Miasto

Popularne miasta

Wrocław

  • 2428 inwestycje
  • 13186 wiadomości
  • 4169 ogłoszeń
  • 351 firm

Kraków

  • 2550 inwestycje
  • 5501 wiadomości
  • 891 ogłoszeń
  • 182 firm

Warszawa

  • 1653 inwestycje
  • 5832 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 285 firm

Poznań

  • 295 inwestycje
  • 1146 wiadomości
  • 119 ogłoszeń
  • 49 firm

Katowice

  • 278 inwestycje
  • 1768 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 53 firm

Lublin

  • 202 inwestycje
  • 1374 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 19 firm

Gdańsk

  • 118 inwestycje
  • 1093 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 14 firm

Łódź

  • 75 inwestycje
  • 892 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 27 firm

Białystok

  • 74 inwestycje
  • 367 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 58 firm

Szczecin

  • 73 inwestycje
  • 652 wiadomości
  • 17 ogłoszeń
  • 24 firm

Bydgoszcz

  • 33 inwestycje
  • 290 wiadomości
  • 1 ogłoszeń
  • 11 firm

Toruń

  • 27 inwestycje
  • 365 wiadomości
  • 0 ogłoszeń
  • 3 firm
forum / Gospodarka / Nieruchomości
13 19036

