Chińskie inwestycje i kapitał i tak trafią do Europy. Czy Polska będzie beneficjentem czy tylko rynkiem zbytu?

Orzech

Unijne cła na chińskie samochody elektryczne miały chronić europejski przemysł, tymczasem wywołały odwrotny efekt i przyspieszyły trwałą relokację chińskiego kapitału, technologii i produkcji do Europy. Strategia „local for local” stała się nową normalnością – skoro eksport jest utrudniony, chińscy giganci się zeuropeizują. Proces ten stawia przed europejskimi krajami nowe wyzwania i konieczność wyboru.

• W tym wyścigu o gigafabryki i miejsca pracy Polska konkuruje już nie tylko kosztami czy logistyką, ale także przewidywalnością polityczną

• Stawka jest wysoka – albo aktywne współtworzenie europejskiego ekosystemu pojazdów elektrycznych, albo ryzyko pozostania rynkiem zbytu dla technologii rozwijanych gdzie indziej

Inwestorzy z sektora elektromobilności, wybierając miejsce pod gigafabryki, kierują się zarówno szeroką analizą obejmującą energię, rynek pracy, logistykę, system zachęt publicznych, stabilność regulacyjną, jak i czynnikami politycznej lojalności. Polska rywalizuje w tym procesie głównie z Węgrami i Hiszpanią. Nie chodzi już o to, czy chińskie koncerny będą produkować w Europie, ale gdzie dokładnie – w Polsce, na Węgrzech, czy w Hiszpanii – i gdzie trafią podatki, miejsca pracy oraz technologie.

Popyt już tu jest

Skala obecności chińskich producentów na polskim rynku motoryzacyjnym pokazuje, że transformacja nie jest scenariuszem przyszłości, lecz faktem. W 2025 r. zarejestrowano w Polsce blisko 50 tys. nowych samochodów chińskich marek, a ich udział w rynku osiągnął poziom dwucyfrowy. W kluczowym dla transformacji segmencie hybryd plug-in producenci z Chin odpowiadają już za ponad połowę nowych rejestracji, wypierając konkurencję ceną, wyposażeniem i dostępnością. To właśnie ta dynamika sprzedaży sprawia, że europejskie bariery handlowe nie zatrzymują chińskich producentów, lecz zmieniają formę ich obecności. Skoro popyt w Europie – także w Polsce – rośnie szybciej niż zdolność europejskich marek do oferowania przystępnych cenowo samochodów elektrycznych, produkcja „na miejscu” staje się nie tyle opcją, co koniecznością.

Czy polski rynek jest gotowy?

Polska wchodzi do tej gry z solidnymi fundamentami przemysłowymi. Rynek magazynowo-logistyczny pozostaje stabilny i dojrzały – roczny popyt brutto przekracza 6 mln mkw., przewyższając poziomy z lat 2023–2024, podczas gdy nowa podaż, ograniczona do ok. 2 mln mkw. w 2025 r., jest w dużej mierze zabezpieczona umowami pre-let. Wskaźnik pustostanów ustabilizował się na poziomie 7–8%, a około 50% transakcji stanowią renegocjacje, co potwierdza długoterminowy charakter relacji najemców z rynkiem. Jednak poza parametrami stricte rynkowymi kluczowe pozostaje zrozumienie, jak polskie otoczenie instytucjonalne i regulacyjne jest postrzegane przez kapitał z Chin.

– W Chinach inwestor jest przyzwyczajony do modelu, w którym administracja działa jak kompleksowe centrum obsługi, które wspiera inwestora na każdym kroku – od pozwoleń po obszar rekrutacji. W Europie zderza się z rozproszonym systemem instytucji, co bywa źródłem niepewności. Ponadto chińscy inwestorzy polegali dotychczas głównie na rekomendacjach i sieciach relacji. Obecnie, po bolesnych lekcjach – np. zakupie milionowych gruntów przy lotniskach, na których nie można budować – coraz częściej korzystają z profesjonalnych konsultantów ds. podatków, prawa i nieruchomości. Dodatkowym wyzwaniem jest percepcja skali – dla inwestorów z Chin kraje europejskie wydają się bardzo małe, co rodzi obawy o stabilność operacyjną, płynność walutową i dostępność siły roboczej – mówi Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor Działu Zachęt Inwestycyjnych na Europę w firmie doradczej Colliers.

