DODAJ

Koleje Dolnośląskie znów szukają dostawcy pociągów. Ostatnio zabrakło ponad 37 milionów złotych

Dolny Śląsk
Koleje Dolnośląskie znów szukają
Mariusz Bartodziej
2018-10-30 12:28:55
Do pierwszego przetargu przystąpiła tylko firma Newag. Za pięć pojazdów elektrycznych oczekiwała 112 mln zł brutto, a za sześć spalinowych – 134 mln zł. Część pociągów ma trafić do przewoźnika w 2020 roku, a reszta w 2022 r. Wartość zamówienia, przy zakupie dodatkowych dziesięciu elektrycznych maszyn, wynosi około 330 mln zł netto.

Koleje Dolnośląskie S.A. ogłosiły 12 października przetarg na dostawę pięciu nowych, czteroczłonowych elektrycznych zespołów trakcyjnych (z możliwością dokupienia dziesięciu) oraz sześciu trójczłonowych spalinowych. Termin składania ofert mija 19 listopada. O wyłonieniu zwycięzcy w 80 procentach zadecyduje cena, a w 20 – długość gwarancji. Inwestycja jest dofinansowana ze środków unijnych.

Przewoźnik podzielił zamówienie na dwie części. Pierwsza obejmuje dostawę w ciągu 21 miesięcy pociągów elektrycznych (osiągających prędkość co najmniej 130 km/h, z minimum 150 miejscami siedzącymi i 170 stojącymi). Koleje Dolnośląskie mogą zawiadomić wykonawcę do 30 października 2020 roku, że chcą jeszcze 10 pojazdów tego rodzaju. Będą musiały zostać dostarczone w ciągu dwóch kolejnych lat. Inwestor szacuje wartość tej części na 240 mln zł netto.

Maszyny spalinowe (prędkość minimum 160 km/h, co najmniej 190 miejsc siedzących i 260 stojących) przewoźnik ma otrzymać w ciągu 39 miesięcy. Liczy, że zapłaci około 90 mln zł.

Brak środków na jedyną ofertę

Koleje Dolnośląskie ogłosiły pierwszy przetarg na to zadanie w lipcu. Listę ofert poznaliśmy miesiąc później. Zgłosiła się tylko firma Newag S.A. z Nowego Sącza. Za dostawę pięciu pociągów elektrycznych oczekiwała 112 mln 237 tys. zł brutto, a sześciu spalinowych – 134 mln 316 tys. zł. W obu przypadkach proponowała trzyletnią gwarancję. Zamawiający chciał wydać odpowiednio 98 mln 400 tys. zł i 110 mln 700 tys. zł, dlatego 25 września unieważnił postępowanie.

Przy pierwszej próbie przewoźnik planował zastrzeżenie opcji dokupienia nie 10, a 20 maszyn elektrycznych. Liczył się wówczas z wydatkiem 400 mln zł netto.