Nieruchomości

  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 11:41
    NOWE MIESZKANIA Średnie ceny w marcu w projektach deweloperów Najszybciej stawki rosną w Poznaniu W stolicy Wielkopolski ceny lokali na rynku pierwotnym w marcu wzrosły o 10 proc. Podwyżki nie ominęły i innych polskich miast. Jedynie we Wrocławiu mieszkania nieznacznie staniały W Poznaniu na koniec marca średnia cena jednego metra kwadratowego kształtowała się na poziomie ok. 5,5 tys. zł i była wyższa o 515 zł od lutowych ofert. Sporo podrożały również lokale w Trójmieście - średnio o 563 zł, zbliżając się do granicy 7 tys. zł za 1 mkw. - Prawdopodobnie ceny przebiją się przez ten próg. Powinno za tym przemawiać nadmorskie położenie i traktowanie Trójmiasta jako miejsca letniego wypoczynku. Znaczenie ma również duży, jak na polskie warunki, port lotniczy. Dzięki temu, nawet jeśli się kupi tam drugie mieszkanie, można łatwo dostać się nie tylko na dłuższy urlop, ale nawet na weekend - opowiada Maciej Dymkowski, dyrektor serwisu nieruchomości tabelaofert.pl. Nowe podwyżki Tymczasem w stolicy Dolnego Śląska sytuacja zaczęła się stabilizować po trwającym kilkanaście miesięcy cenowym szaleństwie. Na koniec marca średnia cena 1 mkw. była niższa od notowanej na koniec lutego o 0,3 proc. i wyniosła 7,5 tys. zł. Do wyhamowania wzrostu cen, a nawet pewnej ich korekty przyczyniło się przede wszystkim zwiększenie podaży nowych lokali na wrocławskim rynku. - Jednak w ciągu ostatniego kwartału, czyli od grudnia do marca, średnia cena 1 mkw. we Wrocławiu wzrosła o 13 proc., czyli o 863 zł - wylicza Maciej Dymkowski. Podwyżki nie ominęły również Łodzi - wzrost stawek wyniósł 3,9 proc., co oznacza, że obecnie na każdy 1 mkw. nowego mieszkania trzeba wyłożyć średnio ok. 5 tys. zł. - Znaleźliśmy się więc w sytuacji, w której we wszystkich sześciu polskich aglomeracjach średnia cena 1 mkw. lokalu na rynku pierwotnym przekracza 5 tys. zł - zauważa Dymkowski. Kraków w marcu nadrobił niedawne straty - I kwartał zamknął się w stolicy Małopolski wzrostem na poziomie 2 proc. Oznacza to, że za 1 mkw. mieszkania trzeba zapłacić 7,3 tys. zł, czyli o 144 zł więcej niż przed miesiącem. W Warszawie stabilizacja Podwyżek nie uniknęła również Warszawa. Jednak były one niewielkie - zmiana wyniosła jedynie 0,1 proc. Na koniec marca za 1 mkw. lokalu w stolicy trzeba było zapłacić średnio 7,932 zł, czyli o 8 zł więcej niż przed miesiącem. Niewiele podrożały lokale w poszczególnych dzielnicach. Najbardziej stawki poszły w górę na Bielanach - o 6,6 proc., z 7,3 do 7,8 tys. zł za każdy mkw. O 3,5 proc. podrożały lokale na Pradze-Południe (z 6,8 do 7 tys. zł za 1 mkw.) i o 3,4 proc. na Ursynowie - z 7 do 7,2 tys. zł za 1 mkw. Jednocześnie gwałtownie spadły stawki na Woli - aż o 13,7 proc.: z ponad 11 tys. zł w lutym do 9,5 tys. zł w marcu. Dorota Kaczyńska http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... i_a_4.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 11:44
    MIESZKANIA UŻYWANE Co działo się na rynku Stać nas na mniej Najwyższy kwartalne wzrost cen mieszkań używanych miały miejsce w Poznaniu - o 22,8 proc., Łodzi - o 22,6 proc., Szczecinie - o 21,6 proc. oraz Sopocie - o 19 proc. Najmniej urosły stawki w Warszawie - o 7,2 proc., i Krakowie - o 9,9 proc Tak wynika z raportu serwisu szybko.pl i Expandera. Dlaczego mieszkania nadal drożeją? - Główna przyczyna pozostaje niezmiennie ta sama: zbyt mała liczba mieszkań do sprzedania w stosunku do liczby osób zainteresowanych kupnem - twierdzi Marta Kosińska, analityk szybko.pl. - Niestety, trudno się spodziewać szybkiego odwrócenia tej tendencji. Warto zwrócić uwagę na skutek rosnących cen mieszkań, czyli malejącą siłę nabywczą klientów. Przy stabilnej zdolności kredytowej kupujący może pozwolić sobie na coraz mniejsze mieszkanie. - Choć nadal największą popularnością cieszą się mieszkania 2-pokojowe, coraz większe jest jednak zainteresowanie kawalerkami. Poszukują ich przede wszystkim ludzie młodzi, którzy jeszcze nie mają rodziny, oraz rosnąca grupa osób, których zdolność kredytowa nie pozwala na kupno mieszkania dwupokojowego - mówi Marta Kosińska. I dodaje, że ta sama grupa osób skłonna jest kupić mieszkanie pod miastem lub w dzielnicach mniej popularnych, gdzie ceny są niższe. W związku z dużym popytem sprzedający zawyżają ceny ofertowe. - Najbardziej ewidentne są przypadki, gdy właściciel próbuje uzyskać za mieszkanie 100-metrowe taką samą średnią cenę za metr jak w przypadku mieszkania 30-metrowego. W takiej sytuacji oferta nie spotyka się z zainteresowaniem i zazwyczaj, jeżeli sprzedający rzeczywiście chce dokonać transakcji, obniża cenę - wyjaśnia Marta Kosińska. Drugi przypadek to mieszkania w złym stanie technicznym lub wybudowane z wielkiej płyty i ramy H, za które właściciele chcą często uzyskać ceny wyższe od średnich rynkowych. Jeśli mieszkanie ma bardzo dobrą lokalizację i należy do grupy najbardziej poszukiwanych 1- i 2pokojowych, sprzedający mają szansę na uzyskanie oferowanej przez siebie kwoty. - Nadal bowiem ceny ofertowe nie różnią się znacząco od cen transakcyjnych, a w miastach, gdzie gwałtowny wzrost cen zaczął się z końcem 2006 roku, czyli w Poznaniu, Katowicach, powtarza się schemat, który obserwowaliśmy w Warszawie i Krakowie, czyli licytacje: kto da więcej, ten kupuje - dodaje Marta Kosińska. gb http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... i_a_6.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 11:50
    RYNEK PIERWOTNY Najwięcej i najdrożej budują w Warszawie Duże balkony w stolicy Najwięcej buduje się w Warszawie. W tej chwili w stolicy jest do kupienia około 4 tysięcy nowych mieszkań O połowę mniej - 2 tysiące - jest do wzięcia na rynku we Wrocławiu. W Krakowie i Trójmieście mamy po około 1000 mieszkań do kupienia, w Poznaniu - 500, a w Łodzi tylko 150. - Jeśli szukamy kawalerki - najłatwiej znajdziemy takie mieszkanie w Krakowie, gdzie lokale jednopokojowe stanowią aż 17 proc. oferty sprzedaży. O ten typ mieszkania najtrudniej jest w Trójmieście, w którym kawalerki mają zaledwie jeden proc. udziału w podaży - mówi Maciej Dymkowski. W Poznaniu mieszkania jednopokojowe stanowią 10 proc. budowanych lokali, w Warszawie - 8 proc., we Wrocławiu - 6 proc., a w Łodzi - 3 procent. Zdecydowanie największy wybór mają osoby, które planują kupić mieszkanie trzypokojowe. W pięciu aglomeracjach to właśnie te lokale mają największy udział w podaży - od 39 proc. w Łodzi do 46 proc. w Trójmieście. Jedynie w Poznaniu na rynku więcej jest mieszkań dwu niż trzypokojowych - odpowiednio 46 i 35 proc. Trójmiasto ma tę