Byłam ostatnio przy Szaflarskiej 9 i mam trochę mieszane, ale raczej pozytywne odczucia.
Sam budynek zapowiada się naprawdę dobrze. To kameralna inwestycja - według materiałów dewelopera ma tu powstać tylko kilkanaście mieszkań i jeden lokal usługowy, do tego garaż podziemny, komórki lokatorskie, ogrzewanie podłogowe, klimatyzacja i rekuperacja. Jak na Stare Podgórze, gdzie nowych projektów o takim standardzie nie ma zbyt wiele, brzmi to całkiem sensownie.
Lokalizacja w szerszym ujęciu też jest mocna. Z jednej strony Stare Podgórze, z drugiej blisko Bulwary Wiślane, 700 m do Kazimierza, 1,3 km do Wawelu i 1,5 km do Rynku Głównego, więc pod względem miejskiego życia, spacerów i dostępu do usług trudno się tu specjalnie przyczepić.
Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć, że sama ul. Szaflarska nie robi dziś efektu „premium”. Jest wąska, dość zaniedbana, z mocno zróżnicowaną zabudową i fragmentami, które bardziej przypominają starsze zaplecze Podgórza niż elegancką ulicę pod apartamentowiec. Widać tu typowy dla tej części miasta kontrast: bardzo dobra lokalizacja na mapie, ale najbliższe otoczenie jeszcze niekoniecznie wygląda tak, jak sugerowałoby hasło „prestiżowa inwestycja”.
Na plus działa jednak to, że Stare Podgórze od lat się porządkuje i takie pojedyncze, kameralne inwestycje stopniowo zmieniają charakter uliczek. Przy zakupie patrzyłbym więc nie tylko na sam adres, ale też na konkretne mieszkanie: ekspozycję, widok, piętro i to, na którą stronę wychodzą okna.
Podsumowując: budynek wygląda ciekawie, skala inwestycji jest bardzo kameralna, a lokalizacja w sensie miejskim jest naprawdę dobra. Największy znak zapytania to nie sam projekt, tylko bezpośrednie otoczenie ulicy Szaflarskiej - komu zależy na idealnie dopracowanej estetyce za oknem już dziś, ten może mieć zgrzyt. Kto patrzy bardziej na Stare Podgórze, bliskość Wisły, Kazimierza i centrum, ten pewnie zobaczy tu spory potencjał.
City Vibe oceniam dość pozytywnie, szczególnie z perspektywy rodzin szukających mieszkania na nowym osiedlu w tej części Krakowa.
Największym atutem jest dla mnie połączenie nowej zabudowy z bliskością Wisły i terenów zielonych. W tej lokalizacji da się mieć trochę oddechu, a same odległości między budynkami są - jak na standardy innych inwestycji - całkiem komfortowe.
Na plus wypada też najbliższe otoczenie. W sąsiedztwie dominuje już nowsza zabudowa, więc całość jest dość spójna.
Nie ma w okolicy zaniedbanych hal produkcyjno-magazynowych, które często można zobaczyć między osiedlami na Podgórzu. Mimo to lokalizacja nie jest idealna. Osobom szczególnie wrażliwym na estetykę otoczenia może przeszkadzać stacja benzynowa i serwis samochodowy po drugiej stronie, przy wjeździe na osiedle.
Sama inwestycja jest już właściwie na końcowym etapie. Budowany jest ostatni blok, a w sprzedaży zostały mieszkania 2-pokojowe. Dla rodzin szukających większego metrażu wybór jest już mocno ograniczony, ale jako prawie gotowe osiedle blisko Wisły i zieleni City Vibe wypada moim zdaniem naprawdę sensownie.
Wrzucam zdjęcia z drona z ostatniej wizyty na osiedlu.
Moim zdaniem okolice Portowej i dalej na wschód, w stronę bardziej przemysłowej części Płaszowa, są dziś w trochę podobnym momencie, w jakim Zabłocie było kilkanaście lat temu.
Na razie nadal widać tu sporo magazynów, hal i poprzemysłowego klimatu, ale jednocześnie zaczynają pojawiać się nowe projekty mieszkaniowe.
To jeszcze nie jest „gotowe” Zabłocie z kawiarniami, usługami i pełnym miejskim życiem. Raczej obszar, który jest kilka lat za główną częścią Zabłocia, ale ma podobne czynniki, które mogą pracować na jego korzyść: bliskość Wisły, kolej, sąsiedztwo dzielnicy, która już mocno się zmieniła i naturalne przesuwanie się zabudowy mieszkaniowej w tę stronę.
Dla kogoś, kto patrzy inwestycyjnie w horyzoncie 5-10 lat, może to być jeden z ciekawszych kawałków Podgórza. Tylko trzeba uczciwie przyjąć, że dziś otoczenie jest jeszcze dość nierówne - mniej usług, mniej życia na ulicy i mniej „miejskiego komfortu” niż np. przy Romanowicza czy Klimeckiego.