[size=150:21efd950]Marino po latach znowu otwarte[/size:21efd950]
Popularny przed laty sklep Marino przy ul. Żmigrodzkiej znowu został otwarty. Dawna hurtownia odzieży zmieniła się w centrum handlowe. Jest w nim blisko 90 sklepów, kawiarnie i hipermarket.
[size=85:21efd950]Od wtorku popularny przed laty we Wrocławiu sklep Marino znowu jest otwarty. Został zmieniony w centrum handlowe.[/size:21efd950]
Wczoraj rano na otwarcie nowego sklepu czekały tłumy. O godz. 9 na parkingu nie było już żadnego wolnego miejsca. Jeszcze więcej klientów dyrekcja sklepu spodziewa się w weekend.
W niedzielę zaplanowano oficjalne otwarcie centrum i przygotowano specjalne atrakcje. Wystąpią zespoły Łzy i Pectus, wieczorem będzie pokaz sztucznych ogni. Przygotowano także prezentację najszybszych samochodów na świecie: maseratti, porsche, lamborghini i bentleya.
Marino gruntownie przebudowano. Tak jak w innych wrocławskich centrach handlowych, wydzielono część restauracyjną. Sklep oferuje duży wybór marek odzieżowych i obuwniczych - od tanich do ekskluzywnych. Pierwszy sklep we Wrocławiu otworzył tu Takko Fashion, międzynarodowy koncern odzieżowy, który ma w Europie ponad 1000 sklepów, oraz Tiimari, sklep z artykułami piśmienniczymi i papierniczymi.
Na wrocławski debiut w Marino zdecydowała się także sieć eleganckiej odzieży dla mężczyzn LaVard. W nowym Marino są także apteka, optyk, perfumerie i sklepy z telefonami komórkowymi. Na jednym z poziomów umieszczono darmowy parking.
Marek Zadrzywilski, student Politechniki Wrocławskiej: - Wynajmuję mieszkanie niedaleko Marino. Najbardziej cieszę się, że w centrum jest Tesco. Teraz będę miał blisko, żeby zrobić duże i tanie zakupy. Zapewne ze współlokatorami będziemy odwiedzać też knajpki. Szczerze mówiąc, reszta sklepów mnie mało interesuje.
Poprzednie Marino, które zbankrutowało w 2003 roku, było pierwszym polskim centrum handlowym. Gdy powstało, we Wrocławiu nie było jeszcze hipermarketów. Wśród przyczyn jego upadku wymienia się problemy ze spłatą kredytów w bankach. Pierwsze Marino nie sprostało także ostrej konkurencji, jaką narzuciły wchodzące do Polski zagraniczne sieci handlowe. Oferta sklepu stawała się zbyt monotonna, a próba rozbudowy wielkiej hurtowni odzieży o część spożywczą okazała się niewypałem. Przez długi czas w Marino można było kupić wyłącznie polskie produkty.
Gazeta Wyborcza Wrocław