specyfikę, że jest tam najmniej kawalerek, za to najwięcej mieszkań największych - czteropokojowych. Stanowią one aż 27 procent dostępnej oferty. W Łodzi takich mieszkań jest 22 proc., w Warszawie - 20 proc., we Wrocławiu już tylko 11 proc., w Krakowie - 10 proc. i w Poznaniu - najmniej - 9 procent. Wielkie tarasy Warszawa i Trójmiasto są liderem pod względem wielkich tarasów. Mieszkania z tarasami o powierzchni 20 i więcej metrów stanowią w tych miastach aż 19 proc. oferty. W Poznaniu jest to 17 proc. oferty, we Wrocławiu - 16 proc., w Łodzi - 10 proc., a w Krakowie - tylko 7 proc. budowanych mieszkań. Wszystko się zgadza, jeśli przeanalizujemy, kto buduje najwięcej balkonów najmniejszych. Okazuje się, że najwięcej małych balkonów o powierzchni do 5 mkw. powstaje właśnie w Krakowie. Widocznie w Krakowie duże balkony i tarasy nie mają wystarczająco dużo zwolenników. Drugi na liście jest Poznań z 51 proc. i Łódź z 50 proc. mieszkań z małymi balkonami. We Wrocławiu tak małe balkony ma 46 proc. budowanych mieszkań, w Trójmieście - 42 proc. A najmniej małych balkonów jest w Warszawie - 30 proc. oferty. W stolicy także - jak wspomnieliśmy wyżej - powstaje najwięcej dużych balkonów i tarasów. Koszty budowy Według Jacka Bieleckiego, dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich, sytuacja na rynku jest niewesoła zarówno dla deweloperów, jak i klientów. Koszty budowy już nie rosną, a galopują, a znalezienie wykonawcy jest coraz trudniejsze. Niektóre firmy sygnalizują rosnące zagrożenie emigracją pracowników i spodziewają się jeszcze większych problemów kadrowych wiosną. To oraz niespotykane dotychczas braki wielu materiałów powodują wydłużenie terminów budowy, a więc również terminów określanych w umowach deweloperskich. Istnieje obawa, że wzrost kosztów doprowadzi do ograniczenia realnego popytu, zwłaszcza że banki coraz ostrożniej oceniają zdolność kredytową nabywców mieszkań. http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... _a_14.html
  • xxx
    xxx 12
    02.04.2007, godz. 13:20
    No i nareszcie jakieś pozytywne wieści o stabilizacji na wrocławskim rynku. Teraz tylko współczuje ludzią co kupowali mieszkania np na Kozanowie za jakieś dziwne kwoty w granicach 400 tys.
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 13:24
    Na prawdziwą stablizację, to jeszcze sobie trochę poczekamy. Jeden miesiąc, to trochę za krótki okres, by mówić o stabilizacji.
  • xxx
    xxx 12
    02.04.2007, godz. 13:26
    Niby tak ale wiesz to jest pierwsza informacja i to w dodatku o spadku ceny metra od niepamiętnych czasów więc jestem dobrej myśli
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 13:50
    Poczekaj, aż zacznie się sprzedaż apartamentów w Sky Tower albo w inwestycjach Verity, a średnia cena m2 mieszkania we Wrocławiu znów wzrośnie i może dojść na koniec roku nawet w okolice 8,5-8,8 tysiąca złotych.
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 14:04
    Samorządy bogacą się na naszych gruntach 08:50 02.04.2007 poniedziałek Podatki lokalne Gminy liczą za wszystko Rząd przygotowuje zmiany dotyczące sposobu naliczania renty planistycznej przez samorządy. Ma ona wynosić 25 proc. wzrostu wartości nieruchomości, jaki nastąpi w wyniku uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego. Rządowa propozycja nie poprawia sytuacji właścicieli - obecnie renta może wynosić maksymalnie 30 proc. zmiany wartości nieruchomości, ale gminy stosują obniżki. Nie jest to jednak jedyna opłata, jaką muszą wnosić właściciele gruntów. Gminy mają także prawo do pobierania opłat adiacenckich. Te naliczane są wtedy, gdy samorządy uznają, że dzięki budowie drogi lub wodociągu wartość gruntu wzrosła. Tyle że o ile renta planistyczna naliczana jest przy sprzedaży gruntu, o tyle te opłaty trzeba uiszczać w momencie wyznaczonym przez samorządy. Naliczają one też należność od wzrostu wartości nieruchomości przy jej podziale. Dariusz Górecki http://finanse.wp.pl/POD,11,wid,8797676,prasa.html
  • lukas
    lukas 443
    02.04.2007, godz. 15:38
    TO niedługo przegonimy Warszawę, gdzie o wiele więcej się zarabia
  • inwestomaniak
    inwestomaniak 544
    02.04.2007, godz. 18:30
    Ceny mieszkan beda takie, ile sklonni beda placic za nie klienci.
  • lukas
    lukas 443
    02.04.2007, godz. 18:57
    TO ja wiem :) Zatem na moje oko dużo na wrocławskim rynku działa spekulantów, którzy nawet w tych mieszkaniach nie będą mieszkać - bo gdyby mieszkali to byłoby to odzwierciedlone w średnich płacach - a ta jest o wiele mniejsza niż w Warszawie
  • inwestomaniak
    inwestomaniak 544
    02.04.2007, godz. 19:06
    Ilosc nowych mieszkan kupowana spekulacyjnie we Wroclawiu, wcale nie jest znaczaco wieksza, od ilosci mieszkan kupowanych spekulacyjnie w Warszawie.
  • inwestomaniak
    inwestomaniak 544
    02.04.2007, godz. 19:25
    Szejk z Kataru kupił najdroższy apartament w Wielkiej Brytanii Najdroższy w Wielkiej Brytanii apartament znajduje się w Londynie. Za 100 mln funtów (147,5 mln euro) kupił go pierwszy wicepremier oraz minister spraw zagranicznych Kataru, szejk Hamad ibn Dżasim ibn Dżabr as-Sani - podały brytyjskie media. Szejk nabył apartament z największym tarasem w superluksusowym kompleksie mieszkalnym "One Hyde Park", budowanym obecnie na skraju Hyde Parku - pisze dziennik "The Times". W kompleksie tym znajdzie się 80 apartamentów; ich oddanie do użytku przewidziano na początek 2010 roku. Gazeta precyzuje, że apartamenty wystawiono na sprzedaż po 4200 funtów (6195 euro) za metr kwadratowy; ale te, które wychodzą na północ w stronę parku sprzedawano drożej - po 5 tys. funtów (7375 euro) za metr. W apartamentach są kuloodporne okna i ściany, prywatna winda z systemem identyfikacji optycznej, pomieszczenie pancerne, tzw. "pokój paniki", w którym można się schronić w razie zagrożenia przez uzbrojonych bandytów i system wentylacyjny rozprowadzający oczyszczane powietrze. Rezydencja ma być strzeżona przez byłych komandosów SAS - elitarnej brytyjskiej jednostki wojskowej. Do tej pory najdroższy apartament w Londynie sprzedano w 2005 roku - za 27 mln funtów. (PAP)
  • Orzech
    Orzech 194542
    02.04.2007, godz. 21:07
