Co dalej z modernizacją Palmiarni Poznańskiej?PIM

Co dalej z modernizacją Palmiarni Poznańskiej?

REKLAMA

Przebudowa Palmiarni Poznańskiej jest konieczna ze względu na pogarszający się stan techniczny tego kultowego obiektu. Harmonogram inwestycji będzie musiał zostać zmieniony ze względu na kolejne odwołanie w postępowaniu przetargowym, które miało wyłonić wykonawcę zadania. Niezmiennie celem miasta jest zakończenie prac w pierwotnie zakładanym terminie - w 2030 r.

– Z determinacją dążymy do finalizacji procedury przetargowej. Inwestycja cieszy się tak dużym zainteresowaniem potencjalnych wykonawców, że proces wyboru tego ostatecznego wciąż trwa. Jest długi i skomplikowany, ale oparty o Prawo Zamówień Publicznych, czyli przepisów, które zapewniają transparentność wydatkowania publicznych pieniędzy. Z tego względu na poszczególnych etapach oferenci mogą korzystać np. ze środków odwoławczych. W całej procedurze obowiązują niezależne terminy i nie mamy możliwości przyspieszenia poszczególnych kroków – wyjaśnia Justyna Litka, prezes spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.

Zainteresowanie przebudową palmiarni objawiało się nie tylko licznymi zapytaniami, ale też postępowaniem w Krajowej Izbie Odwoławczej (KIO), czyli przed organem właściwym do rozpoznawania odwołań wnoszonych w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego. Do czasu rozstrzygnięcia nie można podpisać umowy na realizację prac.

Skąd tak długa historia przetargowa?

Znaczący wpływ na czas trwania postępowania przetargowego mają odwołania do KIO. Firmy korzystają ze swoich uprawnień i kierują tam sprawy. To częste zjawisko, gdy potencjalnym wykonawcom zależy na realizacji danego zamówienia. I tak właśnie jest w przypadku Poznańskiej Palmiarni.

Pierwsze postępowanie na realizację prac w Palmiarni Poznańskiej ogłoszono w sierpniu 2025 r. Pod koniec roku dokonano wyboru najkorzystniejszej oferty, ale od wyniku wpłynęło odwołanie dotyczące błędu rachunkowego w obliczeniu ceny. Błąd popełnił wyłoniony wykonawca. Mimo skorygowania pomyłki sprawa została skierowana przez inną firmę do KIO. Ostatecznie oferta z najniższą ceną została odrzucona i uznana za nieważną. Pozostałe propozycje przewyższały kwotę, jaką dysponowało Miasto, dlatego ogłoszono nowy przetarg. W jego wyniku, po procedurze weryfikacji nadesłanych ofert i dopełnieniu formalności, wyłoniono firmę, która przedstawiła najlepszy bilans kryteriów ceny, gwarancji i doświadczenia. Ostatecznie różnica punktowa między dwoma najlepszymi oferentami była niewielka.

Pod koniec czasu koniecznego na uprawomocnienie się wyboru najkorzystniejszej oferty wpłynęło kolejne odwołanie do KIO złożone przez firmę, która była druga w kolejności. W uzasadnieniu podważa kompetencje konkurenta, m.in. kwestię doświadczenia. Dalsze kroki będą zależeć od rozstrzygnięcia KIO. Do tego czasu spółka PIM nie może więc zawrzeć umowy na realizację prac.

Ogólnopolski problem

Przetarg dotyczący Palmiarni Poznańskiej nie jest wyjątkiem, w skali kraju rośnie liczba odwołań składanych do prezesa KIO. W latach 2021-2025 nastąpił wzrost o ok. 60 proc. Przykładowo w 2023 r. było to niespełna 4 tys., w kolejnym roku ponad 5 tys., a w 2025 r. blisko 6 tys. Przeciążenie organizacyjne związane z obsługą odwołań powoduje, że coraz mniej spraw zostaje ukończonych w ustawowym terminie 15 dni - w 2025 r. było to jedynie 11 proc. spraw. Postępowanie przed KIO stało się wąskim gardłem procesu.

Rosnąca liczba odwołań wnoszonych do KIO w skali całego systemu zamówień publicznych wpływa na wydłużanie się procesu udzielania zamówienia i prowadzi do opóźnień w zawieraniu umów. Skala zjawiska sprawiła, że obecnie procedowany jest projekt zmiany ustawy, którego celem jest m.in. poprawa efektywności udzielania zamówień publicznych. Założenia planowanej nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych dotyczą usprawnienia procesu rozpatrywania odwołań, są tam propozycje zmian mających przyspieszyć postępowania przed KIO.

REKLAMA

Równoległe przygotowania

Ze względu na obciążenie KIO sprawami trudno wskazać, kiedy należy spodziewać się rozstrzygnięcia przetargu na przebudowę Palmiarni Poznańskiej. Bez względu na to obiekta będzie przygotowywany do inwestycji, by prace przebiegły jak najsprawniej. Uporządkowano już teren przy palmiarni, by wykonawca miał do niej dostęp. Zakończono już likwidację akwariów, żyjące w nich ryby zostały odpowiednio zabezpieczone przez pracowników obiektu.

– Wobec tej sytuacji konieczna będzie zmiana harmonogramu robót tak, by prace mogły się zakończyć w 2030 r. Zależy nam na przeprowadzeniu prac związanych z oszkleniem pawilonów w okresie letnim, by rośliny nie były narażone na niskie temperatury. Ze względu na wydłużenie procedury przetargowej roboty nie będą mogły rozpocząć się tego lata, dlatego wymiana oszklenia musi poczekać do ciepłych dni w przyszłym roku. Do tego czasu wykonawca będzie zajmował się przebudową strefy wejściowej, kawiarni i pomieszczeń administracyjnych, gdyż prace te można realizować zimą – wyjaśnia Justyna Litka, prezes PIM.

W pierwszym etapie zasadniczych robót konieczne będzie całkowite zamknięcie obiektu dla zwiedzających, termin ten zostanie ustalony z wykonawcą po podpisaniu z nim umowy i podany z odpowiednim wyprzedzeniem.

Na przeprowadzenie remontu palmiarni Miasto Poznań pozyskało z Banku Gospodarstwa Krajowego pożyczkę na preferencyjnych warunkach ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), wspierających zieloną transformację miast.

PIM
PIM
PIM
PIM
Fot. PIM
Fot. PIM

Żródło: PIM

Komentarze (0)

Napisz komentarz
REKLAMA