DODAJ

Remont PDT

Zapomniane przez wielu Domy Towarowe Centrum niebawem ożyją na nowo. W obiekcie, ikonie PRL-u przy ul. Słowackiego, trwa właśnie kapitalny remont.


W planach jest otwarcie restauracji na... dachu, klubu odnowy biologicznej i kilku markowych sklepów. Inwestorem jest polska spółka, która jednak na razie chce pozostać anonimowa. Remontem zajmują się natomiast lokalne firmy budowlane. Na wszystkich kondygnacjach wymieniane są okna. W środku wyburzane ścianki działowe, bo po otwarciu obiektu ma być przestronnie i elegancko. Pierwsze piętro o powierzchni 1,2 tys. m. kw. zostanie oddane do użytku jeszcze w październiku, później co 2-3 miesiące inwestor zapewnia, że będzie otwierać kolejne kondygnacje, łącznie z ostatnią, czwartą gdzie miałyby powstać chociażby małe centrum odnowy biologicznej, a być może również kawiarnia lub restauracja.
W marcu przyszłego roku budynek powinien być już w całości zagospodarowany. Jego funkcja to nie tylko usługi i handel (dzierżawcami, jak to mówią przedstawiciele inwestora, będą firmy wielobranżowe), ale również powierzchnie biurowe, które mają być integralną częścią kompleksu. Zmiany czekają też najemców z parteru - być może niektórzy z nich znikną, a w ich miejsce pojawi się ktoś nowy. Słowem chodzi o to, by przywrócić dawny blask „Pedetowi" jak kiedyś mówiło się o obiekcie przy ul. Słowackiego. Inwestor nie ma też zamiaru zmieniać nazwy - w dalszym ciągu mają to być Domy Towarowe Centrum.
Na razie nikt nie wspomina o odświeżeniu elewacji, ale niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości zewnętrzne ściany budynku zupełnie zmienią wygląd.

Źródło: NWW24.pl
Szczegóły - [Wałbrzych] Remont PDT
inwestorCentrum Development & Investments
eyango 13.09.2012, godz. 19:37
"Wałbrzych to miasto w województwie dolnośląskim. Obszar miejski zajmuje 85 km² na którym zamieszkuje ponad 135 tysięcy osób. Wałbrzych jest jednym z ważniejszych ośrodków w
województwie dolnośląskim. Drugie miasto pod względem liczby ludności w
województwie (więcej mieszkańców ma jedynie Wrocław), trzecie pod względem
powierzchni (większa powierzchnię ma Wrocław i Jelenia Góra).

Obiekt handlowy stanowi wybitne dzieło architektury modernistycznej, świadectwo świadomości
estetycznej przedwojennych elit Wałbrzycha i jest jednym z najcenniejszych zabytków miasta.
Pod względem komunikacyjnym budynek usytuowany przy głównej ulicy Wałbrzycha, w okolicy
przystanków autobusowych.
W najbliższym otoczeniu znajduje się budynki użyteczności publicznej: budynek poczty, Sądu Rejonowego i ZUS.

Przy nieruchomości istnieje możliwość zaparkowania samochodów przed budynkiem.

Pod względem funkcjonalnym obsługa budynku odbywa się od strony ul. Dmowskiego, Słowackiego i Drohobyckiej.
Nieruchomość jest w dużej części wynajmowana. Najemcami w budynku są firmy handlowo-usługowe różnych branż."

http://howellestates-west.pl/walbrzych.html
odpowiedz
Tsamb 21.09.2010, godz. 17:45
Sieć dyskontów odzieżowych SNC planuje w październiku br. otworzyć sklep w Wałbrzychu. Dyskont będzie się mieścił w Domu Towarowym przy ul. Słowackiego 7, na pierwszym piętrze. Placówka zajmie powierzchnię ponad 350 mkw. Na początku września br. sieć SNC pwiększyła się o dwa nowe sklepy. Dyskonty zostały otwarte w w Świdnicy w Galerii Handlowej Stokrotka. przy ul. Wróblewskiego oraz w Starachowicach przy ul. Prądzyńskiego 1 (w pawilonie handlowym Carrefour Market).

