Ten plan zadaszenia Gdańskiej jest piękny, ale nierealny. W każdym razie - w sferze marzeń. Ja na chwilę obecną widziałbym całkowite wyrzucenie samochodów z Rynku, Gdańskiej, Moniuszki na odcinku do kościoła Św. Aniołów Stróżów, 3-go Maja, Sienkiewicza i Kościuszki do krzyżówki z Młynarską (mam nadzieję, że nie pomyliłem żadnej nazwy ulic). Pozwoliłoby to na stworzenie wolnej od uciążliwych aut strefy dla pieszych, a także samych mieszkańców. W ogóle to najchętniej przerobiłbym większą część Słowackiego na reprezentacyjny deptak, ale to dopiero byłoby nierealne. Tak więc te ulice co mówiłem. Myślę, że taka wolna dla pieszych i rowerzystów przestrzeń rozwinęłaby się sama pod kątem kulturowym, turystycznym, gastronomiczno - usługowym. W każdym razie byłby to dobry krok na przód. Impuls do zmian. Chyba nie widziałem jeszcze atrakcyjnego centrum miasta, które byłoby tak zawalone autami jak u nas (a jednak wiele miast, a zwłaszcza zagranicznych miałem okazję zwiedzić lepiej niż przez szybę autokaru

).
Oczywiście następnym krokiem powinna być spójna koncepcja remontu samego Śródmieścia. I nie chodzi mi bynajmniej o kamienice, do remontów których nie można mieć większych zastrzeżeń. Mam tu raczej myśli to po czym się poruszamy, czyli chodniki i ulice. Jak widzę w ścisłym centrum miasta betonowe kostki, płyty czy asfalt, to ciśnienie mi rośnie. Zwłaszcza że nic do siebie nie pasuje i mamy jeden wielki misz-masz. To powoduje, że obręb centrum nawet się wyraźnie nie zaznacza, że przestrzeń nie jest w żaden sposób wydzielona. A przecież o ile przyjemniej - i po prostu lepiej - wyglądałoby konsekwentne powracanie do oryginalnej, przedwojennej nawierzchni, czyli po prostu zwykłej kostki granitowej. Wiem, że jest to drogi biznes, ale jak coś robić to porządnie, z głową i raz a dobrze. Wszystko jest do zrobienia, tylko wymaga to spójnej i całościowej koncepcji, która byłaby bardziej realne, niż zadaszona Gdańska, czy podziemny parking pod Placem Magistrackim...