fot. Kacper Mironowicz

[Wrocław] Nie będzie (na razie) remontu kamienicy na Wyspie Słodowej

Tomasz Matejuk
Zapowiadany przez magistrat remont kamienicy na Wyspie Słodowej został na razie odłożony w czasie. Miasto chce bowiem zdobyć unijne wsparcie na ten cel. – Z umiarkowanym optymizmem przyjęli decyzję urzędników – komentują aktywiści, którzy od dłuższego czasu walczą o ten budynek.
Na początku sierpnia informowaliśmy, że magistrat ogłosił przetarg na przebudowę i remont kamienicy na Wyspie Słodowej. To już nieaktualne – w piątek 2 września Zarząd Inwestycji Miejskich unieważnił postępowanie.
Dlaczego? Jak czytamy w uzasadnieniu, "w związku z istotną zmianą okoliczności, których nie można było przewidzieć w momencie wszczęcia postępowania, dalsze jego prowadzenie i wykonanie nie leży w interesie publicznym".
– Unieważnienia postępowania dokonano w związku z możliwością uzyskania dofinansowania zadania ze środków Unii Europejskiej, co pozwoli na sfinansowanie przebudowy i remontu kamienicy na Wyspie Słodowej – tłumaczy portalowi InvestMap.pl Małgorzata Szafran z biura prasowego magistratu. 
Urszula Badura, dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich, pisze w uzasadnieniu, że warunkiem uzyskania środków unijnych jest konieczność dokonania zmian w opisie i zakresie przedmiotu zamówienia, w tym dokumentacji projektowej.

Co na to aktywiści?

Przedstawiciele stowarzyszenia Wyspa Słodowa 7 komentują, że decyzję magistratu przyjmują z umiarkowanym optymizmem.
– Dobrze się stało, że remont bez pomysłu na gospodarza został wstrzymany. Z naszej strony nieprzerwanie deklarujemy niesłabnącą otwartość na partycypację, a także chęć pomocy w dostosowaniu projektu do nowych warunków – tłumaczą aktywiści.

Społecznicy cieszą się, że zgodnie z ich postulatami, miasto będzie się starało otrzymać środki unijne na zwiększenie zakresu remontu.

– W tym miejscu należy przypomnieć, że członkowie stowarzyszenia od początku postulowali przeznaczenie większych środków na remont wskazując programy wspólnotowe jako jedno ze źródeł finansowania. Dodatkowo zgłosiliśmy kamienicę do Lokalnego Programu Rewitalizacji, co jeszcze kilka miesięcy temu nie spotkało się z pełnym zrozumieniem urzędników prowadzących dialog ze stroną społeczną – wyjaśniają członkowie Wyspy Słodowej 7.



Remont w szerszym zakresie

Tłumaczą, że jeśli uda się pozyskać dodatkowe finansowanie, należy pomyśleć o ulepszeniu projektu remontu. 

– Obecne założenia zakładają minimalny remont, który ma przede wszystkim służyć zabezpieczeniu budynku, a w dalszej kolejności doprowadzeniu go do stanu surowego. Wartością uzyskaną może być nie tylko lepszy i pełniejszy remont samego budynku lecz także zastosowanie nowoczesnych rozwiązań pro-ekologicznych – dodają społecznicy.

Aktywiści liczą też, że wraz ze zmianą osoby odpowiedzialnej za proces przekształcania kamienicy w centrum kulturalno-społeczne, uda się powrócić do dialogu ze stroną społeczną. 

– Jednocześnie pragniemy wyrazić obawę dotyczącą obecnego stanu technicznego kamienicy Wyspa Słodowa 7. Przeciągające się procedury przetargowe powodują dalszą degradację, dziurawego już, dachu. Zniszczenia, które bez wątpienia, spowodują jesienne deszcze, a później zimowe opady śniegu, mogą okazać się znacznie większe, niż miało to miejsce w tym roku. Dlatego apelujemy o zabezpieczenie dachu, aby zapobiec dalszemu niszczeniu kamienicy – podkreślają członkowie WS7.

Ich ostatni postulat to wyłonienie przyszłego operatora/zarządcy budynku przed wyborem podmiotu odpowiedzialnego za remont obiektu. 

