FCA tnie zatrudnienie w Tychach. Likwidacja trzeciej zmiany i 740 zwolnień

Orzech

Złe wiadomości z województwa śląskiego. W jednej z największych fabryk motoryzacyjnych w Polsce dojdzie do wielkich zwolnień grupowych. Fabryka Fiat Chrysler Automobiles (FCA) w Tychach przechodzi największą redukcję zatrudnienia od lat. Koncern likwiduje trzecią zmianę produkcyjną i do marca planuje zwolnić 740 pracowników. Po negocjacjach ze związkami zawodowymi uruchomiono Program Dobrowolnych Odejść, który ma złagodzić skutki zwolnień, oferując wysokie odprawy.

• Tyski zakład to miejsce produkcji samochodów Alfa Romeo Junior, Jeep Avenger i Fiat 600. Pracuje tam obecnie 2378 osób

• Od marca w tyskiej fabryce nie będzie trzeciej zmiany. 740 zwolnionych pracowników musi znaleźć sobie nowe miejsce pracy

• 140 to pracownicy zatrudnieni na czas nieokreślony, 300 ma umowy na czas określony, a 300 to pracownicy agencyjni

Zwolnienia w firmach kooperujących z FCA z regionu mogą sięgnąć nawet 3,5 tys. osób!

Trzecia zmiana znika. 740 osób straci pracę

W połowie stycznia kierownictwo FCA w Tychach poinformowało załogę o decyzji, która wstrząsnęła jednym z największych zakładów motoryzacyjnych w kraju. Od marca fabryka likwiduje trzecią zmianę produkcyjną, co oznacza konieczność redukcji aż 740 etatów. Wśród nich znajdują się pracownicy zatrudnieni przez agencje pracy, osoby z umowami na czas określony oraz 140 pracowników etatowych z umowami bezterminowymi.

Decyzja ta jest efektem zmian w organizacji produkcji i spadku zapotrzebowania na pracę w dotychczasowym wymiarze. Negocjacje ze związkami zawodowymi trwały do 30 stycznia i zakończyły się wypracowaniem zasad Programu Dobrowolnych Odejść.

Program Dobrowolnych Odejść z wysokimi odprawami

Warunki PDO są korzystne finansowo, co ma zachęcić pracowników do odejścia z własnej inicjatywy. Jak podaje lokalny serwis Tychy Info, osoby zatrudnione od 4 do 8 lat mogą liczyć na odprawy w wysokości ośmiu pensji. Pracownicy z 15‑ lub 16‑letnim stażem otrzymają równowartość szesnastu wynagrodzeń, a ci z ponad 30‑letnim doświadczeniem — aż dwudziestu czterech miesięcznych pensji.

Zgłoszenia do programu przyjmowane są do 7 lutego, a skorzystać z niego może 238 osób. To rozwiązanie ma ograniczyć liczbę zwolnień przymusowych i złagodzić społeczne skutki redukcji.

Fabryka z historią. Od „Malucha” po nowoczesne modele

Zakład FCA w Tychach to miejsce o wyjątkowym znaczeniu dla polskiej motoryzacji. Powstał w 1975 roku jako część Fabryki Samochodów Małolitrażowych i zasłynął jako miejsce produkcji kultowego Fiata 126p. Z jego linii montażowych zjeżdżały później Cinquecento i Panda, a fabryka przez dekady była jednym z największych pracodawców na Śląsku.

Obecne zwolnienia to kolejny etap zmian w europejskim sektorze automotive, który mierzy się z transformacją technologiczną i spadkiem produkcji tradycyjnych modeli spalinowych.

Śląsk na tle statystyk. Bezrobocie rośnie

Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach, w województwie śląskim bez pracy pozostaje obecnie 77,1 tys. osób, co przekłada się na stopę bezrobocia na poziomie 4,4 proc. To wzrost o tysiąc osób w porównaniu z poprzednim miesiącem. Dla porównania, w grudniu 2024 r. stopa bezrobocia wynosiła 3,6 proc., a liczba bezrobotnych oscylowała wokół 63 tys.

Zwolnienia nie dotkną wyłącznie mieszkańców Tych

Duża część pracowników tyskiego zakładu dojeżdża z okolicznych miast: Żywca oraz Bielska-Białej.

— "To ogromny cios dla całego regionu" — podkreśla związkowiec. — "Jeżeli porównamy tę sytuację ze zwolnieniami w FCA Powertrain w Bielsku-Białej przed dwoma laty, to musimy spodziewać się większych zwolnień w firmach współpracujących z Fiatem. To silnie odbije się nie tylko na Tychach, ale Bielsku-Białej oraz Żywcu" — wylicza Przewodniczący „Solidarności” w zakładzie, Grzegorz Maślanka.

— "Jeżeli Unia nie podejmie kroków, aby usunąć obostrzenia dotyczące aut spalinowych, to musimy spodziewać się bardzo czarnego scenariusza. Większość firm wyniesie się z Europy. Sam Stellantis w grudniu zapowiedział inwestycje w Brazylii w wysokości 100 mld euro. Dlaczego? Tam nie obowiązują ograniczeń emisji CO2. Europa zakłada sobie stryczek na szyję. Za kilka lat Chińczycy zaleją nas swoimi samochodami" — podsumowuje Przewodniczący „Solidarności” w zakładzie, Grzegorz Maślanka, cytowany przez portal noweinfo.pl.