nawet „Przyjdź, zobacz, zamieszkaj” – gdy wędrujemy przez duże miasta z bloków coraz częściej krzyczą do nas oferty mieszkań na sprzedaż. Rynek wtórny cieszy się dużym zainteresowaniem. W wielu przypadkach nawet większym niż rynek deweloperski.

– Szacuje się, że miesięcznie na rynek może trafiać około 30-35 tysięcy nowych ofert mieszkaniowych. Tych ofert dostępnych na rynku jest zwykle około 140-150 tysięcy. Najwięcej oczywiście w aglomeracjach takich jak Warszawa czy Poznań. Większa podaż zbiega się w czasie z wyższą podażą. Podsumowując pierwszy kwartał 2026 roku nie widać, by Polacy przestraszyli się np. wojny na Bliskim Wschodzie, a wielu ekspertów spodziewało się, że sytuacja ta może generować niepokój i wstrzymanie decyzji o zakupie lub sprzedaży nieruchomości – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Mieszkania na rynku wtórnym pojawiają się na rynku zwykle, gdy jest intensywna potrzeba sprzedaży, bo właściciel np. potrzebuje gotówki, buduje dom lub wyprowadza się z miasta lub kraju albo gdy ruch na rynku jest tak duży, że mieszkania sprzedają się dobrze bez wysokich dyskontów cenowych. Obecnie widzimy ożywienie i najlepszą sytuację od wielu miesięcy. Mieszkania na rynku wtórnym sprzedają się lepiej niż deweloperskie. Sprzedający muszą być jednak gotowi na rozbieżności między cenami ofertowymi, a transakcyjnymi na poziomie nawet kilkunastu procent – dodaje Mirosław Król.

Trudno znaleźć ofertę za mniej niż 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy

Oferty na sprzedaż w dużych miastach powodują, że wybór mieszkań na rynku wtórnym jest dużo. Dominują mieszkania dwu i trzy pokojowe w obiektach liczących przynajmniej 15 lat lub więcej. Nie brakuje mieszkań w kamienicach, oficynach czy nawet blokach z wielkiej płyty. Ceny oczywiście zależne są od lokalizacji i standardu nieruchomości.

– Najdrożej jest w Warszawie, Krakowie i w Trójmieście. W cenach ofertowych generalnie znalezienie czegoś poniżej 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy jest trudne, ale po negocjacjach transakcyjnie często ceny spadają do nawet 8-9 tysięcy. Przykłady sprzed majówki: cena metra kwadratowego w Szczecinie w mieszkaniu to było 10,4 tysiąca złotych, a udało się kupić mieszkanie za 8900 złotych za metr. Drugi przykład to Warszawa – ofertowo 17 500, a transakcyjnie 16 500 zł, za metr kwadratowy. To szansa na oszczędność na poziomie kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych – przyznaje Mirosław Król.

– Drugi kwartał na rynku nieruchomości jest czasem raczej stabilnym. Na pewno zauważam jednak, że rośnie podaż. Taka tendencja utrzyma się do końca roku jeżeli popyt będzie szedł w parze z podażą. Zainteresowanie kupujących jest spore – dodaje ekspert.

Autor: Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.