pokaz-artykul.png
odpowiedz
Pan Tomasz 26.05.2010, godz. 19:04
Miejsce Eko na parterze PDT zajął Rossmann.
odpowiedz
eyango 16.03.2010, godz. 12:39
Dla zainteresowanych po prywatyzacji PeDeTów firma DTC Land chciała nas pedet zrewitalizować projekt przygotował Maćków z liderem pracownia arch_it inwestycja miała się odbyć na przełomie 2001-2002 ale i o tym artykuł w Polityce...
http://www.archit.pl/projekty_i_realiza ... _23_01.htm Chociaż jak twierdzi firma ProTherm w 2004 roku firma DTC RE przeprowadziła modernizacje kotłowni i ogrzewania w budynku.http://www.protherm.pl/obiekty-referencyjne.htm

Polityka - nr 24 (2405) z dnia 2003-06-14; s. 40-42
Gospodarka / Upadek giganta
Mariola Balicka

Szklane domy
Skarb Państwa prywatyzując Domy Centrum w sposób, który wciąż budzi wątpliwości, wyzbył się olbrzymiego majątku. Przedsiębiorstwo przynoszące kiedyś zyski, dzisiaj już tylko pomnaża straty. Mimo to nabywcy najprawdopodobniej zrobili świetny interes.

W chwili prywatyzacji spółka miała m.in. 32 domy towarowe w 22 miastach. W PRL warszawski Wars i Sawa, poznański Okrąglak, katowicki Supersam czy łódzki Uniwersal były wizytówkami miast, symbolem socjalistycznego przepychu towarowego i celem pielgrzymek klientów z całego kraju. W III RP czas świetności przeminął. Przytłaczane konkurencją, nadgryzione zębem czasu, handlujące mydłem i powidłem, wymagały unowocześnienia i zmiany siermiężnego wizerunku. Nie wystarczały na to coraz skromniejsze zyski państwowej ciągle sieci. Potrzebny był inwestor z dużymi pieniędzmi.

Jednocześnie Domy Towarowe Centrum dysponowały dużym majątkiem w postaci gruntów i budynków w centrach największych miast. Kiedy ówczesny minister skarbu Emil Wąsacz postanowił sprzedać 70 proc. akcji DTC zarejestrowanej w Luksemburgu Spółce Handlowy Investments Centrum (HIC) za 106 mln zł (w ciągu 4 miesięcy HIC za 15,9 mln zł dokupić miał dalsze 10 proc.), wybuchł skandal. Według NIK, Skarb Państwa stracił na transakcji przynajmniej 85 mln zł. Według rzeczoznawców tylko grunty i domy towarowe na warszawskiej Ścianie Wschodniej warte były wówczas na rynku ok. 195 mln zł. Mimo wniosku NIK o wstrzymanie transakcji, doszło do niej w lutym 1998 r. Najwyższa Izba Kontroli nigdy nie pogodziła się z tą decyzją. Do prokuratury skierowano wniosek o zajęcie się sprawą w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. W następnych latach był on kilkakrotnie oddalany i ponownie badany przez prokuratury różnych szczebli. Dzisiaj sprawa jest ponownie w rękach prokuratury apelacyjnej.

W maju ubiegłego roku z inicjatywy PSL do Sejmu trafił wniosek o postawienie Emila Wąsacza przed Trybunałem Stanu za nieudolną prywatyzację DTC, a także dwóch ważniejszych spółek: Telekomunikacji Polskiej i PZU. Wniosek utknął w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej i może tam leżeć jeszcze parę lat.

Dzisiaj HIC, działający pod nazwą Empik Centrum Investments (ECI) i należący do holenderskiego konsorcjum Eastbridge, posiada 97 proc. akcji DTC SA. W istocie właścicielem spółki jest czołowy udziałowiec Eastbridge Yaron Bruckner, znany też z innych interesów prowadzonych w Polsce. Reszta jest własnością kilkunastu inwestorów finansowych, w tym m.in. Citigroup, Morgan Stanley, ING Barings, Templeton.

Eastbridge rozpoczęło działalność w Polsce 13 lat temu i dziś obraca kwotą ponad 1,5 mld zł. Biznesowe kontakty Brucknerów z naszym krajem sięgają jeszcze lat pięćdziesiątych. Ojciec obecnego prezesa Eastbridge Joachim Bruckner zbił majątek na wymianie barterowej z krajami byłego bloku wschodniego, głównie z Polską. Ponieważ Brucknerowie doskonale znali rynki Europy Środkowej, okazali się znakomitymi partnerami dla zachodnich koncernów. Szefowie Eastbridge zostali partnerami w Polsce tak znanych firm jak Kodak, Nestle czy Canal Plus i Vivendi.

