DODAJ

Deweloper zabiera głos w sprawie stadionu Włókniarza: jesteśmy zaskoczeni reakcją osób zaangażowanych w protesty

Mieszkania i domy / Wrocław
Deweloper zabiera głos w
Mariusz Bartodziej
2017-09-28 14:11:09
Dom Development, nowy właściciel terenu przy ulicy Stabłowickiej, na którym znajduje się wrocławski stadion Multimet-Włókniarz, odpowiada na protesty mieszkańców. Nie zapowiada się na zatrzymanie planowanej inwestycji mieszkaniowej, o co wnioskują radni z Pracz Odrzańskich.


Jesteśmy zaskoczeni reakcją osób zaangażowanych w te protesty. Nasze działki od roku 2006 roku, czyli ponad jedenastu lat, objęte są miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dopuszczającym zabudowę mieszkaniową wielorodzinną. Od wielu lat należą do osób prywatnych (a na terenie jest tabliczka z taką informacją). Osoby zaangażowane w protesty musiały więc zdawać sobie sprawę, że wcześniej czy później teren zostanie zabudowany zgodnie z obowiązującym planem – wyjaśnia Radosław Bieliński, dyrektor ds. komunikacji, rzecznik prasowy Dom Development S.A.

Mieszkańcy obstają przy swoim

Rada Osiedla Pracze Odrzańskie podczas ostatniego zebrania ustosunkowała się do odpowiedzi dewelopera. W ich przekonaniu los stadionu nie był dla mieszkańców jasny, a tematem zajęli się od razu po tegorocznych wyborach.

Jawność wynikająca z ustawienia tabliczki kłóci się z jawnością informacji publicznej, bo magistrat najpierw nie był łaskaw spytać mieszkańców, co sądzą o fakcie sprzedania stadionu w ręce prywatne, a następnie umiejętnie przemilczał fakt zmiany planu miejscowego, który lekką ręką przeznaczał obiekt sportowy pod budownictwo. Tematem tym nowa rada, zaprzysiężona dopiero cztery miesiące temu, zaczęła się interesować natychmiast po rozpoczęciu działalności, a sprawę tę jako najpilniejszą poruszyliśmy podczas odbytego 20 czerwca spotkania z prezydentem Dutkiewiczem – odpowiadają.

Zapytaliśmy urzędników, jak doszło do uchwalenia przeznaczenia terenu boiska sportowego pod zabudowę wielorodzinną i dlaczego w ciągu tyle lat tego nie zmieniono. Jak informuje Michał Gallas z Biura Rozwoju Wrocławia, złożono w sumie dwa wnioski o zmianę terenu sportowego na budowlany i mieszkaniowy. Za pierwszy odpowiadał Syndyk masy upadłości Wrocławskiej Przędzalni Czesankowej WELTEX, a za drugi osoby fizyczne.

Opracowując plan, na podstawie uchwały rady miejskiej z 2004 r., uwzględniono wyżej wymienione wnioski, w ramach całościowej koncepcji przeznaczenia obszaru między ulicami Główną, Stabłowicką i linią kolejową na zabudowę mieszkaniową i usługową, z zachowaniem terenów zielonych i rekreacyjnych wokół stawu byłej cegielni na Stabłowicach. W trakcie procedury sporządzania projektu planu nie złożono żadnych wniosków ani uwag o zachowanie boiska przy ul. Stabłowickiej. Również podczas konsultacji społecznych na temat rozwiązań przyjętych w projekcie planu nie było głosu odmiennego w tej sprawie. Plan został uchwalony 6 kwietnia 2006 roku uchwałą nr XLIX/3117/06 Rady Miejskiej Wrocławia – tłumaczy.

Podkreśla, że do 4 września 2017 roku nie złożono wniosku o zmianę ustaleń dla boiska.

Co w zamian?