    Narodowe Fundusze Inwestycyjne będą deweloperami Maciej Samcik 2007-04-02, ostatnia aktualizacja 2007-04-01 22:34 Kilka miliardów złotych chcą zainwestować w nieruchomości giełdowe fundusze NFI. Większość ich pomysłów istnieje tylko na papierze, ale kursy funduszy i tak poszybowały do chmur. Narodowe Fundusze Inwestycyjne, które w latach 90. miały być sposobem na uwłaszczenie milionów Polaków, dziś niemal w komplecie są już własnością polskich i zagranicznych grup finansowych. Przekształciły się tzw. private equity, czyli fundusze wysokiego ryzyka. Inwestują w obiecujące spółki, rozwijają je, a po kilku latach sprzedają ze sporym zyskiem. Ale boom na rynku nieruchomości sprawił, że coraz więcej NFI porzuca tę działalność i łakomie zerka na branżę deweloperską. Tym bardziej, że inwestycje w nieruchomości wydają się być żyłą złota. Gwałtownie rosną kursy notowanych na giełdzie deweloperów i spółek budowlanych. Konkurenci to widzą i też chcą na parkiet. Wkrótce zadebiutuje największy w Polsce - JW. Construction, czy należący do Leszka Czarneckiego LC Corp). Niedawnym wydarzeniem (250-proc. wzrost w ciągu kwartału) na warszawskim parkiecie był debiut niewielkiej spółki Żurawie Wieżowe, która wypożycza dźwigi budowlane. Ze spółką powiązani są m.in. Ryszard Krauze i Aleksander Gudzowaty. NFI szturm na nieruchomości Już co najmniej cztery fundusze z istniejących dwunastu uczyniły z deweloperki główny cel działania. W sumie chcą zainwestować w nieruchomości kilka miliardów złotych. Na przykład Zachodni NFI, którego głównym udziałowcem jest Supernova Capital (spółka kilku prywatnych polskich inwestorów, m.in. Macieja Wandzela), zamierza zbudować za 800 mln zł m.in. kompleks apartamentowców w Warszawie i zaadaptować na stylowe apartamenty, tzw. lofty, starą fabrykę Polskich Zakładów Optycznych. Inny fundusz ze stajni Supernova - NFI Progress - w listopadzie kupił za 65 mln zł nieruchomości Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego. Z kolei Octava NFI, fundusz kontrolowany przez brytyjską grupę Elliott, chce wybudować we Wrocławiu gigantyczną Galerię Legnicką, centrum handlowo-usługowe warte 95 mln euro. Najbardziej ryzykowną strategię ma należący do poznańskich biznesmenów BBI Development NFI. Wyszukuje głównie tanie grunty o skomplikowanej sytuacji prawnej, licząc na ponadprzeciętnie wysokie zyski po ich zabudowaniu. - Wpasowujemy nasze projekty w klimat i architekturę otoczenia - mówi Radosław Świątkowski z zarządu BBI Development NFI. To ten fundusz stoi za projektem budowy centrum mieszkaniowo-kulturalnego w dawnej wytwórni wódki Koneser na warszawskiej Pradze (mają tam powstać luksusowe lofty) oraz za kontrowersyjnym pomysłem wyburzenia najstarszego warszawskiego sklepu samoobsługowego - Supersamu - i wybudowania tam mieszkań. W sumie fundusz chce zainwestować 800 mln zł, ale tylko 100 mln własnych pieniędzy - na resztę wypuści akcje i obligacje. - Liczymy na minimum 20 proc. zarobku w skali roku - mówi Marcin Mizgalski z BBI Development. Cena metra stylizowanego mieszkania w kamienicy bywa i dwukrotnie wyższa niż zwykłych mieszkań w blokach. Inwestorzy mierzą już w 2009 r. Przygniatająca większość ambitnych nieruchomościowych planów funduszy NFI wciąż istnieje tylko na papierze. W dodatku fundusze nie mają doświadczenia w branży deweloperskiej, zrealizowanych w przeszłości projektów, którymi mogą poszczycić się renomowane firmy, notowane na giełdzie, np. Dom Development czy GTC. Co więcej, ich pomysły często wiążą się z wyższym ryzykiem niż te, które realizują firmy deweloperskie. - Nasze inwestycje są znacznie bardziej złożone niż budowanie osiedli mieszkań na pustym polu - przyznaje Radosław Świątkowski z BBI. To wszystko nie przeszkadza jednak inwestorom giełdowym. Kursy akcji funduszy tych NFI, które pochwaliły się deweloperskimi planami, urosły w ostatnich miesiącach do kosmicznych poziomów. Na przykład papiery Zachodniego NFI przez rok podrożały pięciokrotnie, a BBI Development NFI - ponadtrzykrotnie. Piotr Zielonka, analityk DM BGŻ, biura maklerskiego uważa, że deweloperskie plany NFI mogą się udać. - Owszem, kursy funduszy są dziś na takich poziomach, jakby ich inwestycje były już zrealizowane. Jednak też i plany funduszy nie są wcale palcem na wodzie pisane. Zachodni NFI zaczął już realizację niektórych inwestycji, a pierwsze zyski osiągnie już w 2008 r. Fundusz BBI ma przed sobą dłuższą drogę, ale jest szansa, że pierwsze zyski jego udziałowcy zobaczą już w 2009 r. - mówi Zielonka. Analityk DM BGŻ przyznaje, że część projektów deweloperskich spod znaku NFI niesie za sobą dużo wyższe ryzyko niż w przypadku renomowanych firm z branży budowlanej. - Inwestorzy uwzględniają w cenach NFI wyższe ryzyko. Relatywnie są one jednak sporo tańsze niż akcje Dom Development, GTC czy Polnordu. http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4030649.html
  • Gregs
    Gregs 4257
    03.04.2007, godz. 15:16
    Rząd zaakceptował założenia definicji budownictwa społecznego Preferencyjna 7-proc. stawka VAT ma objąć od 1 stycznia 2008 r. nowe mieszkania o powierzchni do 120 m kw. i domy jednorodzinne do 220 m kw., kupowane od deweloperów iáspółdzielni mieszkaniowych - wynika z założeń definicji budownictwa społecznego, zaakceptowanych we wtorek przez rząd. Jak czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu (CIR), wyższa 22-proc. stawka VAT będzie obowiązywać za każdy dodatkowy metr ponad ustalone limity. Definicją budownictwa społecznego objęte będą również noclegownie iádomy dla bezdomnych. Ponadto 7-proc. stawka VAT obejmie remonty budynków wielomieszkaniowych, jednorodzinnych oraz noclegowni, np. naprawy elewacji, dachu, klatki schodowej, instalacji, wymianę okien i drzwi wyjściowych. Nie będzie dotyczyła natomiast budowy: garaży, miejsc parkingowych, obiektów rekreacyjnych (basenów, siłowni) oraz pomieszczeń przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej. "Stawka 7 proc. nie może być stosowana przy budowie domów stawianych tzw. systemem gospodarczym, ponieważ tacy inwestorzy nie podlegają przepisom ustawy o podatku od towarów i usług" - czytamy w komunikacie. Wpisanie do ustawy o VAT definicji budownictwa społecznego ma zapobiec podwyżce podatku VAT z 7 do 22 proc. na mieszkania i domy mieszkalne. Zachowanie niższej stawki tego podatku po 2007 r. odbędzie si zgodnie z zasadami ujętymi w prawie Unii Europejskiej. (PAP)
  • Anonymous
    Anonymous
    03.04.2007, godz. 18:41
