Inwestycje w wojsko i przemysł obronny to polska racja stanu Fot. PGZ S.A.

Inwestycje w wojsko i przemysł obronny to polska racja stanu

FILM
Orzech
Orzech
REKLAMA

Przez dziesięciolecia europejski przemysł obronny funkcjonował w swoistym letargu, uwięziony w mentalności minionej epoki. Choć II wojna światowa dawno stała się historią, narodowe przemysły zbrojeniowe starego kontynentu często rozwijały się tak, jakby ich głównymi przeciwnikami wciąż mogli stać się sąsiedzi zza miedzy.

Dzisiaj stoimy w obliczu momentu przełomowego, agresor jest jeden, a atak Rosji na Ukrainę uświadomił wszystkim, że czas teoretycznych rozważań o bezpieczeństwie dobiegł końca. Europa musi nie tylko się zbroić, ale przede wszystkim zacząć robić to wspólnie. Prawdziwym wyzwaniem stojącym przed Unią Europejską jest dziś integracja wysiłków obronnych.

Choć proces ten budzi emocje i rodzi się w bólach, czego przykładem są mozolne negocjacje wokół wspólnego francusko-niemieckiego myśliwca czy czołgu nowej generacji, kierunek zmian wydaje się nieodwołalny. Decyzja o promowaniu i wspieraniu finansowym projektów wielostronnych to nie tylko wymóg bezpieczeństwa, ale i potężna szansa gospodarcza, w której Polska musi odegrać kluczową rolę.

– W tym nowym rozdaniu Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) nie może być jedynie lokalnym dostawcą. W dobie narastającego zagrożenia państwowy gigant powinien stać się jednym z głównych motorów rozwojowych polskiej gospodarki. Inwestycje w zbrojenia bywają postrzegane przez sceptyków jako „wyrzucanie pieniędzy w błoto”, jednak w obecnej sytuacji geopolitycznej jest to myślenie błędne i niebezpieczne. Nowoczesny przemysł obronny to innowacje, miejsca pracy i transfer technologii, który promieniuje na sektory cywilne – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Michał Kobosko, poseł do Parlamentu Europejskiego.

REKLAMA

– Najważniejszym argumentem za silnym przemysłem obronnym pozostaje jednak doktryna odstraszania. Przygotowanie do ewentualnego konfliktu nie jest podżeganiem do wojny, jest jedyną drogą do utrzymania pokoju. W obliczu imperialnych ambicji Władimira Putina, jedynym językiem, który rozumie Kreml, jest język siły i gotowości operacyjnej. Musimy zniechęcać agresora do tego, by w ogóle dopuścił do siebie myśl o ataku na Polskę czy inne kraje regionu. Bez sprawnego, zintegrowanego z Europą przemysłu zbrojeniowego, nasza suwerenność pozostanie jedynie deklaracją na papierze – ostrzegł Michał Kobosko.

Żródło: eNewsroom.pl

Komentarze (0)

Napisz komentarz
REKLAMA