[Wrocław] Naziemne przejścia na rondzie Reagana już są. Piesi zyskają, kierowcy nie stracą

[Wrocław] Naziemne przejścia na rondzie Reagana już są. Piesi zyskają, kierowcy nie stracą

Tomasz  Matejuk
Tomasz Matejuk
REKLAMA
Naziemne przejścia na rondzie Reagana od wielu lat były tematem sporu między urzędnikami a aktywistami. Społecznicy wreszcie dopięli swego – na wyspę centralną ronda można już dostać się trzema "zebrami".
We wtorek 23 sierpnia uruchomiono trzy nowe przejścia dla pieszych na rondzie Reagana. "Zebry" umożliwiają dojście górą do wyspy centralnej ronda od strony Pasażu Grunwaldzkiego, biurowca Grunwaldzki Center i przystanku linii numer 1 oraz mostu Grunwaldzkiego.
Inwestycja oznaczała konieczność przebudowy chodników i obniżenia krawężników oraz budowy okablowania i elementów sygnalizacji świetlnej – wylicza Ewa Mazur z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Koszt inwestycji wyniósł 110 411 złotych.

Piesi zyskają, kierowcy nie stracą

Z realizacji całego przedsięwzięcia cieszą się miejscy aktywiści.
Pokonanie tych przejść to mały krok dla pieszego, a wielki dla Wrocławia. Na rondzie Reagana przywrócona zostanie normalność: duży węzeł przesiadkowy zostanie zintegrowany, piesi zyskają bezpośrednie połączenie wyspy centralnej z peronem linii 1 oraz chodnikami na zewnątrz. Pozwoli to zaoszczędzić sporo czasu, ale co najważniejsze, wyraźnie poprawi dostępność dla osób starszych, poruszających się na wózkach, czy rodziców z małymi dziećmi. Piesi i pasażerowie w tym miejscu są najliczniejsi i najważniejsi, ruch tranzytowy został przeniesiony wraz z otwarciem Autostradowej Obwodnicy Wrocławia – tłumaczą Jakub Nowotarski z Akcji Miasto i Przemysław Filar z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.
ZDiUM
Aktywiści podkreślają, że piesi w tym miejscu poruszać się będą niejako "w cieniu" samochodów jadących równolegle
Oznacza to, że kierowcy nic nie stracą, ich zielone światło będzie świecić się tyle samo. Za to wreszcie piesi przestaną przebiegać przez jezdnię w miejscach niedozwolonych. Takie doświadczenia mamy już na ulicy Bogusławskiego, gdzie wyznaczenie legalnego przejścia nie spowodowało strat dla kierowców, ale wręcz poprawiło bezpieczeństwo – podkreślają społecznicy.
W podobnym tonie wypowiadają się urzędnicy.
Najwięcej obaw mają kierowcy, którzy spodziewają się, że wzrosną korki. Muszę ich uspokoić - dla nich sygnalizacja świetlna już od kilku miesięcy działa tak, jakby przejścia tam były – mówi Tomasz Stefanicki,oficer pieszy z magistratu.  
Stefanicki dodaje, że nowe przejścia nie odbiją się na płynności ruchu i będą otwierane razem z innymi grupami o zgodnym kierunku.
Aktywiści liczą także, że w najbliższym czasie urzędnicy zdecydują się na poprawę warunków ruchu pieszych w kolejnych ważnych miejscach Wrocławia. 
Warto wymienić przede wszystkim przystanki w ciągu Trasy WZ, takie jak Galeria Dominikańska i Rynek, gdzie czasami niewielkim nakładem można bardzo poprawić sytuację, czy przejścia na trasach, np. wzdłuż Fosy przez Piotra Skargi lub przy moście Grunwaldzkim, by stworzyć wygodne połączenie między nowymi bulwarami nadodrzańskimi – wyliczają.
ZDiUM

Długi bój o przejścia

Sprawa naziemnych przejść na rondzie Reagana to wieloletni spór między urzędnikami a częścią organizacji pozarządowych. 
Miasto zawsze powoływało się na argument bezpieczeństwa i podawało statystyki, że od przebudowy placu Grunwaldzkiego, na rondzie doszło tylko do jednego wypadku z udziałem pieszego, a wcześniej było to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc we Wrocławiu. Urzędnicy zapewniali, że do tak dobrych wyników przyczynił się fakt, iż cała obsługa komunikacji pieszej na perony przystankowe odbywała się podziemnym tunelem.
Z kolei organizacje pozarządowe – m.in. Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia i Stowarzyszenie Akcja Miasto zwracały uwagę na dostępność komunikacji zbiorowej i szybkość przesiadek. Powoływano się na analizy Politechniki Wrocławskiej oraz opinie projektantów skrzyżowania. Wskazywały one na możliwość wyznaczenia przejść bez istotnych konsekwencji dla ruchu kołowego. 
W ubiegłym roku miasto zleciło Politechnice Krakowskiej bardziej szczegółową analizę obejmującą wszystkie te elementy: bezpieczeństwo, skutki dla ruchu oraz dostępność komunikacji zbiorowej. 
Ekspertyza pogodziła strony sporu: wskazała potencjalne korzyści z wyznaczenia przejść, ale także źródła zagrożeń. Wśród korzyści podkreślano oszczędność czasu – osoba zmierzająca na wyspę centralną ronda, dzięki braku konieczności schodzenia do głębokiego na przeszło 8 metrów tunelu, zyska średnio od 20 do 50 sekund (pomimo czekania na światłach). 

Biorąc pod uwagę fakt, że przez rondo w godzinie szczytu przechodzi często ponad 5000 osób, są to oszczędności znaczące. Bardzo ważne jest też zmniejszenie barier architektonicznych.

Wśród zagrożeń wskazywano istotny wzrost prawdopodobieństwa wypadków w obrębie samej wyspy. Chodziło o to, że osoba spiesząca się na swój tramwaj lub autobus po wejściu na wyspę może zignorować czerwony sygnał na przejściach pomiędzy peronami i spowodować wypadek. Z tunelu zawsze można wyjść bezpośrednio na swój peron, z przejścia naziemnego – już nie. 
Dlatego, jak tłumaczą urzędnicy, podstawowym warunkiem dla bezpiecznego wyznaczenia nowych przejść było zapewnienie pieszym koordynacji (tzw. zielonej fali). Jak podkreślają w magistracie, było to bardzo trudne do spełnienia biorąc pod uwagę, że rondo Reagana to jedno z najbardziej skomplikowanych komunikacyjnie skrzyżowań w Polsce. Cały program sygnalizacyjny trzeba było stworzyć od nowa, następnie przeprowadzić symulacje oraz testy. Ten etap zakończył się ostatecznie w połowie bieżącego roku. 
Czy rozwiązanie się sprawdzi? Jak tłumaczą w ratuszu, doświadczenie zebrane na placu Strzegomskim i ulicy Świdnickiej wyraźnie pokazuje, że wolimy chodzić w poziomie terenu. Mając wybór: oczekiwanie na światłach lub zejście do tunelu, zdecydowana większość z nas wybiera pierwszy wariant.

Komentarze (0)

Napisz komentarz
REKLAMA