    Gilowska: prawie całe budownictwo z niższym VAT-em kar, IAR2007-04-03, ostatnia aktualizacja 2007-04-03 16:00 Wicepremier-minister finansów Zyta Gilowska poinformowała, że praktycznie całe budownictwo zostanie objęte ulgową 7-procentową stawką VAT. Wyjątek będą stanowić domy budowane systemem gospodarczym. Preferencyjna 7-procentowa stawka VAT obejmie budowę nowych lokali mieszkalnych o powierzchni użytkowej do 120 metrów kwadratowych i budynków mieszkalnych o powierzchni do 220 metrów kwadratowych. Minister finansów powiedziała na konferencji prasowej, że budownictwo społeczne obejmie również budowę noclegowni i domów dla bezdomnych, a także remonty części wspólnych budynków mieszkalnych, czyli na przykład klatek schodowych, dachów i korytarzy. Wprowadzono też prawo do korzystania z ulgi w podatku VAT w odniesieniu do wszelkich remontów w budownictwie, o ile wartość materiałów nie stanowi znacznej wartości kosztorysowej tych remontów. Wicepremier podkreśliła, że ten sposób Polska zastosuje najszerszą ze stosowanych w Europie definicję budownictwa społecznego. "Staraliśmy się założenia zastosować tak, żeby zminimalizować ewentualne zastrzeżenia ze strony Komisji Europejskiej, a także ryzyko wniesienia uchwalonego prawa przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości" - dodała Zyta Gilowska.
  • Orzech
    Orzech 194542
    04.04.2007, godz. 11:06
    SPOŁECZNE BUDOWNICTWO MIESZKANIOWE Podrożeje samodzielna budowa domów i remonty • ZMIANA PRAWA Od 2008 roku będzie obowiązywała nowa definicja budownictwa społecznego, którą przyjął wczoraj rząd • Utrzymana zostanie 7-proc. stawka VAT na mieszkania do 120 mkw. i domy do 220 mkw. od deweloperów • Teraz resort finansów musi przygotować nowelizację ustawy o podatku od towarów i usług Ministerstwo Finansów zaprezentowało wczoraj założenia do definicji budownictwa społecznego. Nie oznacza to jednak, że resort ma już gotowe przepisy, które pozwolą na utrzymanie 7­proc. stawki VAT w budownictwie mieszkaniowym po 1 stycznia 2008 r. Resort zapewnia, że zostaną one przygotowane do końca roku. Z niższej stawki podatku cieszyć będzie się tylko część budownictwa mieszkaniowego. Przyjęcie definicji w zaproponowanym wczoraj kształcie spowoduje wzrost kosztów większości remontów mieszkań oraz samodzielnej budowy domów. Niższy VAT zostanie utrzymany dla niektórych mieszkań z rynku pierwotnego i części usług remontowych. – Praktycznie całe budownictwo mieszkaniowe zostanie objęte preferencyjną 7-proc. stawką VAT, z wyjątkiem domów budowanych systemem gospodarczym – powiedziała podczas konferencji prasowej wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska. Jej zdaniem ma być to najszersza definicja budownictwa społecznego, jaka jest stosowana w krajach UE. Preferencje dla wybranych Od 1 stycznia 2008 r. preferencyjna 7-proc. stawka VAT będzie dotyczyć mieszkań o powierzchni do 120 mkw. i domów jednorodzinnych do 220 mkw., kupowanych od deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych. Każdy metr ponad wspomniany limit będzie opodatkowany stawką 22 proc. O ile podwyżka podatku będzie dotyczyć tylko nabywców największych mieszkań i domów, o tyle z wyższymi kosztami remontów powinna liczyć się już znacznie szersza grupa podatników. Niższa stawka VAT ma objąć remonty budynków wielomieszkaniowych, jednorodzinnych oraz noclegowni, np. naprawy elewacji, dachu, klatki schodowej. Nie będzie dotyczyła natomiast budowy: garaży, miejsc parkingowych, obiektów rekreacyjnych (basenów, siłowni) oraz pomieszczeń przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej. Podstawową stawkę trzeba będzie zastosować dla remontów wewnątrz mieszkań, jeżeli koszt wykorzystanych do nich materiałów budowlanych przekroczy 50 proc. wartości usługi. Ponieważ zazwyczaj materiały budowlane stanowią ponad połowę kosztów remontu, większość remontów będzie opodatkowana stawką VAT 22 proc. Stracą budujący domy Najbardziej podwyżkę VAT odczują osoby samodzielnie budujące domy w tzw. systemie gospodarczym. 1 stycznia 2008 r. przestaje obowiązywać ustawa o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym. Zgodnie z nią dziś inwestor do ceny netto materiałów budowlanych dopłaca 22 proc. VAT, ale może liczyć na zwrot jego części z urzędu skarbowego. Efektywna stawka podatku wynosi więc 7 proc. Jak powiedziała minister Gilowska, rząd zastanawia się, czy zwrot VAT uda się pogodzić z ułatwieniami w definicji budownictwa społecznego. Dotychczas MF wykluczał takie rozwiązanie. Zdaniem Ryszarda Kowalskiego, prezesa Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, wejście w życie założeń będzie korzystne dla bogatszej części społeczeństwa i deweloperów. Tańsze budowy prowadzone we własnym zakresie stanowią około połowę inwestycji mieszkaniowych Polaków, a remonty 80 proc. http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm
  • Anonymous
    Anonymous
    04.04.2007, godz. 14:05
    Ceny mieszkań znowu wystrzeliły w górę Marek Wielgo 2007-04-04, ostatnia aktualizacja 2007-04-04 00:23 W marcu wtórny rynek nieruchomości obudził się z zimowego letargu. W efekcie zaczęły rosnąć ceny mieszkań. W Poznaniu, Łodzi i Szczecinie podrożały one w tym roku już o ponad 20 proc.! Tego można się było jednak spodziewać, bo są to aglomeracje, w których mieszkania są jeszcze stosunkowo tanie. Wkrótce to się jednak może zmienić. - Poznań będzie w tym roku liderem wzrostów cen nieruchomości - ocenia Marta Kosińska z serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach http://www.szybko.pl. - Jest tu duże pole do podwyżek, bo siła nabywcza poznaniaków należy do najwyższych w kraju. Według danych CEE Property Group za średnią miesięczną pensję mogą oni kupić 0,66 m kw. mieszkania. Dla porównania mieszkańcy Warszawy - 0,48, Krakowa - 0,36, a Wrocławia - 0,39 m kw. Mieszkania drożeją, bo chętnych na nie jest więcej niż sprzedających. Gospodarka rozwija się szybko, więc poprawia się sytuacja materialna Polaków, a popyt dodatkowo napędzają tanie kredyty. Firmy deweloperskie i spółdzielnie budują za mało nowych lokali, bo skrzydła podcina im brak planów zagospodarowania przestrzennego, które mówią, co i gdzie można budować. W efekcie o wiele dłużej trwa załatwienie procedur związanych z przygotowaniem inwestycji. Po ubiegłorocznym szaleństwie cenowym w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu (np. w stolicy mieszkania podrożały o ponad 50 proc.) większość analityków prognozowała wyhamowanie podwyżek. Byli też i tacy, którzy wieszczyli korektę cen. - Przy obecnych zarobkach nie będzie komu kupować tak drogich mieszkań - mówili. I rzeczywiście, styczeń i luty dawał taką nadzieję. Jak podaje serwis Szybko.pl, zmiany cen były niewielkie. Co prawda w Krakowie mieszkania na rynku wtórnym podrożały w styczniu średnio o 7 proc., ale już w następnym miesiącu minimalnie potaniały. Z kolei w stolicy ceny używanych lokali rosły w "ślimaczym" tempie - ok. 1 proc. na miesiąc. Ale zimą handel nieruchomościami zawsze siadał, więc analitycy nie wykluczali, że zahamowanie cen jest chwilowe. Marzec potwierdził takie przypuszczenie. W efekcie w Krakowie pierwszy kwartał zakończył się blisko 10-proc. skokiem cen, a w Warszawie - ponad 