Przejezdność bez warstwy ścieralnej, wbrew opinii IBDiM?

RynekInfrastruktury
W czasie dzisiejszego (29 marca) posiedzenia sejmowej komisji ds. infrastruktury posłowie dyskutowali o warunkach dopuszczenia do ruchu nieukończonych odcinków autostrad na mocy ustawy o przejezdności. Projekt ustawy wzbudza kontrowersje, między innymi ze względu brak precyzyjnych zapisów dotyczących elementów, które muszą być ukończone, aby można mówić o przejezdności.

W czasie trwania obrad komisji posłowie opozycji, Jerzy Polaczek Polaczek i Andrzej Adamczyk przywoływali opinię Instytutu Budownictwa Dróg i Mostów, zgodnie z którą dopuszczenie do ruchu drogi, która nie posiada warstwy ścieralnej jest nieuzasadnione z technologicznego i ekonomicznego punktu widzenia. – Taka droga, bez warstwy ścieralnej może być podstawą skrócenia gwarancji i obniżenia parametrów drogi - przekonywał poseł Jerzy Polaczek (PiS). - Miejmy nadzieję, że po Euro nie będziemy musieli rozbierać nasypów – wtórował mu poseł Andrzej Adamczyk (PiS).


Z posłami opozycji zgodził się dr Janusz Rymsza z Instytutu Budowy Dróg i Mostów, który wyjaśnił intencję opinii instytutu. – Sztywności asfaltów są na tyle wysokie, że warstwa wiążąca powinna być chroniona przez warstwę ścieralną. Jeśli droga będzie oddana z warstwą ścieralną to nie powinno być żadnego problemu – wyjaśnił Rymsza.


Posłowie koalicji bronili ustawy, tłumacząc, że warstwa ścieralna nie jest wymagana przy zastosowaniu obecnej technologii. - Tutaj chodzi o sytuację, w której droga jest dopuszczana do ruchu bez wykonania elementów, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo. To są takie rzeczy, jak niezasiana trawa, brak ekranów akustycznych, albo niektórych zjazdów – tłumaczył z kolei poseł Stanisław Żmijan (PO). – Żeby nie narażać się na utratę gwarancji nie można oddać do użytkowania drogi bez określonych parametrów. Warstwy nośne muszą być wykonane – wyjaśniał Żmijan, dodając, że budowa warstwy ścieralnej nie jest konieczna od razu.


Problemem okazało się również to, kto będzie podpisywał odbiór przejezdnych, ale nieukończonych odcinków. – W nowelizacji uprawnienia do dopuszczenia drogi przenosimy na organ nadzoru budowlanego. Nie możemy natomiast nikogo zmusić do podpisania odbioru, jeśli w jego ocenie droga nie jest bezpieczna. Stwarzamy jedynie taką możliwość – argumentował poseł Żmijan.