NSZZ "Solidarność" chce wybudować hotel na terenach postoczniowych w Gdańsku, przy ECS

Orzech

Sentyment historyczny spotyka się z wielkim biznesem nieruchomościowym w samym sercu Trójmiasta. Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” oficjalnie złożyła wniosek o pozwolenie na budowę nowoczesnego hotelu na legendarnych, postoczniowych terenach gdańskiego Młodego Miasta. Inwestycja planowana w jednym z najbardziej prestiżowych i symbolicznych punktów Gdańska zakłada powstanie wielofunkcyjnego obiektu, który na stałe wpisze się w krajobraz Drogi do Wolności. Projekt wywołuje ogromne poruszenie w branży, stając się jednocześnie sprawdzianem dla restrykcyjnych procedur konserwatorskich.

Sześć kondygnacji w sąsiedztwie kolebki wolności

Oficjalny wniosek inwestycyjny trafił do wydziału architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku w ostatnim dniu minionego roku, czyli 31 grudnia 2025 roku. Złożona dokumentacja dotyczy wzniesienia reprezentacyjnego hotelu, który zostanie wzbogacony o rozbudowaną, wielofunkcyjną część konferencyjną oraz nowoczesną przestrzeń wystawienniczą. Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy portalu Trojmiasto.pl, związkowy koncept zakłada budowę obiektu o wysokości sześciu kondygnacji nadziemnych.

Lokalizacja inwestycji ma charakter unikalny w skali całej Europy

Nowy hotel ma stanąć w bezpośrednim sąsiedztwie Europejskiego Centrum Solidarności (ECS) oraz legendarnej, historycznej Sali BHP, czyli w miejscu, gdzie rodziły się zmiany geopolityczne końca XX wieku. Inwestorem przedsięwzięcia jest bezpośrednio

Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”, która zabezpieczyła ten strategiczny grunt już kilka lat temu, odkupując działki przy Drodze do Wolności od znanego i cenionego dewelopera Euro Styl.

Choć sprawa wywołała duże poruszenie w mediach, oficjalni przedstawiciele związku zawodowego jak dotąd nie zdecydowali się na komentarz w tej sprawie.

Konserwator zabytków rozda karty. Decyzja, która zaważy na projekcie

Choć machina urzędnicza ruszyła, ostateczne pozwolenie na budowę nie zostało jeszcze wydane. Ze względu na unikalny, zabytkowy i chroniony charakter terenów dawnej Stoczni Gdańskiej, jednym z absolutnie kluczowych i decydujących elementów całej procedury administracyjnej będzie oficjalne stanowisko Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Służby konserwatorskie podchodzą do tematu z dużą skrupulatnością.

Jak przekazał w rozmowie z mediami Marcin Tymiński, rzecznik Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, instytucja ta zna już ogólne założenia projektu Solidarności, jednak obecnie czeka na jego oficjalne przedłożenie oraz formalne wystąpienie o pozwolenie na budowę.

Ostateczna decyzja i ewentualne wytyczne zostaną sformułowane dopiero po przeprowadzeniu drobiazgowej, eksperckiej analizy całej nadesłanej dokumentacji - informuje branżowy portal i miesięcznik "Hotelarz".

Huśtawka decyzji i brak zgody na drapacze chmur

Historia ochrony konserwatorskiej tego konkretnego rejonu Gdańska jest niezwykle burzliwa i pełna skrajnych zwrotów akcji. Poprzedni wojewódzki konserwator, Igor Strzok, wydał w przeszłości zielone światło dla zabudowy tego terenu, precyzując jednocześnie bardzo twarde wytyczne architektoniczne, które inwestorzy musieli bezwzględnie spełnić. Z kolei jeszcze wcześniej jego poprzedniczka, Agnieszka Kowalska, kategorycznie sprzeciwiła się jakiejkolwiek ingerencji budowlanej w tym miejscu, co na pewien czas doprowadziło do urządzania tam otwartego terenu zielonego.

Obecna sytuacja prawna jest jednak korzystna dla planów Solidarności, ponieważ miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, uchwalony przez gdańskich radnych jeszcze we wrześniu 2004 roku, jednoznacznie dopuszcza na tym obszarze Młodego Miasta funkcję zabudowy usługowej. Co ciekawe, stary plan nie określa sztywnego limitu wysokości dla nowych budynków.

Eksperci zaznaczają jednak, że brak zapisów w planie nie oznacza samowoli, ponieważ konserwator konsekwentnie blokuje wszelkie próby wnoszenia tam wysokiej zabudowy w rodzaju nowoczesnych drapaczy chmur. Sześciopiętrowy projekt Solidarności wydaje się idealnie wpisywać w te oczekiwania, a związkowcy wykonali już pierwszy krok w terenie, uzyskując formalną zgodę na przeprowadzenie niezbędnych badań archeologicznych na swojej działce.

Żródło: Trojmiasto.pl, "Hotelarz"