Choć uwaga opinii publicznej skupia się na budowie pierwszych bloków, pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce, która powstanie w Choczewie (woj. pomorskie), za kulisami ważą się losy kolejnego megaprojektu. Jak wynika z najnowszych ustaleń Business Insider Polska, rząd kończy prace nad kluczowym dokumentem, który rozda karty przy budowie drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. W grze o wielomiliardowy kontrakt liczą się trzej globalni gracze, a na stole leżą dwie strategiczne lokalizacje. Czasu jest niewiele – polityczno-biznesowa próba sił właśnie nabiera tempa.
Nowy program jądrowy: PGE wchodzi do atomowej gry
Polski program jądrowy oficjalnie wchodzi w kolejny, kluczowy etap. Ministerstwo Energii ma przedstawić zaktualizowany Program polskiej energetyki jądrowej (PPEJ). Oficjalna prezentacja dokumentu spodziewana jest w pierwszych dniach czerwca – najprawdopodobniej tuż po długim weekendzie związanym z Bożym Ciałem.
Z ustaleń portalu Business Insider Polska, wynika, że nowa rządowa strategia wprowadzi rewolucję w strukturze zarządzania projektem. Dokument ma precyzyjnie podzielić kompetencje pomiędzy Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) a Polską Grupę Energetyczną (PGE), która dotychczas nie była wymieniana jako jeden z głównych filarów państwowego atomu.
Jak ma wyglądać ten podział?
• Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ): Otrzymają rolę wiodącą, skupiając się na opracowaniu kompleksowego modelu biznesowego dla całej inwestycji.
• Polska Grupa Energetyczna (PGE): Stanie się współodpowiedzialna za proces przygotowawczy. Do jej zadań należeć będą badania lokalizacyjne, przygotowanie wstępnych studiów wykonalności oraz bezpośrednia współpraca z potencjalnymi wykonawcami przy tworzeniu ofert.
Wyścig technologiczny i finansowy: Kto wybuduje drugi polski atom?
Rząd zamierza utrzymać niezwykle ambitny harmonogram: start pierwszych bloków drugiej elektrowni jądrowej planowany jest na 2040 rok – zaledwie cztery lata po planowanym uruchomieniu debiutanckiego rektora w Choczewie (gdzie wejście na plac budowy przewidziano na 2028 rok) - informuje portal Business Insider Polska.
O kontrakt stulecia walczą obecnie trzy państwa: Stany Zjednoczone, Francja i Kanada.
Choć zaawansowanie technologiczne oferowanych rektorów jest kluczowe, o ostatecznym wyborze partnera nie przesądzą parametry techniczne, a... pieniądze. Druga elektrownia jądrowa nie będzie mogła liczyć na tak potężne zaangażowanie finansowe ze strony polskiego budżetu jak projekt w Choczewie. Warszawa oczekuje od oferentów czegoś więcej niż samej technologii – kluczem do zwycięstwa będą gotowe propozycje wsparcia finansowego inwestycji. Według zakulisowych informacji, niezwykle agresywną ofensywę w tym obszarze prowadzą Francuzi i Kanadyjczycy, choć strona amerykańska również rozważa podbicie stawki i zwiększenie swoich deklaracji finansowych.
Lokalizacja elektrowni jądrowej: Bełchatów kontra Konin
Równolegle do rozmów geopolitycznych toczą się zaawansowane analizy geograficzne. Na placu boju pozostały dwie lokalizacje: Bełchatów oraz Konin. Dotychczasowe badania inżynieryjne i środowiskowe nie wykazały żadnych przeciwwskazań, które mogłyby zdyskwalifikować którykolwiek z tych regionów.
W kuluarach coraz głośniej mówi się jednak, że szala zwycięstwa przechyla się na korzyść Bełchatowa. Przemawiają za tym nie tylko gotowe rezerwy infrastruktury sieciowej, ale przede wszystkim konieczność twardej transformacji energetycznej regionu. Nowy impuls gospodarczy jest tam niezbędny w obliczu nieuchronnego odchodzenia od węgla brunatnego.
Czas ucieka. Eksperci ostrzegają przed paraliżem decyzyjnym
Największym wrogiem drugiego projektu jądrowego jest obecnie kalendarz wyborczy. Kluczowe rozstrzygnięcia dotyczące wyboru technologii oraz partnera finansowego muszą zapaść najpóźniej w pierwszej połowie 2027 roku. W przeciwnym razie projekt może trafić do zamrażarki na długie lata.
Informatorzy zaangażowani w proces decyzyjny stawiają sprawę jasno:
„Jeśli decyzja co do wyboru technologii/oferenta nie zostanie podjęta w pierwszej połowie 2027 r., oznaczać to będzie opóźnienie projektu nie o kilka miesięcy, ale najpewniej – w realiach nowego parlamentu i rządu – o parę lat”.
Najbliższe miesiące będą więc prawdziwym testem sprawności dla duetu PEJ-PGE oraz polskiej dyplomacji gospodarczej. Gra toczy się nie tylko o bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale o pozycję Polski na technologicznej mapie Europy.
Źródło: Business Insider Polska