DODAJ

Cyrk na budowie stadionu. Protestująca firma jednak wraca do pracy

Sport i rekreacja / Wrocław
Cyrk na budowie stadionu.
tuWroclaw.com
2012-04-06 16:33:16

Zamieszania wokół Stadionu Miejskiego ciąg dalszy: na prośbę magistratu firma Imtech, która wczoraj zerwała umowę z głównym wykonawcą wrocławskiej areny, wróciła na teren budowy. Na razie tylko na czas odbiorów technicznych. Po świętach skonfliktowane strony siądą do negocjacji. Mediatorem będą władze miasta.

Po wypowiedzeniu umowy przez firmę Imtech, zajmującą się na stadionie instalacją elektryczną, jej pracownicy zeszli wczoraj z budowy. Na dziś zaplanowane były odbiory pożarowe, więc ta sytuacja stwarzała zagrożenie dla terminu odebrania stadionu.

- Firma Imtech na naszą prośbę, po negocjacjach zgodziła się kontynuować prace i w tej chwili jest na stadionie w trakcie odbiorów strażackich. Chodzi o instalację tryskaczową, przeciwpożarową - mówi Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.

Firma dokonuje obecnie wszystkich niezbędnych prac związanych z systemami bezpieczeństwa. Póki co powrót Imtechu na plac budowy jest tymczasowy, na czas odbiorów.

- Na przyszły tydzień planowane są negocjacje firm Max Boegl i Imtech, w których miasto weźmie udział jako mediator - tłumaczy Maciej Bluj.

Miasto nie zapłaciło podwykonawcy żadnych pieniędzy. Zaoferowało jedynie pomoc w mediacjach między skonfliktowanymi stronami.

Na Stadionie Miejskim trwają właśnie końcowe odbiory techniczne. Mają się zakończyć tuż po świętach.



Geneza konfliktu: Imtech nie płacił podwykonawcom, bo nie otrzymał pieniędzy od głównego wykonawcy stadionu. Natomiast Max Boegl nie chciał wypłacić zamrożonych pieniędzy, póki nie otrzyma od Imtechu oświadczenia, że ten płaci wynajętym przez siebie firmom. W sumie Max Boegl jest winny Imtechowi około 3 mln złotych.

- Zażądaliśmy od firmy Imtech pisemnego oświadczenia, że płaci ona swoim podwykonawcom. Bez tego oświadczenia przygotowanych pieniędzy im nie wypłacimy. To metoda zapobiegawcza, uzgodniona ze spółką Wrocław 2012. Chcemy być pewni, że pieniądze, które zapłacimy Imtechowi, wpłyną na konta ich podwykonawców - mówił w czwartek Jens Stark, dyrektor kontraktu ze spółki Max Boegl.

Imtech w czwartek postanowił zerwać kontrakt z głównym wykonawcą stadionu. W piątek obie zwaśnione firmy wydały oświadczenia.




Autor: Tomek Matejuk