Chyba najbardziej znaną obok DTC inwestycją Brucknera w Polsce jest Empik sp. z o.o. – firma, którą w 1991 r. powołał do spółki z Ruchem. W zamian za 40 proc. udziałów Ruch wniósł do spółki Agencję Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, do której należało 10 atrakcyjnie położonych salonów sprzedaży. Jak potem stwierdził NIK, z powodu zaniżonych czynszów za te lokale państwowy Ruch stracił na tym interesie w latach 1995–1999 blisko 47 mln zł.

Prasa spekulowała o powiązaniach Brucknera ze światem polityki nie tylko w Polsce, ale i we Francji. Członkiem rady nadzorczej Eastbridge jest Jacques Attali, który był niegdyś bliskim współpracownikiem Françoisa Mitterranda i prezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Przez pewien czas wspólnikiem w polskich interesach Brucknera był Janusz Romanowski (biznesmen i udziałowiec polskiego Canal Plus), były działacz partyjny, członek kierownictwa ORMO i zarządu głównego ZSMP. W 1989 r. – jak ujawniły media – udziałowcami jednej z kontrolowanych przez Brucknera spółek byli córka i kuzyn generała Jaruzelskiego.

Trwały stan przejściowy

Podczas batalii o prywatyzację sprzymierzeńcami ministra Wąsacza była pięciotysięczna wówczas załoga DTC i związki zawodowe, które słały do ministra błagania, by ten nie dopuścił do unieważnienia transakcji. Kilka miesięcy wcześniej przyszły nabywca podpisał bowiem ze związkami bajecznie hojny pakiet socjalny. Przewidywał on m.in., że pracownicy zwolnieni przed upływem trzyipółrocznego okresu gwarancji zatrudnienia dostaną sowite odszkodowania, a działacze związkowi dodatkowo królewską odprawę.

Wkrótce po prywatyzacji Maciej Dyjas, prezes DTC SA i wiceprezes Eastbridge, deklarował publicznie, iż „wystarczy jedna pięciolatka, aby Domy Towarowe w całej Polsce dogoniły Europę, a w stolicy dogonić mogą już za rok, półtora”. By to osiągnąć, inwestor planuje remont wszystkich obiektów i wprowadzenie do zmodernizowanych sklepów modnych zachodnich kolekcji, zapewniał prezes. Już kilka miesięcy po tej deklaracji niektóre z domów towarowych wydzierżawiono obcym spółkom. Zamiast handlować po nowemu, zaczęto zarabiać na czynszach. Jedne domy wydzierżawiano, w innych ograniczano handel. W okresie gwarancji zatrudnienia powodowało to konieczność superkosztownych zwolnień.

Na początku 1999 r. dyrektorzy poszczególnych domów towarowych dostali z warszawskiej centrali instrukcję pod kryptonimem „Kontrola 10 proc.”, zobowiązującą ich do ograniczania zwolnień z tzw. przyczyn dotyczących zakładu pracy, bo tylko pracownikom odchodzącym w tym trybie przysługiwały odszkodowania z pakietu.

Dyrektorzy dostali także poufny dokument, zawierający 10 wzorów „najbezpieczniejszych i najtańszych form rozwiązywania umowy o pracę”. Zarząd preferował wypowiedzenie umowy przez pracownika (wzór nr 2) lub odejście za porozumieniem stron (wzór nr 3), „jako nieobciążające pakietu socjalnego”. Mile widziany był też wzór nr 4, czyli zwolnienie pracownika z powodu naruszenia obowiązków. Do wzoru dołączono nawet przykładowe gotowce: „W dniu... 1999 r. spożywał alkohol w miejscu pracy (świadkowie lub wezwany alkomat potwierdza ten fakt)”, albo „arogancki stosunek do klientów w dniu... – oświadczenie klienta”. Aby rozstać się ze związkowcem, dokument zalecał zbieranie „materiału dowodowego, wykazującego, iż pracownik taki działa na szkodę DT Centrum”.