– Chińscy inwestorzy znają Europę Zachodnią i doceniają jej dojrzałą strukturę przemysłową. Jednocześnie w ostatnich pięciu latach wyraźnie rośnie zainteresowanie Polską, szczególnie ze względu na jej strategiczną lokalizację i potencjał sprzedażowy. Inwestorzy zanim podejmą decyzję analizują stabilność otoczenia biznesowego, dostępność pracowników i otwartość na kapitał zagraniczny. W obecnym klimacie geopolitycznym istotnym filtrem decyzji jest także relacja polityczna – w Chinach uważnie obserwuje się, które państwa realnie wspierają współpracę gospodarczą – mówi Tammy Tang, dyrektor zarządzająca Colliers w Chinach.

Wielki wyścig lokalizacji – Polska, Węgry, Hiszpania

W przypadku inwestycji w sektorze elektromobilności rachunek ekonomiczny zaczyna się od energii – kluczowego kosztu w produkcji baterii. Pod tym względem Hiszpania oferuje najbardziej konkurencyjne warunki, z cenami na poziomie ok. 125 EUR/MWh, wyraźnie niższymi niż w Polsce (ok. 172 EUR/MWh) i na Węgrzech (ok. 185 EUR/MWh). Jednocześnie sama cena nie przesądza o atrakcyjności lokalizacji. W produkcji ogniw równie istotna jest stabilność dostaw energii – a tutaj Polska wyróżnia się najwyższym poziomem niezawodności (ok. 99,7% uptime).

Drugim filarem decyzji inwestycyjnych pozostaje rynek pracy. Węgry oferują najniższe koszty zatrudnienia, Hiszpania – najwyższe. Polska plasuje się pośrodku tej stawki, wyróżniając się kombinacją umiarkowanych kosztów i wysokiej dostępności pracowników – dzięki migracji z Ukrainy. Węgry coraz silniej opierają się na imporcie pracowników z Azji, co generuje napięcia i koszty pośrednie, natomiast hiszpański rynek pracy, mimo dostępu do pracowników z Ameryki Łacińskiej, pozostaje bardziej rozdrobniony i regulacyjnie sztywny.

Kolejnym istotnym elementem jest logistyka, szczególnie w kontekście złożonych łańcuchów dostaw sektora automotive. Polska korzysta z wyraźnej przewagi geograficznej – bliskości Niemiec i krajów Beneluksu, czyli głównych hubów europejskiej motoryzacji. W modelu dostaw just in time różnica kilkuset kilometrów przekłada się bezpośrednio na koszty, czas i elastyczność operacyjną. Dodatkowym atutem jest rosnąca rola portów w Gdańsku i Gdyni, które obsługują coraz większy wolumen kontenerów z Azji. Hiszpania pozostaje silna na Morzu Śródziemnym, ale jej przewaga logistyczna dotyczy głównie południa kontynentu. Węgry, pozbawione dostępu do morza, korzystają wyłącznie z droższych i mniej elastycznych połączeń lądowych.

Nie bez znaczenia pozostaje również system zachęt inwestycyjnych oraz otoczenie regulacyjne. Węgry prowadzą agresywną politykę przyciągania kapitału, oferując indywidualnie negocjowane pakiety wsparcia, sięgające nawet 60% kosztów kwalifikowanych. Polska stawia na bardziej transparentny model oparty na instrumentach takich jak Polska Strefa Inwestycji, oferując głównie ulgi podatkowe (do 50% tylko na wschodzie kraju). Formalnie ryzyko regulacyjne w Polsce pozostaje niskie, jednak niejednoznaczne sygnały polityczne wpływają na jego percepcję wśród zagranicznych inwestorów.

Geopolityka jako filtr decyzji

Na tym tle coraz większe znaczenie zyskuje czynnik geopolityczny, który dla chińskich inwestorów stanowi pierwszy filtr decyzji lokalizacyjnych. Polska, jako jeden z najbardziej proamerykańskich krajów UE i zwolennik twardego podejścia wobec Chin, jest postrzegana bardziej ostrożnie niż państwa deklarujące większą otwartość na współpracę. Praktyka pokazuje, że kalkulacja ryzyka politycznego przekłada się na realne decyzje inwestycyjne – relokacje projektów między krajami europejskimi nie są dziś wyjątkiem, lecz elementem chłodnej, strategicznej oceny środowiska operacyjnego.