Wiosna przyniosła na rynek nieruchomości wyraźne ożywienie, ale nie takie, na jakie czekało wielu kupujących. Co prawda średnie ceny lekko spadły, ale skala zmian różni się w zależności od miasta. Rynek przestał być jednolity, a o przewadze coraz częściej decyduje nie sama cena, lecz lokalizacja i jakość projektu.
Selektywne zmiany
Według danych portalu Tabelaofert.pl, sprzedaż nowych mieszkań w marcu br. wzrosła względem początku roku o 18,05 proc., a średnia cena metra kwadratowego dla dziesięciu analizowanych miast spadła o 0,47 proc., do niespełna 14,2 tys. zł. Rynek jest jednak bardzo niejednolity, ceny w ujęciu miesięcznym rosły w sześciu miastach, a spadały w czterech - od plus 1,2 proc. w Lublinie do minus 1,6 proc. w Warszawie.
Z kolei według danych RynekPierwotny.pl, relatywnie tańsze oferty nie zniknęły z rynku, ale coraz wyraźniej przesuwają się na obrzeża. W Warszawie aż 85 proc. najtańszych kawalerek i mieszkań dwupokojowych znajduje się na Białołęce, a we Wrocławiu mieszkania poniżej 10 tys. zł za metr stanowiły w lutym niespełna 2 proc. rynku (172 lokale na ponad 10 tys. dostępnych).
Te liczby pokazują, że bardziej niż fala obniżek nadchodzi dziś etap selektywnej korekty i jeszcze większego znaczenia lokalizacji.
- Wiosna na rynku mieszkań nie przynosi dziś prostego scenariusza pod tytułem „będzie taniej”, ale większą możliwość wyboru i bardziej racjonalne decyzje zakupowe już tak - mówi Bartłomiej Rzepa, członek zarządu spółki realizującej inwestycję Osiedle Symbioza.
- Widać, że klienci uważnie porównują oferty i coraz częściej szukają nie tylko atrakcyjnej ceny, lecz także jakości codziennego życia, dobrego otoczenia i funkcjonalnej przestrzeni. To właśnie dlatego znaczenia nabierają inwestycje położone blisko zieleni, z rozwiniętą infrastrukturą i wygodnym dostępem do miasta. W takich lokalizacjach popyt pozostaje stabilny, nawet jeśli sam rynek jest dziś bardziej ostrożny niż jeszcze kilka kwartałów temu. Nie spodziewamy się więc gwałtownych spadków cen, raczej dalszego porządkowania rynku i większej wrażliwości kupujących na realną wartość projektu – dodaje.
Lokalizacja “w cenie”
Kupujący zwracają dziś większą uwagę na lokalizację, funkcjonalność mieszkań, dostęp do usług i komunikacji oraz na to, czy dana inwestycja zachowa swoją wartość w dłuższej perspektywie. Liczy się nie tylko sam metraż, ale też komfort codziennego życia i potencjał danej okolicy na kolejne lata.
- Obecny rynek coraz wyraźniej premiuje projekty dobrze przemyślane, tj. właściwie ulokowane, funkcjonalnie zaprojektowane i odpowiadające na realne potrzeby mieszkańców. Sam fakt, że średnie ceny w części miast się ustabilizowały, nie oznacza początku szerokiego trendu przecen. W praktyce mamy do czynienia z rynkiem zróżnicowanym, na którym o wartości mieszkania w coraz większym stopniu decydują komunikacja, dostępność usług, jakość architektury i perspektywa rozwoju danej okolicy. Kupujący wracają do decyzji bardziej pragmatycznych, a to dobra wiadomość dla firm, które budują w oparciu o długoterminową jakość, a nie chwilowy impuls sprzedażowy – mówi Grzegorz Woźniak, prezes spółki Q3D Locum.
Tegoroczna wiosna nie jest okresem wielkich przecen, ale wyraźnym sygnałem, że rynek zaczyna funkcjonować inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Oznacza to, że w najbliższym czasie o przewadze nie będzie decydować już wyłącznie cena, lecz przede wszystkim jakość projektu i siła lokalizacji.