W pierwszych dwóch latach po prywatyzacji nowy właściciel odremontował siedem domów, częściowo zasiedlonych przez Galerie Centrum mające zastąpić stary, siermiężny szyld Domy Towarowe Centrum. Miały one sprostać wyzwaniom konkurencji, handlując w nowoczesny sposób. Resztę powierzchni unowocześnionych obiektów wydzierżawiano. Przy okazji pracę straciło sporo pracowników DTC.

W 2001 r. w spółce pozostawało 12 niezmodernizowanych i niewydzierżawionych wcześniej domów, w których nadal handlowano pod szyldem DTC. Kiedy w sierpniu minął okres gwarancji zatrudnienia, ich los był już przesądzony. 1 października zarząd podjął decyzję o zaprzestaniu w nich do końca roku działalności handlowej i zwolnieniu wszystkich pracowników. Nie pomógł opór związków i pogotowie strajkowe. W końcu 2001 r., w niespełna cztery lata po prywatyzacji, Domy Towarowe Centrum przestały istnieć jako sieć handlowa, a stały się powierzchnią do wynajęcia. Tego dnia pracę straciło kilkaset osób. I nic nie wskazuje, by spełniły się obietnice prezesa Dyjasa, który publicznie deklarował, iż jest to stan przejściowy, bo po remontach wszystkie domy przekształcą się w Galerie Centrum, uzupełnione o inne sklepy należące do ECI. W Łodzi w ubiegłym roku Galeria wyniosła się z Uniwersalu do ponoć atrakcyjniej położonego, dzierżawionego lokalu, który też zresztą musiała opuścić i zadowolić się mniejszym. Część zaś wynajmowanego Uniwersalu świeci pustkami, podobnie jak w wielu innych dzierżawionych domach. Tworzone zaś ostatnio Galerie lokalizowane są po prostu w hipermarketach.

Wszystkie dzieci są nasze

Równolegle z wygaszaniem działalności handlowej w spółce DTC rozpoczęło się wyprowadzanie z niej działalności i majątku do nowo tworzonych spółek zależnych, będących odrębnymi podmiotami prawnymi. W 2001 r. z Galerii Centrum, mającej być pierwotnie tylko nową marką handlową unowocześnionej sieci, powstała Galeria Centrum Sp. z o.o., do której DTC SA wniosła aport w postaci „zorganizowanej części przedsiębiorstwa”, wyceniony na ponad 43 mln zł. Z kolei na bazie sklepów Smyk powstała spółka Smyk, którą DTC SA wyposażyła aportem o wartości ponad 8 mln zł. Największym przedsięwzięciem było utworzenie dwóch spółek – DTC Real Estate i DTC Land Operations, które przejęły na własność należące dotąd do DTC SA „budynki, budowle i grunty własne oraz prawo wieczystego użytkowania pozostałych gruntów”. Wartość rynkowa nieruchomości przejętych przez pierwszą spółkę wyniosła ponad 243 mln zł, a przez drugą – ponad 83 mln zł. Łączną wartość posagu otrzymanego przez 4 spółki-córki od DTC SA wyszacowano na ponad 378 mln zł, czyli trzykrotnie wyżej od kwoty, za jaką trzy lata wcześniej kupiono 80 proc. DTC. Powstały też dwie nowe spółki franszyzowe (Young Fashion i Ultimate Fashion) prowadzące sklepy z markową odzieżą zachodnią.

Oficjalnie powstanie nowych spółek i przetransferowanie do nich majątku DTC SA oznacza powstanie holdingu, w którym DTC SA „są spółką dominującą pełniącą funkcje zarządcze wobec podmiotów zależnych”. Szczątkowy charakter i fatalna kondycja spółki-matki każą wątpić, czy rzeczywiście zarządza ona bogato uposażonymi córkami. To raczej wydmuszka pozbawiona majątku, pogrążona w długach i zatrudniająca 57 pracowników, z czego ok. 20 osób to przypisani nadal do kilku domów towarowych pracownicy na urlopach wychowawczych. Oprócz 7 członków zarządu, najliczniej reprezentowany jest „pion ochrony zdrowia” (10 osób) i „pion ośrodki wczasowe” (7 osób) .

