[zachodniopomorskie] Mielno wyznacza nowy trend: prestiżowe kurorty dostępne także w Polsce

Kajtman

Polskie Wybrzeże od lat niezmienne odwiedzane jest przez turystów. W ostatnim czasie jego popularność zauważyć można jednak także wśród osób szukających luksusu. Dla prestiżu jeździ się dziś nie tylko w najbardziej odległe zakątki globu, ale także na nasze rodzime plaże. Powstają tu całoroczne kurorty, wzorem ośrodków na południu Europy. W ich budowaniu aktywnie uczestniczą prywatni inwestorzy, bez których wizji i kapitału, trudno byłoby zmienić jakość polskiego Wybrzeża.

 

Wakacje na wysokim poziomie w potocznej ocenie wielu osobom kojarzą się egzotycznymi krajami, Lazurowym Wybrzeżem czy słoneczną Kalifornią. Jednak po latach sezonowych zachwytów odległymi zakątkami swoją drugą młodość zaczyna przeżywać Morze Bałtyckie. Dziś przeciętny turysta na polskich plażach to nie tylko rodzina z dziećmi, ale także ludzie zamożni, szukający wygody, spokoju i luksusu.

 

Już przed wojną polskie elity wypoczywały nad Bałtykiem. Prestiżowe kurorty rozciągały się na całym wybrzeżu od Juraty, przez Sopot, Ustkę, po Kołobrzeg. Dziś moda ta wraca. Widać to wyraźnie na przykładzie miejscowości takich jak Mielno, które z małej wioski rybackiej, zmienia się w całoroczny kurort.

 

Nadzieja w inwestorach

Mielno leży w wyjątkowej lokalizacji: na mierzei oddzielającej Morze Bałtyckie i jezioro Jamno. Tutejsza plaża rozciąga się na odcinku 25 kilometrów. Dużą zaletą jest też czysta woda i otoczenie naturalnych wydm. Od lat znajduje się w czołówkach najbardziej atrakcyjnych polskich plaż.

 

Miejscowość od kilku lat sukcesywnie zmienia oblicze. Lokalne władze zainwestowały w poprawę infrastruktury, lepszą komunikację i zaplecze kulturalno-rozrywkowe. Zmiany widać gołym okiem. Wyremontowano większość dróg, położono kostkę brukową nawiązującą stylistyką do dawnej architektury Mielna. Wybudowano plac sportowy z boiskami i kortem tenisowym. Dzięki wsparciu Unii Europejskiej wyremontowano promenadę nadmorską, a budowa przystani jachtowej pozwoliła zwrócić się miejscowości także na jezioro Jamno.

 

Jednak siłą, która pozwala zmieniać oblicze polskiego Wybrzeża jest kapitał prywatny. Samorządy, nawet te najbardziej przedsiębiorcze, bez wsparcia inwestorów nie byłyby w stanie tak aktywnie rozwijać miejscowości, i przeobrażać się w całoroczne kurorty. Najbardziej cenieni i poszukiwani inwestorzy, to Ci z wizją na wiele, wiele lat. Mielno znalazło się w gronie niewielu samorządów, które mają takiego partnera. Od ponad 11 lat inwestuje tu norweska grupa Mielno Holding – Firmus Group. Deweloper dostrzegł unikalność miejscowości położonej między dwoma akwenami, i potencjał jaki ma Mielno.

 

Luksusowy apartamentowiec Dune rośnie przy plaży

A potencjał jest duży, co inwestor widzi po zainteresowaniu apartamentami jakie firma ma obecnie w sprzedaży. Przy samej plaży deweloper buduje ekskluzywny apartamentowiec Dune. Inwestycja, choć będzie oddana dopiero jesienią tego roku, już teraz w połowie jest sprzedana. Zaplanowano w niej zarówno mniejsze apartamenty typu studio, jak i 6 wyjątkowych penthousów. Właściciele apartamentów będą mieli też tarasy z widokiem na morze oraz dostęp do 2 zewnętrznych basenów.