7-proc. Trzeba jednak pamiętać o tym, że mowa jest o średnich cenach. - Do ich wzrostu przyczyniają się głównie dzielnice do tej pory najtańsze, gdzie ceny są zdecydowanie niższe od średniej - przyznaje Kosińska. - W Warszawie do wzrostu średniej ceny najbardziej przyczyniły się Tarchomin, Bielany, Praga-Północ, zaś w Krakowie - Bieńczyce, Nowa Huta, Dębniki. A jak było w innych aglomeracjach? - W ośmiu z 11 analizowanych miast odnotowaliśmy zmiany dwucyfrowe - mówi Kosińska. W Poznaniu i Łodzi ceny mieszkań poszybowały w górę o blisko 23 proc., zaś w Szczecinie - o 22 proc. Gdzie jest granica wzrostu? Analitycy z CEE Property Group odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać w... Londynie. Co prawda tam za 1 m kw. mieszkania trzeba zapłacić średnio ok. 10 tys. funtów (oczywiście w takich dzielnicach takich jak Kensington i Chelsea czy City of Westminster ceny są dużo wyższe). Nie oznacza to, że w Warszawie ceny mają być takie same. Istotne jest to, że w stolicy Wielkiej Brytanii ustabilizowała się relacja średnich zarobków do ceny m kw. Ten tzw. wskaźnik siły nabywczej wynosi od trzech lat ok. 0,33-0,35. Według CEE Property Group podobnie miałoby być w Warszawie i pozostałych polskich aglomeracjach. Czyli, że ceny mieszkań będą tam rosły do momentu osiągnięcia pułapu 0,33-0,35 m kw. za przeciętną pensję. Wynika z tego, że mieszkania w Warszawie mogą jeszcze podrożeć o 40 proc. A gdyby przyjąć, że przeciętne zarobki będą tu rosły co roku o 6 proc., a dojście do wskaźnika 0,35 zajmie trzy lata, to w tym czasie ceny mieszkań podskoczyłyby aż o 60 proc. Średnia na koniec 2010 r. sięgałaby zatem ok. 12 tys. zł za m kw.! - Osiągnięcie w Warszawie cen na tym poziomie wydaje się tym bardziej prawdopodobne, że już pod koniec 2006 r. w niektórych dzielnicach miasta ceny przekraczały 15 tys. zł za m kw. - napisali w opublikowanym niedawno raporcie analitycy CEE Property Group. Tymczasem wraz ze spadkiem siły nabywczej Polaków maleją także ich wymagania. Coraz częściej decydują się na mieszkania i domy na obrzeżach lub w gorszych dzielnicach. Albo rezygnują z iluś tam metrów kwadratowych. - Choć nadal przeważają chętni na mieszkania dwupokojowe, to daje się zauważyć wzrost zainteresowania kawalerkami - przyznaje Marta Kosińska. http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 36716.html
  • Gregs
    Gregs 4257
    06.04.2007, godz. 10:19
    Deweloperom rosną egzotyczni rywale Budownictwo nigdy nie było w Polsce lepszym interesem. Wznoszenie domów przynosi takie zyski, że w branżę deweloperską wchodzą producenci wędlin i firmy ochroniarskie - pisze DZIENNIK. "Ceny mieszkań rosną w błyskawicznym tempie, średnio o kilkadziesiąt procent rocznie, więc każdy chce uczestniczyć w tym wyścigu, licząc na ogromne zyski" - wyjaśnia Zbigniew Bętlewski, analityk Domu Maklerskiego AmerBrokers. Jego zdaniem, aby rozpocząć działalność w tym sektorze, nie trzeba dysponować wielkim kapitałem, a wymogi formalne są łatwe do spełnienia. "To wszystko zachęca wciąż nowe firmy i sprawia, że branże, z których się wywodzą, są coraz bardziej egzotyczne" - ocenia analityk DM AmerBrokers. Według niego, dużym plusem dla nowicjuszy jest możliwość wejścia na ten rynek bez wielkiego kapitału. "Deweloperzy obracają przede wszystkim gotówką klientów wpłacaną na poczet zakupu jeszcze niewybudowanych mieszkań" - wskazuje Bętlewski. W efekcie liczba spółek planujących ekspansję w budownictwie rośnie z dnia na dzień. Wejście w deweloperkę zapowiedziały m.in.: Masters (produkcja i dystrybucja odzieży), Beef-San (produkcja mięsa i wędlin), Gant (sieć kantorów) czy Impel (usługi porządkowe, ochrona mienia). Bętlewski ocenia, że w wielu przypadkach to szczególnego rodzaju moda. "Samo ogłoszenie planów ma działać podobnie jak jeszcze kilka lat temu zapowiedź wejścia w nowe technologie, internet, a ostatnio także w biopaliwa" - wyjaśnia analityk. Według niego, deweloperka to ostatnio słowo wytrych, który ma zachęcić inwestorów do kupna akcji i tym samym znacząco podbić kurs i łączną wycenę spółki. W przypadku Mastersa tuż po ogłoszeniu planów w połowie marca cena akcji podskoczyła aż o 25 proc. Podobny zabieg firmy 7bulls.com (wcześniej próbującej swoich sił również w motoryzacji i informatyce) także zakończył się sukcesem - inwestorzy ruszyli do kupna papierów, windując ich cenę o 14 proc. Jak wynika z najnowszych szacunków Polskiego Związku Firm Deweloperskich, w 2007 r. ceny mieszkań wzrosną w Polsce o blisko 15 proc. Obecnie za metr kwadratowy mieszkania w Warszawie trzeba zapłacić średnio 8,65 tys. zł, a w Krakowie 7,89 tys. zł. Poznań i Wrocław są nieco tańsze - tutaj ceny wahają się od 5 tys. do 6,75 tys. zł. Ceny działek w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach także rosną bardzo szybko, to powoduje później lawinowy wzrost cen mieszkań. W 2006 r. w Warszawie i Krakowie zyskały one na wartości nawet o 40 proc., a w tym roku przyrost może sięgnąć 20 proc. To - zdaniem Jarosława Szanajcy, prezesa PZFD - zachęca firmy budowlane do nowych inwestycji i poszukiwania kolejnych źródeł kapitału. Deweloperzy coraz chętniej sięgają po gotówkę z warszawskiej giełdy. Tylko w tym roku do ich kieszeni wpłynie łącznie ponad 1,4 mld zł z publicznych ofert akcji. Teraz jednak uznanym już na rynku firmom przybędzie konkurencji. Po następne kilkaset milionów złotych zamierzają sięgnąć podmioty dotychczas niezwiązane z deweloperką, a planujące w najbliższym czasie budowę i sprzedaż mieszkań czy centrów handlowych. "Oczywiście przy tak dynamicznie rozwijającym się rynku budowlanym jest miejsce dla wielu graczy. Szansę na realizację projektów są dosyć spore, nawet jeśli angażują się w nie spółki niemające doświadczenia tym biznesie" - mówi Krzysztof Radojewski, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Zbigniew Bętlewski z DM AmerBrokers jest bardziej ostrożny. " Nawet przy takiej koniunkturze bez odpowiedniego przygotowania i kalkulacji projekty budowlanych debiutantów mogą zakończyć się fiaskiem" - ostrzega Bętlewski. Dziennik
  • Darek
    Darek 5485
    06.04.2007, godz. 23:20