– Dzięki temu projekt wykonawczy będzie w pełni dostosowany do potrzeb przyszłych użytkowników, a ewentualne zmiany czy usprawnienia będzie można wprowadzić przed rozpoczęciem remontu. W znacznym stopniu ułatwi i przyśpieszy to rozpoczęcie aktywności w budynku zajmującym go podmiotom – wyjaśniają społecznicy.

fot. Kacper Mironowicz

Walka o kamienicę na Wyspie Słodowej

Na początku 2015 roku członkowie grupy inicjatywnej Wyspa Słodowa 7 rozpoczęli walkę o to, by miasto zrezygnowało ze sprzedaży budynku. Dzięki ich determinacji urzędnicy zdecydowali się przeprowadzić konsultacje społeczne w tej sprawie.

Konsultacje dobiegły końca na przełomie maja i czerwca zeszłego roku, a prezydent Rafał Dutkiewicz pod koniec czerwca zapowiedział, że miasto nie sprzeda kamienicy i ogłosi konkurs dla organizacji pozarządowych na zarządzanie budynkiem.

W lipcu Dutkiewicz wyszedł z propozycją, by kamienica na Wyspie Słodowej stała się częścią Europejskiej Stolicy Kultury i powstało tam laboratorium partycypacji. Prezydent obiecał również, że miasto wyłoży 5 mln złotych na remont kamienicy.
Wiosną bieżącego roku magistrat ogłosił konkurs na operatora kamienicy. Do urzędników wpłynęło trzy oferty, a w ostatecznie w stawce zostały propozycje stowarzyszenia Wyspa Słodowa 7 i Fundacji na Rzecz Edukacji Obywatelskiej im. Alana Turinga.

Obie koncepcje zostały jednak odrzucone przez urzędników, którzy argumentowali, że oferta fundacji kolidowała z miejscowym planem zagospodarowania, a w ofercie WS7 nie przedstawiono realnych źródeł finansowania i pojawiło się zagrożenie nierentowności.

Sposób wyboru operatora i zastosowane tu kryteria okazały się kompletnym fiaskiem idei laboratorium partycypacji. Prace komisji konkursowej były prowadzone z naruszeniem zarządzenia, które wspomnianą komisję powołało, w  jej składzie zasiadły osoby wybiórczo zorientowane w procesie, a także takie, wobec których ujawniliśmy oczywisty konflikt interesów. Do spełnienia kryteriów oceny wniosku nie trzeba było wykazać żadnego poparcia społecznego dla proponowanych rozwiązań, za to premiowano bardzo gruby portfel – komentowali wówczas członkowie stowarzyszenia.

Inaczej sprawę widzieli przedstawiciele magistratu.

 Nie kończymy ani nie zawieszamy uspołeczniania tego, co dzieje się we Wrocławiu. Partycypacja nigdy nie zaczęła się i nie skończy się na kamienicy nr 7 z Wyspy Słodowej. Choć sam proces, po półtora roku faktycznie się skończył. Czy skończył się porażką? Mimo półtora roku pracy, prób wybrania operatora w trybie bez konkursowym, a następnie konkursowym, operator kamienicy nie został wybrany. Jedna z grup przerzuca winę za to na miasto. Ale to nie urzędnicy pisali aplikację, która zawierała tak wiele poważnych, rażących, żeby nie powiedzieć dyskwalifikujących błędów – pisał na platformie Blogi Wrocław Bartłomiej Świerczewski, dyrektor biura ds. partycypacji społecznej w magistracie.

Świerczewski podkreślał, że jego zdaniem części błędów można było uniknąć. 

– Pomijając fakt, że z dwóch złożonych aplikacji, tak poważne błędy wystąpiły niemal wyłącznie w jednym dokumencie. To Biuro Partycypacji Społecznej organizuje setki konkursów dla NGO w ciągu roku. Jeśli NGO składa aplikację na kilka dni przed terminem, mamy szansę prosić organizację o uzupełnienie/poprawienie braków/błędów. Nie mamy takiej szansy, kiedy aplikacja składana jest na 15 minut przed ostatecznym terminem… – komentował urzędnik.