– Spółka DTC niczym nie zarządza. Działalność ogranicza się do prowadzenia ośrodka wczasowego i przychodni w Warszawie. To wydrenowana resztkówka z pustymi kontami – twierdzi jeden z pracowników DTC. Yaron Bruckner, rzeczywisty właściciel całego imperium, zamiast zasiadać we władzach rzekomo zarządzającej spółki-matki, jest członkiem rad nadzorczych obu spółek posiadających wszystkie nieruchomości. Członkiem RN DTC SA jest zaś Marcin Rywin, syn Lwa Rywina, biznesmen.

Właściciel o złotym sercu

Rok 1997, czyli ostatni przed prywatyzacją, był jednocześnie ostatnim, w którym DTC SA miała zyski. Następne lata przyniosły już tylko wysokie straty, które do września ubiegłego roku sięgnęły łącznie 411,5 mln zł. Spółka nie zapłaciła więc ani grosza podatku, podobnie jak Galeria Centrum, która tylko w 2002 r. poniosła ponad 19 mln zł strat. – W 2002 r. cała grupa przyniosła zysk. Na minusie pozostają tylko DTC SA i Galeria – twierdzi prezes Dyjas.

Straty DTC SA biorą się głównie z częściowej obsługi kredytów, które spółka zaciągnęła na modernizację obiektów, będących teraz własnością spółek-córek. Audytor sprawozdania finansowego DTC za 2002 r. nie ma wątpliwości, że skumulowane straty grubo przewyższające kapitały stawiają pod znakiem zapytania dalsze istnienie spółki. Płynność finansową zapewnić może zaś tylko wsparcie przez głównego akcjonariusza. Zobowiązał się on do tego w maju br., kolejny już rok z rzędu. Pożyczki od właściciela przekroczyły w sumie 223 mln zł.

Według inwestora, na restrukturyzację i rozwój nierentownych DTC wydał on astronomiczną sumę 900 mln zł. Do kwoty tej nabywca wliczył 50 mln dol. (ok. 200 mln zł), za które wykupił od warszawskiej gminy centrum grunty i budynki Ściany Wschodniej i inne grunty w ramach roszczeń reprywatyzacyjnych. Trudno to jednak uznać za nakłady na restrukturyzację DTC, a raczej za koszty zwiększenia swego stanu posiadania. Według prezesa Dyjasa, lwia część pozostałych 700 mln zł poszła na unowocześnienie 12 domów towarowych. Średnio po ok. 50 mln zł na obiekt. Suma ta – w stosunku do efektów – wydaje się ogromna.

Z deklarowanych przez inwestora 900 mln zł nakładów na rozwój DTC, 40 proc., czyli aż 360 mln zł, stanowił kredyt zaciągnięty w marcu 1999 r. przez ECI w konsorcjum kilku banków. I tu przydały się nieruchomości DTC jako zastaw. Kredyt na żądanie banków został zabezpieczony hipotekami nałożonymi na 22 domy towarowe i grunty. Przy okazji okazało się, jak wysoko nowy właściciel ocenia nabyty rok wcześniej majątek. Jak wynika ze sprawozdania finansowego DTC SA, wartość 22 nieruchomości, na których zostały zabezpieczone kredyty, władze spółki wyszacowały na 132 mln dol., czyli według ówczesnego kursu na ok. 520 mln zł. To prawie 4,5 raza więcej niż cena, za którą inwestor kupił 80 proc. akcji spółki. Tylko wrocławską Renomę i poznański Okrąglak wyceniono na ponad 35 mln dol. (ok. 135 mln zł), czyli o ok. 15 mln zł więcej. A do tego należałoby dodać wartość pozostałych niezastawionych i niewycenionych nieruchomości.