Los stadionu Multimet-Włókniarz wydaje się być przesądzony. Miasto zaproponowało mieszkańcom boisko znajdujące się na miejskim gruncie, sąsiadujące z kompleksem EIT+ przy ul. Stabłowickiej. Jednak jak podkreślają radni, nie spełnia ono wymogów pełnometrażowego pola gry. Według zapowiedzi urzędników, jesienią ma się odbyć wizja lokalna, podczas której przedyskutowane zostaną różne lokalizacje boiska w tamtym obszarze miasta. 

Deklarację na temat powstania w okolicy nowych terenów rekreacyjnych złożył również Dom Development S.A.

Cały obszar zlokalizowany za naszymi działkami, aż do ul. Karpnickiej, również objęty jest obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który przeznacza ten obszar pod zieleń, sport i rekreację (miejscowy plan zagospoda50rowania przestrzennego w rejonie ulic: Głównej, Stabłowickiej i Towarowej we Wrocławiu, Uchwała nr LX/1525/14 z dnia 26 czerwca 2014 r.). Na tym obszarze można urządzić więc tereny rekreacyjne dla mieszkańców. Jesteśmy chętni, by wspierać te działania. Nasza spółka podjęła rozmowy z miastem dotyczące partycypacji w stworzeniu takich terenów – mówi Radosław Bieliński.

Mieszkańcy podchodzą do tego pomysłu sceptycznie.

Z tym samym miastem, które przez kilkanaście lat nie chciało (może z rozmysłem, a może nie potrafiło) dostrzec, jak cenna infrastruktura społeczna pójdzie pod spychacz, i dopiero rwetes podniesiony przez mieszkańców uzmysłowił magistrackim urzędnikom, że są wartości trwalsze i ważniejsze od doraźnych wpływów finansowych. Ani nie wiemy, co planuje deweloper, ani nie powiadomiono nas, jak duży areał gminny (otaczający dewelopera) miasto chce przeznaczyć na cele sportowo-rekreacyjne – odpowiadają.

Osiedle wielorodzinne zamiast boiska

Jak informowała RO Pracze Odrzańskie, deweloper planuje stworzyć na terenie stadionu osiedle wielorodzinne, składające się z kilkuset mieszkań. Obowiązujący plan miejscowy dopuszcza zabudowę wielorodzinną o kameralnych charakterze.

Planowane budynki to w większości obiekty dwu- i trzypiętrowe, a więc niskie. Chcemy zachować istniejący na granicy naszych działek drzewostan stanowiący naturalne otoczenie tego terenu. Działki nie będą ogrodzone. Na terenie naszej inwestycji planujemy też plac zabaw oraz zewnętrzne miejsca postojowe, tak by nasi mieszkańcy i osoby odwiedzające mogli swobodnie parkować swoje samochody i nie zostawiali ich wzdłuż istniejących uliczek. Dodatkowo w ramach inwestycji planujemy też budowę chodnika wzdłuż ulicy Stabłowickiej oraz drogę dojazdową 11KD-D, którą wyznacza w tym obszarze miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. O ewentualnych dodatkowych elementach inwestycji będziemy mogli informować na dalszym etapie, po ustaleniach z miastem – zapowiada Radosław Bieliński, dyrektor ds. komunikacji, rzecznik prasowy Dom Development S.A.

Takie obietnice nie satysfakcjonują mieszkańców, którzy nie zamierzają zaakceptować proponowanych warunków i planują nadal aktywnie działać w temacie tej inwestycji.

Nie zgodzimy się tak długo, dopóki ktoś nam nie pokaże zaakceptowanych planów budowy. Niestety dotychczasowe doświadczenia w budownictwie dowodzą, że prawo sobie, wymogi konserwatora zabytków sobie, ustalenia nadzoru budowlanego sobie, a wszystko razem i tak niknie w cieniu samowoli budowlanej, których skutków nie potrafimy usunąć nawet przez kilkanaście lat (by ją najczęściej usankcjonować) – wyjaśniają.

UM Wrocławia