    Przestały rosnąć We Wrocławiu ceny mieszkań przestały Rosnąć. Kupujących jest mniej, a wybór większy – twierdzą specjaliści... Niektórzy przewidują nawet niewielkie i krótkotrwałe spadki cen. Większość specjalistów stawia jednak na wzrosty sięgające w tym roku kilkunastu procent. Według Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości metr kwadratowy używanego mieszkania kosztuje we Wrocławiu średnio 6300 zł. Nowe są ok. 10% droższe. Latem ceny mogą nawet lekko spaść. „Spadek będzie jednak krótkotrwały” – twierdzi Leszek Michniak. Jacek Wróblewski z biura Jot-Be przewiduje wolny, ale jednak wzrost cen. 10-20% mieszkań w biurze Wróblewskiego kupują teraz obcokrajowcy. Cudzoziemcy są najbardziej wybrednymi klientami. Interesują ich mieszkania nawet bardzo drogie, ale świetnie położone. Inny pośrednik, Janusz Gruca twierdzi, że spadek popytu i stabilizacja cen w pierwszym kwartale powtarza się co roku. Znowu, jak twierdzą pośrednicy, wróciły do łask kawalerki. Mieszkania w cenie poniżej 300 tys. zł ciągle sprzedają się we Wrocławiu jak ciepłe bułeczki. Reporter: Albert Bystroński TVP 3 WROCŁAW
  • Darek
    Darek 5485
    07.04.2007, godz. 13:20
    Po cegły na budowę trzeba jeździć za granicę Izabela Żbikowska, Opole 2007-04-06, ostatnia aktualizacja 2007-04-06 22:06 GAZETA WYBORCZA Brakuje materiałów budowlanych, polscy hurtownicy coraz częściej zaopatrują się za granicą. Deficyt materiałów budowlanych to efekt budowlanego boomu i ciepłej zimy. - Poza tym kilka lat temu panował zastój, więc producenci przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy nie zwiększali produkcji. Teraz nie mogą zaspokoić rynku - mówi Tadeusz Lisowski, wiceprezes opolskiej firmy budowlanej Agora. Najbardziej brakuje mu pustaków ceramicznych i wełny mineralnej, zaczyna brakować styropianu i płyt kartonowo-gipsowych. - Musimy sprowadzać towar z zagranicy, najczęściej z Czech - mówi Lisowski. Jego firma sprawdza też opłacalność ściągania materiałów z Ukrainy. Wiele firm kupuje towar w Niemczech. - Na Zachodzie ceny są tylko trochę wyższe niż u nas, ale klienci są teraz przygotowani, że będzie drożej - mówi Ewa Gołąb, szefowa opolskiego oddziału hurtowni materiałów budowlanych Grupy PSB. Czescy producenci już odczuli zainteresowanie firm polskich. W tamtejszych hurtowniach są już limity towarowe, co znaczy, że lada moment i tam może brakować towarów. - Mamy dużo pytań od firm z Polski, ale nie wszystkich możemy zadowolić, bo w pierwszej kolejności musimy dostarczyć towar czeskim klientom - powiedział nam Jan Zezolka z firmy Stavebniny Kapstop.
  • Orzech
    Orzech 194542
    10.04.2007, godz. 11:09
    DEFINICJA BUDOWNICTWA SPOŁECZNEGO Od stycznia 2008 roku nie zdrożeją tylko małe domy i mieszkania Bogatsi zyskają, biedniejsi stracą Chcesz wybudować dom samodzielnie? Licz się z wysokimi kosztami. Od przyszłego roku budownictwo systemem gospodarczym będzie obłożone 22-procentową stawką VAT Niższe, preferencyjne stawki będą obowiązywały tylko mieszkania do 120 mkw. i domy do 220 mkw. Tylko takie obiekty zostały bowiem objęte przez rząd definicją budownictwa społecznego. Przypomnijmy. Polska w traktacie akcesyjnym z UE zobowiązała się do 22-procentowej stawki VAT na usługi w budownictwie mieszkaniowym. Wynegocjowany okres przejściowy, w którym obowiązuje 7-procentowy podatek, kończy się 31 grudnia tego roku. Po tym czasie z obniżonej stawki będzie mogło korzystać jedynie tzw. budownictwo społeczne. Prace nad przygotowaniem definicji tego budownictwa rząd zakończył w ubiegłym tygodniu. Zgodnie z ustaleniami Rady Ministrów obniżona, 7-procentowa stawka VAT obejmie od przyszłego roku jedynie nowe mieszkania kupowane od deweloperów czy spółdzielni o powierzchni użytkowej do 120 mkw. i nowe domy do 220 mkw. Każdy metr powyżej tych limitów będzie obłożony wyższą, 22-procentową stawką. Jak zakłada rząd, obniżony podatek poza małymi mieszkaniami i domami obejmie też budowę noclegowni, domów dla bezdomnych oraz niektóre remonty, np. części wspólnych w budynkach (dachy, klatki schodowe, korytarze). Preferencyjna stawka będzie też możliwa w przypadku remontów mieszkań czy domów, jeśli tylko koszt materiałów do modernizacji nie przekroczy 50 procent wartości usługi. Jeśli materiały będą stanowiły większą część wartości kosztorysowej usługi, to remont nie będzie podlegał ulgowej stawce. Według resortu finansów zastosowana w Polsce definicja budownictwa społecznego jest najszersza w Europie: z danych ministerstwa wynika, że aż 90 procent nowych mieszkań i domów oddawanych do użytku zmieści się w ustalonych limitach. Tymczasem eksperci z branży budowlanej podnoszą, że ustalenia rządu godzą w najuboższych, którzy nie mogąc pozwolić sobie na wynajęcie firmy budowlanej, wznoszą dom własnymi rękami, czyli tzw. systemem gospodarczym. Ile obiektów powstaje w ten sposób? Z danych serwisu http://www.tabelaofert.pl wynika, że około połowy wszystkich. - To definicja dla bogatszych. Nie zapominajmy, że ludzie z niewielkich miast czy wsi wznoszą domy we własnym zakresie, bo koszty takiego budowania są niższe o 30 procent niż domu kupionego u dewelopera - podkreśla Ryszard Kowalski, szef Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa. aig, kad Rząd promuje kupujących apartamenty - Wypracowana w ubiegłym tygodniu definicja budownictwa społecznego to krok do przodu. Jednocześnie dziwimy się, że prace trwały aż trzy lata. Definicja ma zalety i wady. Objęcie obniżoną stawką VAT mieszkań o powierzchni do 120 mkw. oraz domów o powierzchni do 220 mkw. jest słuszną decyzją. Jednak wiele do życzenia pozostawia kwestia remontów - wstępne ustalenia mówiące o tym, że z obniżonej stawki VAT można skorzystać tylko wtedy, jeśli koszt materiałów budowlanych nie przekroczy 50 proc. całkowitego kosztu remontu, są błędne. Biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych, definicja powinna wytyczyć wyższą granicę lub z niej w ogóle zrezygnować, zwłaszcza że w Polsce ok. 3 mln mieszkań wymaga dziś remontu. Ponadto definicja premiuje luksusowe budownictwo. Np., kupując apartament o powierzchni 250 mkw. klienci zapłacą 7 proc. VAT za 120 mkw., a podstawową stawkę za resztę tej powierzchni - czyli 130 mkw. Podobnie będzie w przypadku domów. A definicja budownictwa społecznego miała pomóc najbiedniejszym. Tymczasem co roku powstaje kilkadziesiąt tysięcy domów budowanych w systemie gospodarczym - osoby, których nie stać na usługi firm budowlanych, nie będą mogły liczyć na zakup materiałów budowlanych z 7-proc. VAT. Z danych serwisu tabelaofert.pl wynika, że około połowy powstających w Polsce obiektów mieszkalnych jest wznoszonych systemem gospodarczym http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... i_a_7.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    10.04.2007, godz. 11:15