Spółka ma zasadnicze problemy ze spłatą kredytu. Po renegocjacjach z bankami termin spłaty całości ustalono na koniec 2001 r. DTC wywiązały się z drobnej tylko części zobowiązań, a w końcu grudnia 2002 r. pozostało do spłacenia ok. 334 mln zł. Kolejna umowa z bankami przewiduje spłatę całości zadłużenia do końca tego roku, ale nieoficjalnie wiadomo, że mogą być z tym problemy. Jednocześnie prowadzone są dziwne operacje finansowe mające w oparciu o posiadane nieruchomości wygenerować nowe środki pieniężne. Na podupadły i opustoszały poznański Okrąglak, obłożony szesnastoma hipotekami w łącznej wysokości prawie 3,9 mln dol. jako zabezpieczenie dla banków z tytułu kredytu udzielonego w 1999 r., doszło w grudniu 2002 r. nowe astronomiczne obciążenie. Tym razem jest to 450 mln zł hipoteki na rzecz tajemniczego DTC Real Estate Finance Sp. z o.o. „jako zabezpieczenie roszczeń z tytułu obligacji wyemitowanych przez Real Estate SA” (czyli właściciela Okrąglaka). Najprawdopodobniej pierwsza spółka sprzedaje zabezpieczone hipotecznie obligacje, ratując finanse firmy.

Wolne ręce

Przed prywatyzacją rynkowa wartość nieruchomości należących do DTC SA była bez porównania wyższa niż jej dochody. Mimo to minister Wąsacz za podstawę wyceny przyjął właśnie dochody, a nie majątek (czego domagała się NIK), twierdząc, że dla inwestora zamierzającego rozwijać działalność handlową liczą się te pierwsze. Wartość majątku miałaby, zdaniem ministra, znaczenie dla nabywcy, który chciałby firmę zlikwidować i wyprzedać po kawałku. Tyle tylko, że umowa sprzedaży absolutnie przed taką możliwością nie zabezpieczała. Według MSP, nie mogła ona zawierać zakazu sprzedaży nieruchomości DTC SA, bo inwestor kupował akcje spółki, a nie należące do niej nieruchomości. Jedyne ograniczenie w umowie przewidywało, że jeśli nabywca sprzeda jakąkolwiek nieruchomość DTC przed upływem 3 lat od jej zawarcia, uzyskane pieniądze będzie musiał reinwestować w spółkę. Termin ten minął ponad dwa lata temu i właściciel może teraz robić, co mu się podoba.

Niepoparta żadnymi zabezpieczeniami w umowie wiara ministra Wąsacza, iż nabywca zamierza rozwijać największą wówczas sieć handlową, została wystawiona na ciężką próbę. DTC SA zawiesiła działalność handlową, a nowy właściciel głównie pobiera czynsze. Prywatyzacyjna góra urodziła handlową mysz. Rzekome przekształcenie Domów Centrum w Galerie Centrum przybrało osobliwy charakter. W sieci były 32 domy towarowe. Większości nie zmodernizowano, lecz wydzierżawiono. Galerii powstało dotąd 12, z czego więcej niż jedna trzecia działa poza domami. Dzisiaj to odrębna spółka, sowicie wyposażona przez DTC SA. W tym czasie w Polsce bardzo wiele renomowanych zachodnich firm uruchomiło setki sklepów sieciowych bez kupowania po okazyjnej cenie największej sieci handlowej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że otwarcie 12 Galerii i 13 Smyków nie wymagało wielkiej prywatyzacji DTC. Prawdziwymi konfiturami były nieruchomości.

Sytuacja ekonomiczna holdingu jest trudna, głównie za sprawą stałych, idących w setki milionów złotych, strat DTC i nierentownych Galerii. Stąd trudności w spłacie kredytów, hipoteki i ratowanie płynności firmy pożyczkami od właściciela. Władze spółki i całej grupy nie wydają się jednak tym strapione. – Zysk holdingu za 2002 r. jest mały wobec długów, ale długi z kolei małe w stosunku do jego aktywów – wyjaśnia prezes Dyjas. I o to właśnie chodzi.

Ogromny majątek holdingu pozwala spać spokojnie prezesom grupy i kredytującym ją bankom. Ostatnie dwa lata zapaści na rynku nieruchomości nie sprzyjały ich sprzedaży, natomiast pod ich zastaw zaciągać można było nowe pożyczki. Dalej można już tylko spekulować. Po naszym wejściu za rok do Unii wzrosną ceny gruntów w wielkich miastach. Wyprzedaż nieruchomości pozwoliłaby oddać kredyty i pożyczki, których właściciel ufnie udziela nierentownej spółce i zapewne zostałaby jeszcze pokaźna nadwyżka. Ewentualną wyprzedaż od strony prawnej ułatwiłoby przezorne wyprowadzenie nieruchomości DTC do dwóch spółek nimi tylko się zajmujących, które w przedmiocie swej działalności wpisane mają m.in. „kupno i sprzedaż nieruchomości na własny rachunek”. Bez względu na to, czy i kiedy scenariusz ten zostanie zrealizowany, jedno jest pewne. Skarb Państwa wyzbył się za bezcen ogromnego majątku. Paradoksalnie, potwierdził to w swych wewnętrznych wycenach sam nabywca.