 

Inwestycja już ściąga do Mielna ludzi świata biznesu i kultury. Przynosi wiele korzyści jednak nie tylko tym, którzy decydują się na zakup apartamentu w najbardziej topowej lokalizacji na całym Wybrzeżu. Jednym z głównych założeń firmy Mielno Holding – Firmus Group jest stworzenie wokół Dune nowej, prestiżowej części kurortu. Budynek będzie zamykał promenadę od strony wschodniej. Z poziomu nadmorskiego traktu spacerowego w Dune znajdzie się dostępna dla wszystkich całoroczna kawiarnia, a wewnątrz gabinety SPA & Wellnes.

 

Ewolucja już trwa

Sceptycy mogą powiedzieć, że jeden, nawet najbardziej luksusowy budynek, nie czyni z Mielna miejscowości podobnej do południowych kurortów Europy. Jednak inwestor już oddał dwa budynki: Tarasy i pierwszy etap kameralnej Rezydencji Park. Oprócz projektu Dune buduje też kolejny etap Rezydencji Park, zlokalizowanej przy jednym z głównym deptaków prowadzących do morza. A w planach ma kolejne inwestycje. – Działalność deweloperska to więcej niż stawianie budynków - to tworzenie otoczenia dla przyszłych pokoleń. Chcemy zmienić Mielno w całoroczny kurort na światowym poziomie, dlatego konsekwentnie, od lat powoli dokładamy kolejne cegiełki do tej wizji – mówi Stein Christian Knutsen, prezes Mielno Holding – Firmus Group.

 

Czy Mielno ma taką szansę? Tak, bo turystyczne preferencje Polaków pokazują, że coraz więcej osób wyjeżdża nad morze nie tylko latem. Popularne stają się przedłużone weekendy spędzone nad Bałtykiem poza sezonem. Widać też wyraźny napływ turystów z Niemiec i Skandynawii.

 

Norweski deweloper w fazie planowania ma też największy projekt inwestycyjny na polskim Wybrzeżu, w ramach którego na 36 ha nieruchomości z 2,5 km dostępem do plaży znajdą się apartamentowce, hotele, lokale handlowe i usługowe, restauracje oraz port jachtowy. Koszt inwestycji szacowany jest na 500 mln euro. Rozbudowa Mielna w stronę południową sprawi też, że powstanie nowa dzielnica zlokalizowanego zaledwie 10 km dalej Koszalina. – Przemyślana i zaplanowana na wiele lat do przodu polityka zmiany polskich kurortów w dużej mierze odbywać się powinna właśnie w oparciu o kapitał inwestorów. Te samorządy, które to zauważyły i doceniły, już dziś wygrywają. Miejscowości takie jak Międzyzdroje czy Jurata postrzegane są jako prestiżowe kurorty, które przyciągają zamożnych turystów – ocenia Marek Sietnicki, architekt ze szczecińskiej pracowni Mellon Architekci, w której powstają projekty firmy Mielno Holding. Stein Christian Knutsen dodaje, że to model od lat popularny za zachodzie. – Przez kilka lat miałem okazję żyć i pracować w Miami. Dość dokładnie przyjrzałem się kurortom na Florydzie. Powstały w zasadzie wyłącznie w oparciu o prywatny kapitał, ale dzięki temu mogły się rozwinąć – mówi szef Mielno Holding – Firmus Group. Oceniają oni, że polski Bałtyk w najbliższych latach czeka podobna przemiana. Jakość, którą wnieść chcą inwestorzy będzie tym większa, im bardziej świadomie będą z deweloperem współpracować lokalne samorządy. Korzyści z takiej obustronnej współpracy widać wyraźnie w dużych miastach, gdzie aktywność deweloperów pozwala niejednokrotnie ożywić całą dzielnicę, która mając jedynie środki z samorządowego budżetu nie miałaby szans na rozwój.