Co wskazują firmy deweloperskie zapytane o możliwość zmiany jednego obszaru regulacyjnego, który najbardziej negatywnie wpływa na budownictwo mieszkaniowe? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompres.pl.
Mateusz Bromboszcz, wiceprezes zarządu Atal
Działalność deweloperska jest już tak silnie uregulowana i obudowana przepisami, że zmiana jednego z nich nie zadziała zbawiennie. Wskazałbym raczej na grupę zagadnień związanych z całokształtem procedowania inwestycji: od uzyskania pozwolenia na jej realizację, poprzez wymogi techniczne, aż po końcowe przeniesienie własności na nabywców.
Generalnie chodzi o to, aby od początku do końca danej inwestycji wszystko było przewidywalne i mierzalne. Kluczowa z naszej perspektywy jest bowiem strona kosztowa każdego przedsięwzięcia, którego pełny cykl zajmuje ok. 3-4 lat. Często zmieniające się ustawodawstwo temu nie sprzyja. Ma też wpływ na ceny mieszkań, jako jedna ze składowych kosztów ich wytworzenia; poza kosztami gruntu, kapitału, wykonawstwa czy surowców.
Tomasz Kaleta, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży i marketingu w Develii
W ostatnim czasie weszło w życie wiele istotnych zmian dotyczących m.in. planowania przestrzennego, ustawy deweloperskiej i warunków technicznych, które wpływają na sposób przygotowania i realizacji inwestycji mieszkaniowych. Obecnie szczególne znaczenie mają wymogi dotyczące budowy miejsc doraźnego schronienia, które już na etapie projektowania wymagają zastosowania dodatkowych rozwiązań technicznych, przekładając się na wzrost kosztów realizacji inwestycji.
Mariusz Gajżewski, Head of Sales, Marketing and Communication BPI Real Estate Poland
Gdybym mógł zmienić jeden obszar regulacyjny, postawiłbym na zasadnicze uproszczenie i skrócenie procesu przygotowania inwestycji - od uchwalania planów miejscowych, przez uzgodnienia, po uzyskanie pozwolenia na budowę. Nie chodzi o obniżanie standardów technicznych, środowiskowych czy jakościowych, lecz o wprowadzenie jasnych terminów, lepszej koordynacji instytucji oraz większej przewidywalności prawa. Dziś niepewność regulacyjna i długie procedury utrudniają planowanie podaży, zwiększają koszty finansowania projektu i opóźniają moment wprowadzenia mieszkań na rynek.
Renata McCabe-Kudła, Country Manager Grupo Lar Polska
Największą zmianą, jaką widzielibyśmy jako potrzebną, byłoby zapewnienie urzędom wystarczających zasobów, aby mogły dotrzymywać ustawowych terminów wydawania decyzji. To właśnie tempo procedur administracyjnych ma dziś kluczowe znaczenie dla harmonogramów realizacji inwestycji.
Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży Ronson Development
Najbardziej potrzebną zmianą regulacyjną byłoby usprawnienie procedur administracyjnych związanych z procesem inwestycyjnym, przede wszystkim w zakresie wydawania decyzji i pozwoleń na budowę. Kluczowe jest wprowadzenie przepisów, które nie tylko określają terminy działania urzędów, ale również skutecznie egzekwują ich przestrzeganie, np. poprzez odpowiednie mechanizmy sankcyjne.
Dla inwestorów najważniejsza jest przewidywalność procesu administracyjnego. Jeżeli przepisy przewidują wydanie decyzji w ciągu 60 czy 120 dni, terminy te powinny być rzeczywiście dotrzymywane.
Witold Kikolski, członek zarządu MS Waryński Development S.A.
Gdybyśmy mogli zmienić jedną rzecz, postawilibyśmy na skrócenie i ujednolicenie procedur administracyjnych związanych z wydawaniem pozwoleń na budowę i warunków zabudowy. To one, a nie ceny gruntów czy koszt materiałów, najbardziej ograniczają dziś tempo uzupełniania oferty. Widzimy to choćby po tym, jak mocno w drugim kwartale spadła liczba nowych mieszkań wprowadzanych do sprzedaży. Krótszy, przewidywalny proces inwestycyjny przełożyłby się bezpośrednio na większą podaż i stabilniejsze ceny dla klientów.
Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę, Wrocław i Łódź w Grupie Robyg
Największą korzyść dla rynku przyniosłoby uproszczenie i przyspieszenie procedur administracyjnych związanych z przygotowaniem inwestycji, w szczególności procesów planistycznych i wydawania decyzji administracyjnych. Przewidywalne i sprawniejsze procedury pozwoliłyby zwiększyć podaż mieszkań, skrócić czas realizacji inwestycji oraz ograniczyć część kosztów ponoszonych przez deweloperów, co w dłuższej perspektywie korzystnie wpłynęłoby również na klientów.
Damian Tomasik, prezes zarządu Alter Investment
Najważniejszą zmianą byłoby wprowadzenie realnych, egzekwowalnych terminów dla procedur planistycznych i administracyjnych oraz lepsza koordynacja uzgodnień pomiędzy urzędami. Rynek nie potrzebuje wyłącznie nowych regulacji, lecz przede wszystkim przewidywalności. Dziś czas uzyskania planu miejscowego, warunków zabudowy czy pozwolenia na budowę bywa trudniejszy do oszacowania niż sam koszt realizacji inwestycji. Skrócenie i cyfryzacja procedur zwiększyłyby podaż gruntów gotowych do zabudowy, ograniczyły koszt finansowania i w efekcie wspierały dostępność mieszkań.
Inga Pilarska, dyrektor ds. planowania strategicznego w Grupie Echo
Z perspektywy branży deweloperskiej największą wartość miałaby dziś zmiana, która zwiększy przewidywalność i sprawność procesów administracyjnych związanych z przygotowaniem inwestycji mieszkaniowych. Dziś to nie same przepisy są największym wyzwaniem, ale ich niejednolita interpretacja oraz długotrwałe postępowania administracyjne.
Równie istotne byłoby wypracowanie jednolitych wytycznych interpretacyjnych dla administracji, dzięki którym podobne sprawy byłyby rozstrzygane w taki sam sposób niezależnie od lokalizacji inwestycji. Zyskałyby na tym wszystkie strony procesu – inwestorzy, samorządy i mieszkańcy. Szybsze oraz bardziej przewidywalne procedury oznaczałyby sprawniejsze wprowadzanie nowych mieszkań na rynek, a tym samym większą stabilność podaży i lepszą możliwość odpowiadania na rzeczywiste potrzeby mieszkaniowe.
Tomasz Stoga, prezes zarządu Profit Development, wiceprezes PZFD
Gdybym miał wskazać jedną zmianę, byłoby to umożliwienie łatwiejszej zmiany funkcji gruntów usługowych na mieszkaniowe przy zachowaniu obowiązujących parametrów zabudowy. Dzisiaj w największych miastach, szczególnie we Wrocławiu, mamy tysiące hektarów terenów usługowych, dla których nie ma już realnego popytu. Jednocześnie brakuje gruntów mieszkaniowych, co powoduje wzrost cen ziemi i ogranicza podaż nowych inwestycji.
Nie potrzebujemy kolejnej rewolucji ustawowej. Potrzebujemy odwagi decyzyjnej samorządów. Gdyby umożliwić zmianę funkcji bez konieczności zmiany parametrów zabudowy, rynek mógłby znacznie szybciej zwiększyć podaż mieszkań, a miasta również odniosłyby z tego wymierne korzyści.
Sebastian Matejek, wiceprezes Grupy Matejek
W Krakowie szczególnie istotne jest uproszczenie i usprawnienie procedur administracyjno-prawnych w zakresie wydawania pozwoleń na budowę oraz decyzji środowiskowych. Obecnie procesy pozwoleniowe dla mieszkaniówki, w porównaniu do budownictwa przemysłowego są dłuższe o niemal 165 proc. (566 dni vs 1576 dni). Długotrwałe procedury przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów inwestycji o blisko 16,5 proc. Stawiając na cyfryzację i symplifikację, deweloperzy zyskaliby zdolność do kształtowania cen nieobarczonych wyjątkowo wysokimi kosztami czasu pracy urzędów.