    KOMENTARZ od pośredników Działkowe szaleństwo trwa Zainteresowanie działkami budowlanymi rośnie, mimo że grunty od dłuższego czasu drożeją. Ta tendencja, zdaniem ekspertów, w najbliższych miesiącach się nie zmieni. Barometr "Rz" wskazuje, że w ciągu minionego roku ceny terenów pod zabudowę wzrosły o 13 - 14 proc. Zmiany te mogą w najbliższym czasie ulec pewnemu przyspieszeniu. Z prognoz wynika, że w ciągu dwunastu miesięcy stawki za metr kwadratowy działki wzrosną nieco więcej, o ok. 15 proc. - Inaczej nie można tego nazwać niż działkowe szaleństwo - mówi Barbara Urbanowicz z firmy Nord w Koszalinie. - Popyt znacznie przewyższa podaż. Jest kilka powodów takiej sytuacji. Przede wszystkim ogromny wzrost cen mieszkań, dlatego wiele osób decyduje się kupić działkę i wybudować dom, zamiast płacić znaczne kwoty za lokal na przykład w wielkiej płycie. Dodatkowym argumentem za kupnem działki i budową domu jest to, że mieszkania z lat 70. i 80. nie spełniają na ogół oczekiwań, wymagają remontów, a więc i dodatkowych, dużych nakładów. Tymczasem uzyskanie kredytu na zakup działki i na budowę domu nie jest dziś problemem. Banki dostosowują się do sytuacji. Jest już na przykład atrakcyjna oferta kredytowa umożliwiająca kupno gruntów rolnych, które w perspektywie mogą zostać przekształcone w działkę budowlaną. Natomiast podaż jest dość słaba, przede wszystkim ze względu na brak planów zagospodarowania przestrzennego, a bez planu nie można dokonać podziału gruntu na działki mniejsze niż 3 tys. mkw. - przypominają pośrednicy. Tymczasem wszędzie poszukiwane są przede wszystkim działki od 600 do 1000 mkw., pod zabudowę jednorodzinną. Są też chętni na większe, na których można postawić bliźniak lub dwa domy. Zaczynają zyskiwać na cenie tereny, uważane kiedyś za gorsze ze względu na mniej prestiżową lokalizację. Anna Sielanko, redaktor "Rz" http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... _a_20.html
  • Orzech
    Orzech 194542
    10.04.2007, godz. 11:20
    KRÓTKO - ZMIANY W PRZEPISACH Bez opłaty skarbowej w budownictwie mieszkaniowym Jeżeli budynek jedno- lub wielorodzinny będzie służył wyłącznie celom mieszkaniowym, to wydanie zaświadczeń i pozwoleń oraz wszelkie czynności urzędowe związane z jego budową, nadbudową, rozbudową, przebudową, remontem są wolne od opłaty skarbowej. Gdy budowa choćby częściowo obejmuje inne niż mieszkaniowe cele czy obiekty, opłatę skarbową trzeba będzie uiścić. Przy jej obliczaniu nie będzie jednak brana pod uwagę powierzchnia mieszkalna. Takie stanowisko uzgodniły wspólnie resorty finansów i budownictwa oraz Główny Urząd Nadzoru Budowlanego. Dotyczy ono również czynności urzędowych, wydania zaświadczeń oraz zezwoleń związanych z zagospodarowaniem terenu budowy, wykonaniem przyłączy, zjazdu z drogi, a także budowy garażu (zarówno wolno stojącego, jak i umiejscowionego w bryle budynku). Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2007 r. wolne od opłaty skarbowej są również zgłoszenia: robót budowlanych, zmiany sposobu użytkowania obiektu oraz zawiadomienie o zakończeniu budowy. Opłacie nie podlega również czynność urzędnika polegająca na niezgłoszeniu sprzeciwu po złożeniu tych zawiadomień i zgłoszeń (tzw. milcząca zgoda). http://www.gunb.gov.pl/dziala/pliki/wws ... owisko.pdf
  • Darek
    Darek 5485
    10.04.2007, godz. 23:20
    Uciec spod skrzydeł gigantów wtorek, 10 kwiecień 2007 Spółdzielcy mają dostać do ręki potężny oręż. Gdy zechcą wyodrębnić jeden blok lub część ulicy i stworzyć własną spółdzielnię, będą mogli zrobić to dużo łatwiej niż dotychczas. Przygotowywane są właśnie stosowne przepisy. - Nie wiem skąd ten cały harmider. Już dziś można się wyodrębniać, ale nikt na razie nie podjął takiej decyzji - mówi Krzysztof Pączka, prezes jednej z największych spółdzielni mieszkaniowych w Wałbrzychu „Górnik". Swego czasu chcieli to zrobić na Piaskowej Górze właściciele terenów, na których stoją domki jednorodzinne. - Ludzie się szybko się pokłócili między sobą i tyle z tego wyszło. Przewiduję, że podobnie będzie i teraz - dodaje Krzysztof Pączka. Katastrofa dla spółdzielni W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Dzięki nowym przepisom ludzie dostaną możliwość podejmowania uchwał o podziale spółdzielni. W praktyce ma to wyglądać w ten sposób, że sąsiedzi z jednej klatki, czy kilku bloków na jednej ulicy, będą mogli utworzyć własną spółdzielnię, nie pytając przy okazji o zgodę macierzystego zarządu. Żeby się wydzielić wystarczy zwykła większość głosów nowego tworu. - Taka możliwość doprowadzi do katastrofy spółdzielnie. Niech się komuś nie wydaje, że złapie pana Boga za nogi. Trzeba będzie powołać prezesa nowej spółdzielni, zarząd, zacząć we własnym zakresie administrować budynkami. A to wcale nie jest proste - przestrzega Zdzisław Tomaczak, prezes SM „Podzamcze". Według niego nim lokatorzy doprowadzą do wyodrębnienia części budynków, wcześniej się pokłócą i obrażą na siebie wzajemnie. - Już dziś we wspólnotach mieszkaniowych, które działają na osiedlu w jednej klatce, ludzie się kłócą i nie mogą dojść do porozumienia. A oni chcą zarządzać większym majątkiem - pyta ironicznie szef „Podzamcza". Na osiedlu jeszcze żadna spółdzielnia nie wyodrębniła się, nie było nawet takich prób. - Nie było, ale będą - przekonują dwaj mężczyźni w średnim wieku, którzy na razie nie chcą ujawniać personaliów, ale już myślą o wyodrębnieniu. - To dużo większe poczucie wspólnej własności, łatwiejsze zarządzanie, przeważnie mniejsze opłaty eksploatacyjne - wymieniają korzyści mężczyźni. Pójść na swoje - krok po kroku Według przygotowywanej ustawy wyodrębnić się będzie mógł jeden blok, kilka budynków, a nawet całe osiedle. Nieruchomości muszą jednak znajdować się na terenach, które mają uregulowany stan prawny. W pierwszej kolejności inicjatorzy wyodrębnienia się, powinni podjąć własną uchwały w tej sprawie. Następnie muszą przekazać ją zarządowi macierzystej jednostki, z której lokatorzy chcą się wyodrębnić. Zarząd ma z kolei 60 dni na przygotowanie stosownych dokumentów. Wreszcie walne zgromadzenie ma mieć 3 miesiące na podjęcie decyzji. W razie odmowy ludzie będą mieć prawo w ciągu 6 tygodni odwołać się do sądu. Dziś odmowa jest właściwie jednoznaczna z zakazem wyodrębnienia się, bowiem procesy odwoławcze w tej sprawie trwają zazwyczaj latami. Po wejściu w życie nowych przepisów orzeczenie sądu będzie zastępować uchwałę walnego zgromadzenia. Później już tylko pozostaje uchwalenie nowego statutu, wybranie zarządu oraz złożenie wniosku o wpisanie nowej jednostki do Krajowego Rejestru Sądowego. - Każdemu kto będzie chciał się wyodrębnić nie będziemy robić kłopotów. Ale niech wszyscy pamiętają, że najpierw muszą rozliczyć się z macierzystą spółdzielnią - mówi Krzysztof Pączka. Bo każdy chciałby wyodrębnić dopiero co wyremontowany budynek, do tego bez żadnych długów. A to już nie będzie takie proste. Tomasz Piasecki "NOWE WIADOMOŚCI WAŁBRZYSKIE"