Mariola Balicka
odpowiedz
Tsamb 11.01.2010, godz. 15:55
W pierwszej wersji miał działać do końca lutego, ostatecznie z dniem 31 stycznia w PEDECIE przestaje istnieć market EKO. Z nieoficjalnych informacji wiem, że jego miejsce zajmie drogeria Rossman lub sklep Avans z rtv i agd.
odpowiedz
eyango 12.11.2009, godz. 12:41
[size=200:1cye1o5n]Chińszczyzna zaleje centrum[/size:1cye1o5n]

Dziś w dawnym Domu Towarowym Centrum, zwanym potocznie ,,pedetem”, otwarty zostanie ogromny chiński market.

Wielki Chiński Sklep, bo taką nazwę nosić będzie przybytek, zajmie całe piętro. W jego wnętrzu kupujący znajdą wszystko, czego przysłowiowa dusza zapragnie. Sprzęt AGD, ubrania, obuwie dodatki i ponoć po wyjątkowo atrakcyjnych cenach, obniżonych na start o 10 %. To jednak nie wszystko – sklep będzie jednym z najdłużej otwartych w Centrum. W dni powszednie od 9–18 a w soboty do 16.
photo.php?id=16762&typ=0&szer=&data=2009-11-12&kat=centrum

Okoliczni mieszkańcy już cieszą się z asortymentu, który pomimo panującego przekonania o jego słabej jakości, wciąż z powodzeniem wygrywa z dużo droższymi odpowiednikami.

- Gdy nie ma się z dużo pieniędzy, a rodzina duża, nie można wydawać połowy pensji – przekonuje Pani Alina, klientka jednego ze sklepów „Wszystko po 5 zł”. - Przede wszystkim myśli się o rachunkach i jedzeniu, a takie rzeczy jak wyposażenie mieszkania, kosmetyki czy zabawki dla dzieci schodzą na dalszy plan – tłumaczy.

Dominika Krawczyk

Źródło: http://www.walbrzyszek.com/news,single, ... ticle,2504
odpowiedz
eyango 30.10.2009, godz. 17:01
Tej chińszczyzny już nikt nie chce, większość ludzi posiadających może, nawet tych z biedniejszych rodzin zrozumiało, ze lepiej czasem dać więcej, a mieć lepszy jakościowo produkt. jednym słowem kicz i tandeta. To dzięki "wynalazcom" porcelany padają fabryki porcelany w Wałbrzychu najpierw Książ, a teraz Krzysztof. Produkują tanią por celne o grubości 1cm i wadze 0,5 kg na talerz. Cóżjak nikt teraz niedocenia wypicia kawy w cienkij porcelanowje filiżance. Po za tym czy ktoś pomyślał, ze Ci ludzi w Chinach dostają zaledwie 1/10 tego co my za produkt płacimy. Sam szczerze unikam Chińskich produktów, ale się ich nie ustrzegę jak i tak markowe produkty firmy np. BOSCH są robione w chinach.
odpowiedz
musashi 30.10.2009, godz. 13:25
Taki markecik z produktami made in china np. tusz do rzęs z ołowiem albo adadisy za 15 zł :P
odpowiedz
madolski 30.10.2009, godz. 12:18
Mógłby ktoś wyjaśnić, co się kryje pod terminem "chiński market"? :wink:
odpowiedz
jaari 29.10.2009, godz. 17:49
Witam
Przepraszam za długa ciszę.

Budynek PDT został kupiony przez mieszkańca Warszawy ale potwierdzam na pierwszym piętrze będzie chiński market (zajmie pewnie ok 80-85% powierzchni pozostała część będzie przeznaczona na boksy.
Z moich informacji wynika, że I piętro jest na ukończeniu.
odpowiedz
Jesteś deweloperem? Dodaj bezpłatnie inwestycję.
+ Dodaj inwestycję